| Imieniny: |  



Tezeusz on Facebook

Forum Tezeusza

Indeks
wenus(R)

E-mail

19.12.2008,
09:46
(zmieniony przez wenus
dnia 19.12.2008 o godz. 20:53)
 

Czym jest śmierć i narodziny. (Rozmowy)

Dla wielu, ten temat może się wydać nieodpowiedni dla danej nadchodzącej chwili, jakim jest Boże narodzenie. Mimo to poruszę ten temat. Zastanawiając się kiedyś nad tym, doszłam do takiego wniosku, że śmierć jest tym samym co narodziny. Przychodząc na świat nie wiemy co nas czeka, jakie będziemy mieli życie, kim będziemy itd. Śmierć, również jest wielką niewiadomą. Trzeba podejść do niej tak jak do narodzin, z ufnością, nie należy się jej bać.
Zwierzę się teraz z pewnych moich doświadzczeń. Będąc kiedyś na teatrzyku w okresie Bożego narodzenia, po którym nastąpiło dzielenie się opłatkiem, pomyślałam sobie, że mogłaby podejść do mnie śmierć. No i tak się stało. Tylko ona podeszła. Spojrzeliśmy sobie w oczy a było to spojrzenie ciepłe, życzliwe i głębokie. Pamiętam to, do tej pory. Czy zatem, należy się jej bać, skoro patrzy tak łaskawie? Może to przeżycie nie jest adekwatne do rzeczywistości ale, czy Pan Bóg nie uczy nas poprzez takie doznania?
Zapraszam do rozwijania tematu.

Jadwiga(R)

E-mail

19.12.2008,
12:42

@ wenus

Czym jest śmierć.

> Dla wielu, ten temat może się wydać nieodpowiedni dla danej nadchodzącej
> chwili, jakim jest Boże narodzenie. Mimo to poruszę ten temat.
> Zastanawiając się kiedyś nad tym, doszłam do takiego wniosku, że
> śmierć jest tym samym co narodziny. Przychodząc na świat nie
> wiemy co nas czeka, jakie będziemy mieli życie, kim będziemy itd.
> Śmierć, również jest wielką niewiadomą. Trzeba podejść do niej tak
> jak do narodzin, z ufnością, nie należy się jej bać.
> Zwierzę się teraz z pewnych moich doświadzczeń. Będąc kiedyś na teatrzyku
> w okresie Bożego narodzenia, po którym nastąpiło dzielenie się opłatkiem,
> pomyślałam sobie, że mogłaby podejść do mnie śmierć. No i tak się
> stało, tylko ona podeszła. Spojrzeliśmy sobie w oczy a było to spojrzenie
> ciepłe, życzliwe i głębokie. Pamiętam to, do tej pory. Czy zatem, należy
> się jej bać skoro patrzy tak łaskawie? Może to przeżycie nie jest
> adekwatne do rzeczywistości ale, czy Pan Bóg nie uczy nas poprzez takie
> doznania?
> Zapraszam do rozwijania tematu.

Kiedys znalazłam ksiazke. Ksiazke dla dzieci. Tytuł był chyba "Na skrzydłach połnocnej Wichury". Ksiazka opowiada o dziecku, ktore w najtragiczniejszych momentach znajduje ukojenie w ramionach pani,która go tuli i głaszcze - jest to Północna Wichura. Cały czas o niej mysli i marzy, bo ona niesie ukojenie. Na koncu dowiadujemy sie ze Północna Wichura jest smiercia.

wenus(R)

E-mail

20.12.2008,
13:40

@ Jadwiga

Czym jest śmierć i narodziny.

Ksiazka opowiada o dziecku, ktore w
> najtragiczniejszych momentach znajduje ukojenie w ramionach pani,która go
> tuli i głaszcze - jest to Północna Wichura. Cały czas o niej mysli i
> marzy, bo ona niesie ukojenie. Na koncu dowiadujemy sie ze Północna
> Wichura jest smiercia.

Cześć, podoba mi się to co napisałaś. Ciekawi mnie dziecko tej opowieści, jaka była jego reakcja na końcową wiadomość.

Jadwiga(R)

E-mail

20.12.2008,
19:01

@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

> Ksiazka opowiada o dziecku, ktore w
> > najtragiczniejszych momentach znajduje ukojenie w ramionach pani,która
> go
> > tuli i głaszcze - jest to Północna Wichura. Cały czas o niej mysli i
> > marzy, bo ona niesie ukojenie. Na koncu dowiadujemy sie ze Północna
> > Wichura jest smiercia.
>
> Cześć, podoba mi się to co napisałaś. Ciekawi mnie dziecko tej opowieści,
> jaka była jego reakcja na końcową wiadomość.

Ja juz nie pamietam szczegółow tej ksiazki, jednak mozesz ja przeczytac...
http://www.biblionetka.pl/ks_schowek.asp?id=37041

Jadwiga(R)

E-mail

20.12.2008,
19:22

@ wenus

Czym są narodziny.

Jako małe dziecko uparcie twierdziłam, ku rozpaczy rodziny, ze juz zyłam i umarłam w czasie wojny w trakcie bombardowania - kryjac sie w czasie nalotu w piwnicy, ktora została zasypana na skutek upadku bomby.Nie mogłam sie wydostac.Z przerazeniem opowiadałam ze sie dusiłam w tej piwnicy bo nie było wyjscia a inni przy zapalonych swiecach sie modlili.
Jako dziecko bardzo długo bez powodu bałam sie przelatujacych samolotów, bałam sie ze moge sie z małego pomieszczenia nie wydostac, a do dnia dzisiejszego przykre uczucia budza we mnie zapalone w ciemnosci swiece.

Jako małe dziecko opowiadajac to byłam karcona, ja jednak uparcie twierdziłam ze tak było.
Mało...jako małe dziecko twierdziłam ze bedac w tej piwnicy miałam ogromny brzuch utrudniajacy mi poruszanie sie i ze w nim sie cos ruszało. Jako znacznie starsza zorientowałam sie ze opisywałam po prostu kobiete w zaawansowanej ciazy.
Dosc dziwne fantazje jak na 3 latke.....

