Seks i sakrament ... (Rozmowy)
> Obywatel Ksiądz, czasami ponoć wbrew Pismu "ojcem" zwany, jak zresztą
> znakomita większość rzymsko-katolickiego duchowieństwa jest pewnym
> symbolem; w sprawach seksu odzwierciedla mianowicie psychikę całej tej
> kasty. Jako detektywi niemoralności sami nie zdają sobie sprawy, do jakiego
> stopnia przeżarci są niezdrowym erotyzmem.
> Czy przeciętny ksiądz strzeże celibatu czy nie, sprawa płci jest dla
> niego nieustającą obsesją, zboczeniem, chorobą. Przesłania mu cały świat. I
> to jest zupełnie naturalne; nie może być inaczej. Mamy tego takie oto
> efekty.
> Doktor (z bożej łaski) teologii pastoralnej franciszkanin-kapucyn Ksawery
> Knotz, autor książki pt. "Akt małżeński. Szansa spotkania z Bogiem i
> współmałżonkiem", podjął się (jako wybitny seksuolog, praktyk, znawca
> erotyki?) misji wprowadzenia sfery seksualnej w obręb doświadczenia
> religijnego, obalił twierdzenia wielu wybitnych myślicieli Kościoła
> chociażby Św. Ambrożego który głosił, że: "Kobieta powinna zasłaniać
> oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga". Wiele innych
> osobistości Ojców i doktorów przewraca się w grobie - co to się w tym
> Kościele dzieje.
> W książce ojca doktora zainteresowani znajdą szereg śmiałych (jak na
> polski pruderyjny jeszcze do przesady katolicyzm) interpretacji, w tym
> m.in. opis celebracji stosunku małżeńskiego i teologiczną interpretację
> orgazmu jako najdoskonalszego doświadczenia wspólnoty z Bogiem. Wielebny
> Knotz twierdzi, że w cielesnym zjednoczeniu małżonków - odbywanym
> zgodnie z zasadami moralności katolickiej! - "rzeczywiście i dosłownie"
> uczestniczy sam Jezus zwany Chrystusem. Toż to normalny uznawany za
> perwersyjny seks w tzw. Trójkącie. Wychodzi na to, ze jak uświęcony - to
> już nie perwersyjny.
> Seks uświęcony kościelnym sakramentem interpretuje jako modlitwę składaną
> Bogu, a łoże małżeńskie (powinno być "na tyle szerokie, aby umożliwiało
> wygodne przeżycie tej niezwykłej chwili"!), w którym małżonkowie "jednoczą
> się ze sobą w miłosnym zespoleniu i powołując do życia nowych członków,
> Kościoła" porównuje tenże kapucyn do... ołtarza. "Miłość pomiędzy
> małżonkami, która wyraża się w akcie płciowym, powoduje, że cielesność
> człowieka zostaje wyniesiona w kierunku nieba - pisze Knotz. - Ekstazę
> związaną, z radością współżycia seksualnego można porównać do szczęścia
> życia wiecznego. Dlatego akt małżeński pozwala uzmysłowić małżonkom, na
> czym polega słodycz spotkania z Bogiem". No franciszkanie w ogóle a
> kapucyni w szczególności mają doświadczenie w życiu seksualnym.
> Wystarczy poczytać książkę o. Roberta Haaslera pt. "Życie seksualne
> księży".
> Szczerze zatem gratuluję postępu Wielebnemu. Jeszcze tak niedawno Kościół
> rzymski głosił, że każdy akt seksualny, któremu towarzyszy "cielesna
> rozkosz - nawet ten w małżeństwie, jest grzechem".
Onufry Tobie chyba sie bardzo nudzi... Nie od dzis wiadomo bowiem, że seks zwiazany jest przede wszystkim - z poziomem hormonów i neurohormonów oraz od wydzielanych feromonów. I nic tutaj nie zalezy ani od wspołmałżonka ani Jezusa ( no chyba ze Jezus w cudowny sposób spowoduje wydzielanie tejze chemii do organizmu, ale sadze ze Jezus ma naprawde wazniejsze sprawy do realizacji a nie nadzorowanie wydzielania neurohormonów w takim a nie innym organizmie - podejrzewanie Go o to to profanacja!!).
Faktem jest jednak ze wzniosłe uczucia zwiazane z seksem sa podporzadkowane tejze samej chemii w organizmie co uczucia mistyczne i religijne. Ludzie "małoseksualni" sa równiwz "małoreligijni" i na odwrót. Jest to naukowo udowodnione.Oczywiscie wyjatki napewno są. Jak w kazdej regule.
Pełny Wątek:

Mix