Wiec czy rzeczywiscie zginełam w zagruzowanej piwnicy bedac w ciazy? Nie wiem. Moze tak a moze nie.

wenus(R)

E-mail

21.12.2008,
09:55

@ Jadwiga

Czym są narodziny.

> Jako małe dziecko uparcie twierdziłam, ku rozpaczy rodziny, ze juz zyłam i
> umarłam w czasie wojny w trakcie bombardowania - kryjac sie w czasie
> nalotu w piwnicy, ktora została zasypana na skutek upadku bomby.Nie
> mogłam sie wydostac.Z przerazeniem opowiadałam ze sie dusiłam w tej
> piwnicy bo nie było wyjscia a inni przy zapalonych swiecach sie modlili.
> Jako dziecko bardzo długo bez powodu bałam sie przelatujacych samolotów,
> bałam sie ze moge sie z małego pomieszczenia nie wydostac, a do dnia
> dzisiejszego przykre uczucia budza we mnie zapalone w ciemnosci swiece.
>
> Jako małe dziecko opowiadajac to byłam karcona, ja jednak uparcie
> twierdziłam ze tak było.
> Mało...jako małe dziecko twierdziłam ze bedac w tej piwnicy miałam ogromny
> brzuch utrudniajacy mi poruszanie sie i ze w nim sie cos ruszało. Jako
> znacznie starsza zorientowałam sie ze opisywałam po prostu kobiete w
> zaawansowanej ciazy.
> Dosc dziwne fantazje jak na 3 latke.....
>
Hej, niesamowita opowieść. Czy ta opowieść w jakieś części, spełniła się w Twoim życiu?

Jadwiga(R)

E-mail

21.12.2008,
11:11
(zmieniony przez Jadwiga
dnia 21.12.2008 o godz. 11:12)


@ wenus

Czym są narodziny.

> > Jako małe dziecko uparcie twierdziłam, ku rozpaczy rodziny, ze juz zyłam
> i
> > umarłam w czasie wojny w trakcie bombardowania - kryjac sie w czasie
> > nalotu w piwnicy, ktora została zasypana na skutek upadku bomby.Nie
> > mogłam sie wydostac.Z przerazeniem opowiadałam ze sie dusiłam w tej
> > piwnicy bo nie było wyjscia a inni przy zapalonych swiecach sie
> modlili.
> > Jako dziecko bardzo długo bez powodu bałam sie przelatujacych
> samolotów,
> > bałam sie ze moge sie z małego pomieszczenia nie wydostac, a do dnia
> > dzisiejszego przykre uczucia budza we mnie zapalone w ciemnosci swiece.
> >
> > Jako małe dziecko opowiadajac to byłam karcona, ja jednak uparcie
> > twierdziłam ze tak było.
> > Mało...jako małe dziecko twierdziłam ze bedac w tej piwnicy miałam
> ogromny
> > brzuch utrudniajacy mi poruszanie sie i ze w nim sie cos ruszało. Jako
> > znacznie starsza zorientowałam sie ze opisywałam po prostu kobiete w
> > zaawansowanej ciazy.
> > Dosc dziwne fantazje jak na 3 latke.....
> >
> Hej, niesamowita opowieść. Czy ta opowieść w jakieś części, spełniła się w
> Twoim życiu?

A niby jak miałaby sie spełnic? Po prostu jako MAŁA dziewczynka uparcie to twierdziłam i przezywałam te swoja smierc. Teraz juz w zasadzie o tym zapomniałam i rozumowo i emocjonalnie. Nie ma to dla mnie znaczenia...nie przepadam do dzis za przelatujacymi samolotami, nie znosze zapalonych swiec-uciekam od nich i nie jestem w stanie wyjasnic dlaczego. Gdy wchodze do ciemnego zamknietego pomieszczenia czuje sie nieswojo.

I nie pamietałabym o tym gdyby nie inny przypadek.
Dwa lata temu zginał tragicznie moj znajomy.Wpadł pod pociag. Nie był bliskim znajomym, jednak go bardzo lubiłam.
Pozniej przysnił mi sie i w tym snie powiedział, ze przyjdzie do mnie jako syn mojej bliskiej osoby z rodziny. Osoba ta wcale nie planowała dziecka i nawet nie chciała miec dzieci - a jednak okazało sie ze jest w ciazy i nosi chłopca. Dwa tygodnie przed planowanym, terminem porodu znajomy znow mi sie przysnił ze własnie sie zaraz urodzi. I z tego snu obudził mnie dzwonek komorki od tej matki ze jedzie na porodówke i prosi o pozyczenie komorki poniewaz z mezem maja tylko jedna.
Chłopczyk urodził sie wtedy kiedy we snie powiadomił mnie ten tragicznie zmarły znajomy.
I jeszcze jecno. Mam go poznac po talencie, ten znajomy był muzykiem. U nas nikt w rodzinie na niczym nigdy nie grał ( ja sie teraz ucze dla przyjemnosci)ani w rodzinie ojca dziecka. Dziecko ma niecałe 2 lata. Jest muzykalne.....Zobaczymy co bedzie dalej...

wenus(R)

E-mail

21.12.2008,
17:58

@ Jadwiga

Czym jest śmierć i narodziny.

jako MAŁA dziewczynka uparcie to
> twierdziłam i przezywałam swoja smierc.
>
> I nie pamietałabym o tym gdyby nie inny przypadek.
> Dwa lata temu zginał tragicznie moj znajomy.Wpadł pod pociag. Nie był
> bliskim znajomym, jednak go bardzo lubiłam.
> Pozniej przysnił mi sie i w tym snie powiedział, ze przyjdzie do mnie jako
> syn mojej bliskiej osoby z rodziny. Osoba ta wcale nie planowała dziecka i
> nawet nie chciała miec dzieci - a jednak okazało sie ze jest w ciazy i
> nosi chłopca. Dwa tygodnie przed planowanym, terminem porodu znajomy znow
> mi sie przysnił ze własnie sie zaraz urodzi. I z tego snu obudził mnie
> dzwonek komorki od tej matki ze jedzie na porodówke i prosi o pozyczenie
> komorki poniewaz z mezem maja tylko jedna.
> Chłopczyk urodził sie wtedy kiedy we snie powiadomił mnie ten tragicznie
> zmarły znajomy.
> I jeszcze jecno. Mam go poznac po talencie, ten znajomy był muzykiem. U
> nas nikt w rodzinie na niczym nigdy nie grał ( ja sie teraz ucze dla
> przyjemnosci)ani w rodzinie ojca dziecka. Dziecko ma niecałe 2 lata. Jest
> muzykalne.....Zobaczymy co bedzie dalej...

Po przeczytaniu Twojej wiadomości zrobiło mi się gorąco, co za przeżycia. Póżniej nasunęła mi się taka myśl, czyżby Twój znajomy za wcześnie zginął i otrzymał drugie życie właśnie w tym dziecku. Aż boję się o tym myśleć, takie historie dzieją się w filmach dla dzieci.

Jadwiga(R)

E-mail

21.12.2008,
18:14
(zmieniony przez Jadwiga
dnia 21.12.2008 o godz. 18:17)


@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

> jako MAŁA dziewczynka uparcie to
> > twierdziłam i przezywałam swoja smierc.
> >
> > I nie pamietałabym o tym gdyby nie inny przypadek.
> > Dwa lata temu zginał tragicznie moj znajomy.Wpadł pod pociag. Nie był
> > bliskim znajomym, jednak go bardzo lubiłam.
> > Pozniej przysnił mi sie i w tym snie powiedział, ze przyjdzie do mnie
> jako
> > syn mojej bliskiej osoby z rodziny. Osoba ta wcale nie planowała dziecka
> i
> > nawet nie chciała miec dzieci - a jednak okazało sie ze jest w ciazy i
> > nosi chłopca. Dwa tygodnie przed planowanym, terminem porodu znajomy
> znow
> > mi sie przysnił ze własnie sie zaraz urodzi. I z tego snu obudził mnie
> > dzwonek komorki od tej matki ze jedzie na porodówke i prosi o
> pozyczenie
> > komorki poniewaz z mezem maja tylko jedna.
> > Chłopczyk urodził sie wtedy kiedy we snie powiadomił mnie ten
> tragicznie
> > zmarły znajomy.
> > I jeszcze jecno. Mam go poznac po talencie, ten znajomy był muzykiem. U
> > nas nikt w rodzinie na niczym nigdy nie grał ( ja sie teraz ucze dla
> > przyjemnosci)ani w rodzinie ojca dziecka. Dziecko ma niecałe 2 lata.
> Jest
> > muzykalne.....Zobaczymy co bedzie dalej...
>
> Po przeczytaniu Twojej wiadomości zrobiło mi się gorąco, co za przeżycia.
> Póżniej nasunęła mi się taka myśl, czyżby Twój znajomy za wcześnie zginął
> i otrzymał drugie życie właśnie w tym dziecku. Aż boję się o tym myśleć,
> takie historie dzieją się w filmach dla dzieci.

A moze to ZWYKŁY ZBIEG OKOLICZNOSCI? Moze własnie jest to dowod ze wiekszosc rzeczy dzieje sie PRZYPADKIEM?

Moze jako malenkie dziecko słyszałam w radio taka opowiesc o bombardowaniu i sobie ja zakodowałam? A ze znajomym to zwykły przypadek? A tylko moj dzadek grał na organach - moze to własnie jakas jedyna pozna transpozycja genów?
Sadze ze za wiele rzeczy ktore sie dzieja - uwazamy ze cos znacza i ze jakas Opatrznosc chce nam cos powiedziec.
Ale dlaczego ta Opatrznosc działała by w taki niejasny zakamuflowany sposób a nie "prosto z mostu"?

wenus(R)

E-mail

21.12.2008,
22:47

@ Jadwiga

Czym jest śmierć i narodziny.

> A moze to ZWYKŁY ZBIEG OKOLICZNOSCI? Moze własnie jest to dowod ze
> wiekszosc rzeczy dzieje sie PRZYPADKIEM?

Już dosyć dawno temu, po śmierci babci bardzo bałam się jednego jej palta. Przechodząc obok niego korytarzem, odczuwałam strach.
Pewnej nocy śniło mi się, że jestem nim przykryta. Gdy się obudziłam byłam cała spocona. Od tego momentu, strach mnie opuścił. Mogłam koło niego przechodzić a nawet go dotykać, co wcześniej, nie było o tym mowy.
Do tej pory, nie wiem dlaczego się go bałam, dlaczego mi się przyśnił. Czy to można nazwać przypadkiem. Myślę, że chociaż śpimy to nasze życie ciągle się toczy. Gdy, na wiele nurtujących nas pytań nie znajdujemy odpowiedzi, to, czy mamy to nazwać przypadkiem.

> Ale dlaczego ta Opatrznosc działała w taki niejasny zakamuflowany
> sposób a nie "prosto z mostu"?
Prosto z mostu- jak, to by miało wyglądać? Niekiedy słyszy się takie słowa "czy tobie, to ja wszystko muszę podać na tacy" itp. Jakaż to byłaby przyjemność, gdybyśmy wiedzieli od razu wszystko. Gdzie wówczas byłby nas umysł, serce, nasza wolna wola. Poprzez te "okoliczności i przypadki" w naszym życiu, poznajemy siebie.

Jadwiga(R)

E-mail

22.12.2008,
08:46

@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

> > Ale dlaczego ta Opatrznosc działała w taki niejasny zakamuflowany
> > sposób a nie "prosto z mostu"?
> Prosto z mostu- jak, to by miało wyglądać? Niekiedy słyszy się
> takie słowa "czy tobie, to ja wszystko muszę podać na tacy" itp. Jakaż to
> byłaby przyjemność, gdybyśmy wiedzieli od razu wszystko. Gdzie wówczas
> byłby nas umysł, serce, nasza wolna wola. Poprzez te "okoliczności i
> przypadki" w naszym życiu, poznajemy siebie.

Nieprawda. Wprost nie znosze i unikam ludzi ktorzy wyjawiaja swoje stanowiska w zawaluowany, zakamuflowany symboliczny sposób.Aby trzeba sie było wszystkiego domyslac. W jakims stopniu widze w tym nieszczerosc a sytuacja jest dwuznaczna. "Albo tyak albo siak" nie wiadomo kto chciał co przez to powiedziec.
Ja postepuje jasno, "gram w otwarte karty" i wymagam aby wobec mnie postepowano podobnie. Nie mam zamiaru "bawic sie w ciuciubabke" albo "randke w ciemno" i domyslac z symboliki słów, gestów czy sytuacji. Taka sytuacja dla mnie zaqwsze jest nieszczera. Wiec nie moge wyobrazic sobie DOBREGO BOGA postepujacego w identyczny, CZYSTO LUDZKI nieszczery sposób.

wenus(R)

E-mail

02.01.2009,
22:42
(zmieniony przez wenus
dnia 03.01.2009 o godz. 23:32)


@ Jadwiga

Czym jest śmierć i narodziny.

> > > Ale dlaczego ta Opatrznosc działała w taki niejasny zakamuflowany
> > > sposób



ŻYCIE BYĆ MOŻE JEST JEDNĄ FALĄ ZDUMIENIA, FALĄ WIĘKSZĄ OD ŚMIERCI - są to słowa z filmu pt. "Karol - człowiek, który został papieżem".

halst(R)

04.01.2009,
00:38

@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

> Dla wielu, ten temat może się wydać nieodpowiedni dla danej nadchodzącej
> chwili, jakim jest Boże narodzenie. Mimo to poruszę ten temat.
> Zastanawiając się kiedyś nad tym, doszłam do takiego wniosku, że
> śmierć jest tym samym co narodziny. Przychodząc na świat nie
> wiemy co nas czeka, jakie będziemy mieli życie, kim będziemy itd.
> Śmierć, również jest wielką niewiadomą. Trzeba podejść do niej tak
> jak do narodzin, z ufnością, nie należy się jej bać.
> Zwierzę się teraz z pewnych moich doświadzczeń. Będąc kiedyś na teatrzyku
> w okresie Bożego narodzenia, po którym nastąpiło dzielenie się opłatkiem,
> pomyślałam sobie, że mogłaby podejść do mnie śmierć. No i tak się
> stało. Tylko ona podeszła. Spojrzeliśmy sobie w oczy a było to spojrzenie
> ciepłe, życzliwe i głębokie. Pamiętam to, do tej pory. Czy zatem, należy
> się jej bać, skoro patrzy tak łaskawie? Może to przeżycie nie jest
> adekwatne do rzeczywistości ale, czy Pan Bóg nie uczy nas poprzez takie
> doznania?
> Zapraszam do rozwijania tematu.

Dla mnie śmierć, to poważna sprawa. Zawsze myślałam o niej jako o zdaniu sprawy z postępowania w życiu. To był zawsze główny temat moich modlitw, bo śmierć-nigdy nie była dla mnie oddzielona od mojego życia. Życie istnieje w śmierci.I odwrotnie, śmierć zawsze jest w obrębie życia. Wiedzieć o tym, że trzeba umrzeć i nie chcieć o tym wiedzieć. W tej subtelnej dialektyce-zawiera się życie. Jest to delikatna gra rytmu, oscylowania miedzy jedną, a drugą skrajnością, umiejętność życia w świadomości. Wówczas śmierć, kiedy by nie przyszła, nie zaskakuje, ale jest naturalnym dopełnieniem życia. Niczym owoc, który dojrzeje-spada. Rodzimy się po to, żeby umrzeć. Tego zdania nie trzeba wypierać z umysłu. Daje nam ono sens i tajemnicę naszego ziemskiego życia. Pomaga opuścić posiadane rzeczy, ludzi, zwłaszcza tych najbardziej kochanych, łącznie z dziećmi, które nie do końca są nasze, ale Boga. Nie nasz, ale Boga jest świat, ziemia planeta, na której żyjemy. My jesteśmy tylko gośćmi. Bezinteresownie goszczonymi. W śmierci spotykamy Boga. I będziemy sądzeni. W śmierci objawi się prawdziwa istota życia, którym żyliśmy tu, na ziemi. Będzie to bilans tego, co uczyniliśmy. Zwłaszcza, czy wyszliśmy poza rzeczy, osoby, które spotkalismy i kochaliśmy. Zostaniemy zapytani o serce. Z jakim sercem żyliśmy-twardym czy czułym? Zimnym czy gorącym? Nie będzie można prosić o odroczenie, szukać alibi, wszelkiego rodzaju usprawiedliwień. Na końcu nikt nie umknie przed prawdą o swojej duszy. Tak wierzę, i lubię myśleć, że będzie to Bóg, który będzie patrzył na serce, ponieważ taka myśl pobudza do coraz bardziej świadomego życia. Nasz Bóg jest Bogiem Miłości-Nieskończonej Miłości do każdego z nas. Zatem to ważne, aby uwierzyć w Boga miłosiernego, który każdemu z nas, kiedy go spotkamy - da wieczny spokój i ukojenie.

wenus(R)

E-mail

04.01.2009,
11:23

@ halst

Czym jest śmierć i narodziny.

Życie
> istnieje w śmierci.I odwrotnie, śmierć zawsze jest w obrębie życia.
> Wiedzieć o tym, że trzeba umrzeć i nie chcieć o tym wiedzieć. Jest to delikatna gra rytmu,
> oscylowania miedzy jedną, a drugą skrajnością, umiejętność życia w
> świadomości. Wówczas śmierć, kiedy by nie przyszła, nie zaskakuje, ale
> jest naturalnym dopełnieniem życia. Niczym owoc, który dojrzeje-spada.
> Rodzimy się po to, żeby umrzeć. Tego zdania nie trzeba wypierać z umysłu.

W Twojej wypowiedzi dostrzegam wielką świadomość życia i śmierci. Jest wielką rzeczą dla człowieka umieć żyć tą prawdą, która często boli i jest niezrozumiała, której w swojej istocie bycia nieunikniemy.

W śmierci spotykamy Boga. I będziemy sądzeni.
> W śmierci objawi się prawdziwa istota życia, którym żyliśmy tu, na ziemi.
> Będzie to bilans, Nie
> będzie można prosić o odroczenie, szukać alibi, wszelkiego rodzaju
> usprawiedliwień. Na końcu nikt nie umknie przed prawdą o swojej duszy. Tak
> wierzę, i lubię myśleć, że będzie to Bóg, który będzie patrzył na serce,
> ponieważ taka myśl pobudza do coraz bardziej świadomego życia. Nasz Bóg
> jest Bogiem Miłości-Nieskończonej Miłości do każdego z nas. Zatem to
> ważne, aby uwierzyć w Boga miłosiernego, który każdemu z nas, kiedy go
> spotkamy - da wieczny spokój i ukojenie.

Tych końcowych słów trochę się boję tj.(sąd, bilans, nie można będzie). Czy tak rzeczywiście jest, nie wiem. Myślę, że w dużej mierze zależy to od naszej relacji z Bogiem tutaj na ziemi. W końcowych chwilach swojego życia nie wolno zwątpić w to, w co się wierzyło wcześniej. Oczywiście, łatwo jest powiedzieć.

halst(R)

04.01.2009,
18:38

@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

> Tych końcowych słów trochę się boję tj.(sąd, bilans, nie można będzie).
> Czy tak rzeczywiście jest, nie wiem. Myślę, że w dużej mierze zależy to od
> naszej relacji z Bogiem tutaj na ziemi. W końcowych chwilach swojego życia
> nie wolno zwątpić w to, w co się wierzyło wcześniej. Oczywiście, łatwo
> jest powiedzieć.

Lubię straszyć po północy :-) , ale tak poważnie, nie wiem co masz na myśli pisząc " relacja z Bogiem". Jezus wzywa do naśladowania Go i potrzebie wyrzeczeń-wiara musi być poparta uczynkami. Dużo wiemy z Pisma Świętego o Sądzie Ostatecznym np. Obj.Jana poświęca tej tematyce sporo miejsca. W Liście św Jakuba 2.13 pisze: " Nad tym co nie okazał miłosierdzia, odbywa się sąd bez miłosierdzia, miłosierdzie góruje nad sądem." Czytając Pismo Święte przechodzimy stopniowo od eschatologii lęku, do eschatologii nadziei.
Jezus potwierdza wszędzie swoje zwierzchnictwo nad życiem i śmiercią. np.
Gdy Jezus przyszedł do Betanii Marta, siostra Łazarza powiedziała: Panie gdybyś tu był, mój brat by nie umarł-Jan.11.21. Jezus zapewnia ją, że jej brat zmartwychwstanie i Marta zgodziła się, mając na myśli fakt powszechnego zmartwychwstania. Wtedy Jezus powiedział chyba najwspanialsze słowa w Biblii. " Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie" (25,26). Jezus oświadcza, iż jest źródłem wszelkiego życia, że nigdy nie umiera. Każdy wierzący w Niego posiada w sobie Jego życie, które nie umiera-posiada w sobie wieczne życie-zawsze żyjącego Boga. Może zdarzyć się tak, że Pana może " nie być" w godzinie naszej śmierci ( odurzające leki, wyniszczająca choroba- trwoga), te chwile nie przesądzają o naszym zbawieniu-pan Jezus też był osamotniony-"Boże Mój Boże czemuś mnie opuścił.."

Leszek Kołakowski napisał: Nie można zgłębić całej Tajemnicy i obrócić ją w wiedzę, lecz ważne wiedzieć, że mamy z nią do czynienia. Choć nie sposób zedrzeć zasłonę za którą skrywa rzeczywistość ostateczna, winniśmy wiedzieć, że jest taka zasłona."

Pismo Święte w dużej mierze zrywa zasłonę i odkrywa jednak te ostateczne tajemnice.

zawsze nikt :)(R)

E-mail

poszukiwane,
04.01.2009,
19:23
(zmieniony przez zawsze nikt :)
dnia 05.01.2009 o godz. 01:27)


@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

> Dla wielu, ten temat może się wydać nieodpowiedni dla danej nadchodzącej
> chwili, jakim jest Boże narodzenie. Mimo to poruszę ten temat.
> Zastanawiając się kiedyś nad tym, doszłam do takiego wniosku, że
> śmierć jest tym samym co narodziny. Przychodząc na świat nie
> wiemy co nas czeka, jakie będziemy mieli życie, kim będziemy itd.
> Śmierć, również jest wielką niewiadomą. Trzeba podejść do niej tak
> jak do narodzin, z ufnością, nie należy się jej bać.
> Zwierzę się teraz z pewnych moich doświadzczeń. Będąc kiedyś na teatrzyku
> w okresie Bożego narodzenia, po którym nastąpiło dzielenie się opłatkiem,
> pomyślałam sobie, że mogłaby podejść do mnie śmierć. No i tak się
> stało. Tylko ona podeszła. Spojrzeliśmy sobie w oczy a było to spojrzenie
> ciepłe, życzliwe i głębokie. Pamiętam to, do tej pory. Czy zatem, należy
> się jej bać, skoro patrzy tak łaskawie? Może to przeżycie nie jest
> adekwatne do rzeczywistości ale, czy Pan Bóg nie uczy nas poprzez takie
> doznania?
> Zapraszam do rozwijania tematu.

Narodziny są początkiem zmagań z cierpieniem, samotnością, smutkiem, bólem, tęsknotą, złem, pustką, niemocą itd. Śmierć jest wybawieniem od tego wszystkiego.
"Śmierć jest dobra. Wobec wszystkiego zła, które się dzieje na świecie, śmierć jest człowiekowi najlepszym przyjacielem /.../.
Śmierć jest długim snem i chłodną nocą po upalnym dniu. Życie jest gorącym pyłem, a śmierć chłodną wodą /.../.
W chwili śmierci ucisza się twoje serce i przestaje się skarżyć."
Te słowa wspaniale oddają śmierć i jej rolę w życiu. Nie mniej jednak nie da się chyba całkowicie nie bać śmierci , nie czuć niepokoju kiedy czuje się że jest blisko (nawet jeśli się jej pragnie) choćby dlatego że prowadzi ona w nieznane, w coś nowego co przerasta nas wszystkich,oznacza ona cierpienie dla bliskich osób no i sam sposób odejścia z tego świata może budzić lęk. Całość składa się na to że odczuwamy niepokój lub strach gdy zbliża się śmierć. To chyba naturalne? Myślę że tylko naprawdę dobrzy i bardzo mocno wierzący ludzie mogą myśleć o niej ze spokojem.

Jadwiga(R)

E-mail

05.01.2009,
08:51

@ zawsze nikt :)

Czym jest śmierć i narodziny.

> Te słowa wspaniale oddają śmierć i jej rolę w życiu. Nie mniej jednak nie
> da się chyba całkowicie nie bać śmierci , nie czuć niepokoju kiedy czuje
> się że jest blisko (nawet jeśli się jej pragnie) choćby dlatego że
> prowadzi ona w nieznane, w coś nowego co przerasta nas wszystkich,oznacza
> ona cierpienie dla bliskich osób no i sam sposób odejścia z tego świata
> może budzić lęk. Całość składa się na to że odczuwamy niepokój lub strach
> gdy zbliża się śmierć. To chyba naturalne? Myślę że tylko naprawdę dobrzy
> i bardzo mocno wierzący ludzie mogą myśleć o niej ze spokojem.

Niekoniecznie.Aleisci, ktorzy nie wierza ze jest cokolwiek "potem", a ktorzy bardzo cierpieli tez mysla o smierci ze spokojem.Nawet niekoniecznie ci dobrzy.

wenus(R)

E-mail

05.01.2009,
09:23

@ halst

Czym jest śmierć i narodziny.

" relacja z Bogiem".

Gdy się rodzimy nie mamy na to żadnego wpływu. Gdy umieramy, (jeśli pozwoli nam na to świadomość) nie możemy zwątpić w to, co wcześniej wierzyliśmy. Mam na myśli świętych, że gdy odchodzili przeżywali wielkie wewnętrze rozdarcie. Również, Pan Jezus w chwili śmierci powątpiewał, mówiąc "Ojcze, czemuś mnie opuścił".

zawsze nikt :)(R)

E-mail

poszukiwane,
05.01.2009,
09:30

@ Jadwiga

Czym jest śmierć i narodziny.

> > Te słowa wspaniale oddają śmierć i jej rolę w życiu. Nie mniej jednak
> nie
> > da się chyba całkowicie nie bać śmierci , nie czuć niepokoju kiedy
> czuje
> > się że jest blisko (nawet jeśli się jej pragnie) choćby dlatego że
> > prowadzi ona w nieznane, w coś nowego co przerasta nas
> wszystkich,oznacza
> > ona cierpienie dla bliskich osób no i sam sposób odejścia z tego świata
> > może budzić lęk. Całość składa się na to że odczuwamy niepokój lub
> strach
> > gdy zbliża się śmierć. To chyba naturalne? Myślę że tylko naprawdę
> dobrzy
> > i bardzo mocno wierzący ludzie mogą myśleć o niej ze spokojem.
>
> Niekoniecznie.Aleisci, ktorzy nie wierza ze jest cokolwiek "potem", a
> ktorzy bardzo cierpieli tez mysla o smierci ze spokojem.Nawet
> niekoniecznie ci dobrzy.

Tak zgadzam się i powiem więcej ludzie bez względu na to czy wierzą w cokolwiek czy też nie ,mogą wręcz pragnąć śmierci, wyczekiwać jej, a nawet ją sobie przyspieszyć. W przypadku ateisty pragnącego umrzeć, śmierć jest jego końcem, po niej nie będzie już nic nawet jego świadomości , niczego co mogło by odbierać bólu strachu samotności czy nawet pustki. Jedna wielka nicość, niebyt i jeśli wychodzi się z założenia że to wszystko wokół, cały świat i życie niewiele jest warte to śmierć może naprawdę być czymś najlepszym co można od życia dostać. Troszkę żałuję że nie można sobie wybrać takiego końca...

halst(R)

05.01.2009,
19:15

@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

>. Również, Pan Jezus w chwili śmierci powątpiewał,
> mówiąc "Ojcze, czemuś mnie opuścił".

Wypowiedziane przez Jezusa słowa: Eli, Eli lama sabachtani!-nie świądczą o powątpiewaniu . Słowa te z 22 Psalmu zostały wypowiedziane przez Jezusa z dwóch powodów. Jezus jako Syn Człowieczy-wierny do końca Słowu Bożemu-cytuje je na świadectwo tym Żydom, którzy nie uwierzyli w Niego jako Mesjasza. Jak wiemy psalm ten napisany przez Dawida, był pod różnymi względami proroczym obrazem Pana Jezusa Chrystusa. Poza tym Jezus przyjał na siebie nasze grzechy, a grzech jest odłączeniem od Boga, więc w tych okrutnych mękach i duszy, i ciała Jezus zadaje wręcz teologiczne pytanie-dlaczego? Jezus jednak pyta z pełną ufnością i synowskim oddaniem. Pytania Jezusa nie kryją w sobie żalu, ani buntu, nie ma w nich cienia wyrzutu czynionego Ojcu-tylko poczucie bezsilności, osamotnienia. Nasz Pan znał zakończenie swojej misji i wiedział, że nie jest odłączony od Boga na zawsze. Skoro jednak grzech jest odłączeniem od Boga-Pan Jezus musiał wycierpieć straszną torturę nie tylko fizyczną, ale przede wszystkim duchową( jako, że wcześniej był stale zjednoczony z Ojcem). Przez to pytanie " czemu?"-Jezus solidaryzuje się z nami, kiedy zanosimy swoje słowa skargi i rozpaczy. Poza tym wokół Krzyża zgromadzili się różni ludzie, -matka ,Jan, zapewne Ci którym pomógł, uzdrowił oraz oprawcy ( nie rozumieli oni do końca dlaczego tak się dzieje)-Jezus jak zwykle trafiał do każdego poprzez Słowo Boże , które każdy Izraelita znał całym sercem. Psalmy 22, 23, 24-możemy nazwać Trylogią Mesjańską. Pomimo swojego cierpienia nie chciał aby inni stracili wiarę, więc cytował fragm. ze Słowa Bożego, który wyraźnie opisywał, co tak naprawdę dramatycznego dzieje się przed ich oczami. W jednym ze Swych ostatnich tchnień Jezus cytuje Słowo Boże; mówi słowa pocieszenia do tych, którzy w Nim złożyli swoją wiarę, a jednocześnie do tych, którzy nie uwierzyli( wliczając w to łotrów)-dając wszystkim jeszcze jedną okazję, aby uwierzyli, że On jest tym obiecanym Mesjaszem-Synem Boga. Jezus do końca , pomimo strasznych tortur zachował przytomność umysłu oraz miłość do wszystkich ludzi. Bóg nie opuścił swego Syna-udowodnił to po trzech dniach i nocach. Na Krzyżu Golgoty- stało się tylko to, co musiało się stać dla naszego zbawienia, a Jezus w ostatnich słowach powiedział-WYKONAŁO SIĘ. Jest to ostatnia fraza Psalmu 22( zostało uczynione).

wenus(R)

E-mail

05.01.2009,
19:53

@ halst

Czym jest śmierć i życie?

> Dla mnie śmierć, to poważna sprawa. W śmierci spotykamy Boga.
> W śmierci objawi się prawdziwa istota życia, którym żyliśmy tu, na ziemi.

Mistyka mówi, że prawdziwe doświadczenie Boga zakłada śmierć własnego "ja".

Zastanówmy się nad tym zdaniem. W jakich sytuacjach owa śmierć zachodzi i czy w ogóle występuje? Jeśli tak, to co osiągamy po tzw. śmierci.

halst(R)

06.01.2009,
15:01

@ wenus

Czym jest śmierć i życie?

> > Dla mnie śmierć, to poważna sprawa. W śmierci spotykamy Boga.
> > W śmierci objawi się prawdziwa istota życia, którym żyliśmy tu, na
> ziemi.
>
> Mistyka mówi, że prawdziwe doświadczenie Boga zakłada śmierć
> własnego "ja".
>
> Zastanówmy się nad tym zdaniem. W jakich sytuacjach owa śmierć
> zachodzi i czy w ogóle występuje? Jeśli tak, to co osiągamy po tzw.
> śmierci.

Faktycznie mistyka chrześcijańska, to temat bardzo ciekawy i wart zastanowienia. Thomas Merton doszedł do przekonania cyt: " ..należy odrzucić swoje zewnętrzne ,przypadkowe, empiryczne " ja"-ponieważ jest ono podstawą naszej iluzji i oddalenia od samego siebie czyli naszego prawdziwego Ja, które jest obrazem Boga w każdym człowieku. W taki sposób wypełnia się pustka, która powstała w wyniku samoogołocenia człowieka- i wtedy następuje zjednoczenie z Bogiem. Zatracamy się więc po to, by przestało istnieć nasze powierzchowne " ja", i by odnowić nasze prawdziwe " Ja", które jest w Bogu".
http://www.palys.interq.pl/Merton/merton-zyciorys3.htm

Człowiek jest stworzeniem, które w głębi siebie zasadniczo ma poczucie sacrum, tym samym odczuwa potrzebę oddawania czci, uwielbienia. Stworzenie ludzkie zatem musi wybierać między wielbieniem Boga albo własnego " ja". Doświadczenie uczy, że jeżeli ktoś oddaje cześć sobie, w końcu popada w stan poważnej alienacji, skrajnej samotności-śmierci duchowej. Jeśli natomiast autentycznie oddajemy cześć Panu Bogu, wejdziemy na drogę transcendencji, która poprowadzi nas do form coraz bogatszych w komunię, współdzielenie, miłość. Można przez całe życie odpowiadać na swoje narcystyczne " ja" albo można zerwać ten obsesyjny, zamknięty, bałwochwalczy krąg-powierzając się całkowicie Bogu. Kochając Boga, można jeszcze pełniej kochać innych i siebie samych. Obserwowanie nocą rozgwieżdżonego nieba w absolutnej ciszy lasu, przenosi nas w każdym razie w jakiś ważny, głębszy wymiar ludzkiego odczuwania..W harmonię ze światem stworzonym. W pokój z sobą. Z Bogiem. Przekroczenie własnego " ja", pokonanie własnych leków, zaspokojanie własnych potrzeb za wszelką cenę, przyjęcie i zrozumienie bólu, i cierpienia oznacza bycie kimś duchowym. Zdążanie ku Bogu-prawdziwe, pełne, radykalne zakochanie się w Bogu, poddanie się Jego woli. W ten sposób realizuje się nasze najgłębsze ja, to najbardziej autentyczne i bogate-darowane od Boga -JA na wzór Jezusa Chrystusa.

wenus(R)

E-mail

06.01.2009,
16:51

@ halst

Czym jest śmierć i życie?

> > Mistyka mówi, że prawdziwe doświadczenie Boga zakłada śmierć
> > własnego "ja".

Przekroczenie własnego " ja",
> pokonanie własnych leków, zaspokojanie własnych potrzeb za wszelką cenę,
> przyjęcie i zrozumienie bólu, i cierpienia oznacza bycie kimś duchowym.

Anselm Grun OSB - (tak napisał w swoim blogu) Zamiast prosić Boga, aby uwolnił mnie od lęku, idę za lękiem aż do końca i przyznaję, że boję się choroby i umierania. Jeżeli pogodzę się z moim lękiem, to poprowadzi mnie do Boga. Właśnie w mojej niemocy pozbycia się lęku mogę stoczyć się wraz z nim ku Bogu. ....... Jak długo proszę Boga, aby uwolnił mnie od lęku, tak długo trwam w iluzji, że panuję nad sobą i że potrafię lęk przezwyczężyć. Jest to złudzenie mojego ego.

halst(R)

06.01.2009,
18:24

@ wenus

Czym jest śmierć i życie?

> Anselm Grun OSB - (tak napisał w swoim blogu) Zamiast prosić Boga, aby
> uwolnił mnie od lęku, idę za lękiem aż do końca i przyznaję, że boję się
> choroby i umierania. Jeżeli pogodzę się z moim lękiem, to poprowadzi mnie
> do Boga. Właśnie w mojej niemocy pozbycia się lęku mogę stoczyć się wraz z
> nim ku Bogu. ....... Jak długo proszę Boga, aby uwolnił mnie od lęku, tak
> długo trwam w iluzji, że panuję nad sobą i że potrafię lęk przezwyczężyć.
> Jest to złudzenie mojego ego.

Zgadzam się z tym co napisał A. Grun. Nie każdy jest jednak mnichem. Mnisi, zwłaszcza Ci pierwsi, byli mistrzami w dialogowaniu ze swoimi lękami, namiętnościami-przemienianie ich było prawdziwym zadaniem mnicha. My ludzkie istoty jesteśmy słabi, ale Bóg przemienia nasze słabości, nasze cierpienia, nasze bóle. Bóg wskrzesił swego Syna, zatem i nas uwolnił od śmierci. Nie da się wyeliminowac cierpienia i lęku, ale można je przeżywać inaczej rozwijając swoją głębię duchową-można znosić je z godnością, nie będąc nimi przygniecioną. Jeżeli nauczymy spoglągać się na życie oczami Jezusa, wtedy nikt nam nie odbierze wolności-nawet śmierć. Już od najmłodszych lat trzeba wiedzieć, że cierpienie i ból są integralną częścią naszego istnienia, życia. Że nie ma życia bez śmierci, i że gdyby nie było śmierci należałoby ją wymyślić. Ponieważ w śmierci jest życie. Człowiek wierzący wie, że napotka na pułapki, burze, zdrady, bóle, ale jeżeli pozostanie zjednoczomy z Bogiem, nigdy się nie zagubi. Kto żyje w nieustannym kontakcie z najgłębszą częścią swego serca, w której mieszka Pan-zostaje w znacznym stopniu uwolniony od bólu i cierpienia. I już się nie lęka.

patiii21(R)

07.06.2011,
23:45

@ zawsze nikt :)

Czym jest śmierć i narodziny.

Chyba każdy z nas zastanawia się co go czeka po śmierci.Wyobrażenia są różne,człowiek wierzący ma swoją wizję nieba i piekła,za życia stara się postępować według przykazań,aby po śmierci już wiecznie się radować,a ci którzy w Boga nie wierzą chyba nie mają nadziei na cokolwiek.W każdym razie ja wolę wierzyć i mieć nadzieję,że jeszcze coś mnie czeka,może nawet lepszego.

Sprawdź co ćię czeka: http://poznajdate.com/izoxaq.html

uleczka009(R)

12.07.2011,
19:10

@ Jadwiga

Czym jest śmierć.

ŚMIERĆ
Zanik wszelkich funkcji życiowych, a więc przeciwieństwo życia (Pwt 30:15, 19). Hebrajskie i greckie słowa oznaczające „śmierć” lub „umieranie” są w Piśmie Świętym odnoszone zarówno do ludzi, jak i do zwierząt i roślin (Kzn 3:19; 9:5; Jn 12:24; Judy 12; Obj 16:3). Ale o ludziach i zwierzętach powiedziano: „Dusza ciała jest we krwi”, co podkreśla istotną rolę krwi w podtrzymywaniu ich życia (Kpł 17:11, 14; Rdz 4:8-11; 9:3, 4). O jednych i o drugich mówi się, że ‛giną’, dosłownie: ‛oddają ostatnie tchnienie’, tzn. tracą dech życia (hebr. niszmát chajjím) (Rdz 7:21, 22; por. 2:7). Biblia mówi też, że człowiek lub zwierzę umiera, gdy utraci ducha (czynną siłę) życia (hebr. rúach chajjím) (Rdz 6:17, przyp. w NW; Rdz 7:15, 22; Kzn 3:19; zob. DUCH).
Czym jest śmierć według Biblii?
Co ciekawe, powyższe wypowiedzi biblijne pokrywają się z faktami stwierdzonymi przez naukę. Na przykład po ustaniu akcji serca krew przestaje przenosić substancje odżywcze oraz tlen (pozyskiwany dzięki oddychaniu) do miliardów komórek, z których składa się ciało. Niemniej w dziele The World Book Encyclopedia (wyd. 1987, t. 5, s. 52b) zaznaczono: „Ustanie pracy serca i płuc można uznać za śmierć kliniczną, która nie jest jednak równoznaczna ze śmiercią biologiczną. Poszczególne komórki ciała żyją jeszcze przez kilka do kilkunastu minut. Kogoś takiego można reanimować, jeśli uda się pobudzić serce i płuca do podjęcia pracy i dostarczenia komórkom potrzebnego im tlenu. Mniej więcej po trzech minutach zaczynają obumierać komórki mózgu, najbardziej wrażliwe na brak tlenu. Wkrótce potem reanimacja przestaje być możliwa i człowiek definitywnie umiera. Kolejno obumierają pozostałe komórki. Ostatnie giną komórki kości, włosów i skóry, które żyją jeszcze przez kilka godzin”. A zatem chociaż podtrzymywanie czynnej siły życiowej (rúach chajjím) w komórkach organizmu jest wyraźnie zależne od oddychania i krążenia krwi, to śmierć nie następuje wskutek samego ustania czynności płuc i serca, lecz wskutek wygaśnięcia w komórkach ciała owej siły życiowej, czyli ducha, tak jak mówi Pismo Święte (Ps 104:29; 146:4; Kzn 8:8).






ZAPRASZAM NA STRONĘ: http://smierc.org !!!!!!!!!!!!!!!

niklasnatalia(R)

27.07.2011,
21:16

@ uleczka009

Czym jest śmierć.

Ja polecam stronę http://linkaturs.com/news0041.php w której dowiesz się swojej daty śmierci

asiaemil(R)

16.10.2011,
15:34

@ wenus

Czym jest śmierć i narodziny.

.Duzo ciekawych informacji na temat smierci na http://smierc.org/ polecam Sama korzystalam i naprawde wiele ciekawostek mozna wyczytac

Forum Tezeusza | Kontakt do Admina | Regulamin | Objaśnienia | Archiwum »
mamy 11561 Postów w 1240 Wątkach, 659 Uczestników, obecnie 9 Online (0 bywalców i 9 gości)
powered by  RSS-Feed  ^