| Imieniny: |  



Tezeusz on Facebook

Forum Tezeusza

Indeks

Chefsiba is coming back!! (Kontrowersje)

napisany przez szczera(R), 30.06.2013, 13:48
(zmieniony przez szczera dnia 30.06.2013 o godz. 14:16)

Dzięki callesuav i Janek01 za to, co napisaliście i w ogóle za reakcję.

Mnie też temat nie daje spokoju już od dawna, a treść tego nowego dekretu, tak zgrabnie pomijająca co smakowitsze kąski, aż się prosi o komentarz i dementi! Napisaliście sporo o faktach i pod każdym Waszym zdaniem podpisuję się dwoma rękoma. Ale chcę też napisać trochę o emocjach, tak, tak, Jacku, o emocjach. I o zranieniach. Bo bez tego obraz będzie niepełny, a nasze obawy w związku z powrotem Chefsiby do KK mogą sprawiać wrażenie jakieś taniej zemsty czy chęci szukania odwetu. Nic z tych rzeczy. Tym to już pewnie zajmie się Bóg, sprawiedliwie, o zgrozo, także względem nas, pokrzywdzonych. Ja natomiast mówię za siebie: kieruje mną chęć dania świadectwa, aby inni uniknęli bólu, goryczy i strachu, które stały się moim udziałem. Aby nie byli ofiarą nadużyć i manipulacji, zwłaszcza takich, które zdają się obecnie posiadać imprimatur KK.

Kim jestem? Kim jest Bóg

Jestem byłym członkiem Abby, starannie zakamuflowanego w KK kawałka Chefsiby, choć to oczywiście odrębny twór. Ale o odrębności tworów za chwilę. Członkiem wspólnoty Abba byłam od jej utworzenia w 2002 przez kolejne dziewięć lat. Miałam też ponad roczny epizod jako członek Chefsiby. To razem dekada mojego życia. Napatrzyłam się i nasłuchałam. Od kilku lat szczęśliwie nie jestem już niczyim członkiem ;). Staram się pozbierać i jakoś zamknąć ten rozdział. Podobnie jak Wy, chłopaki, po doświadczeniu wspólnoty mam więcej wątpliwości niż wiary. Obraz Boga staram się jak najdalej oddzielić od przeżyć tych 10ciu lat, od obrazu i doświadczenia Kościoła (=wspólnoty), którego byłam częścią. Ale to jest bardzo trudne. Nauczono mnie przez ten czas, niestety dość skutecznie, że miłość i przyjaźń nie są bezwarunkowe, że mam być bezmyślnie posłuszna nawet jak cierpię, bo to mi zapewni błogosławieństwo Kościoła (=wspólnoty) i Boga. No i że jednak jestem po to, żeby pracować, a nie żeby kochać i być kochaną. Więc reperuję w sobie powoli te spaczenia, choć zajmie to pewno jeszcze jakiś czas. Nie wiem czy z tym kryzysem tożsamości można coś zrobić. Chyba nie. Po prostu muszę wyzdrowieć z tego wszystkiego, a potem wybaczyć, pamiętać to, co było dobre i nauczyć się żyć od nowa. Wiem, że Bóg mnie nie opuści. I że On wie, co się dzieje i jak to przejść. Wiem też, że to co przeżyłam powinno i może posłużyć komuś za przestrogę. Dlatego piszę.

Specyfika wspólnoty

Zaczęło się niewinnie. I te pierwsze lata były piękne. Byliśmy paczką przyjaciół zakochanych w Bogu i chcących przeżyć życie razem ze sobą i z Bogiem. Podstawą było zaufanie Bogu. Od pewnego momentu zaczęto kłaść nacisk na jedność, którą ja nazwałabym raczej jednolitością. Na silne przywództwo i tzw. wizję. Wspólnota, która kiedyś skupiała różne osobowości i tę różnorodność celebrowano, ceniono, akceptowano i podkreślano, zaczęła być machiną produkującą tzw. silnych liderów. Na jeden wzór (wzór Jacka Weigla). To dobrze, że modlisz się cicho, ale módl się głośno. To dobrze, że siedzisz na modlitwie, ale wstań i podnieś ręce. Szukasz harmonii z Bogiem? To dobrze, ale powinieneś więcej angażować się w pracę wspólnoty. Podstawą zaczął być człowiek i jego wizja. Niby drobna zmiana akcentów, ale tak zaczęło się budowanie ludzkiego imperium. Mozolna praca, napięty grafik, niekończące się spotkania, służby, aktywności, więcej i więcej pracy. Nieludzkie tyranie. I tu trzeba uczciwie przyznać, że liderzy tyrają najwięcej.

Pamiętam jak kiedyś, gdy przedstawiano kalendarz aktywności na kolejny rok i nikt się nie zgłosił, żeby coś tam robić, Jacek niemal wykrzyczał, że ma dość egoistów w Kościele. I on to chyba faktycznie tak widzi. Problem w tym, że ja się nie czuję egoistką i wiem, że służba Bogu nie sprowadza się do formalnej odpowiedzialności w SISO (stowarzyszenie powiązane osobowo z Chefsibą). Dla mnie służba Bogu, to jest za każdym razem kwestia serca. I można służyć Bogu wszędzie. Na ulicy, w pracy, na rodzinnym obiedzie lub planszówkach z przyjaciółmi, kładąc dziecko spać. Tymczasem w Chefsibie podział jest jasny: świat dzieli się na Odpowiedzialnych w SISO i nieroby. Trzeba pamiętać, że to oczekiwanie, że będziesz się coraz bardziej angażował kierowane jest do ludzi, którzy najczęściej NIE SĄ studentami. To są dorośli, którzy mają swoje rodziny, dzieci, swoją pracę i obowiązki, ba, swoje pasje i potrzeby. A jednak oczekiwanie jest takie, że to wszystko będzie na drugim planie, na drugim planie po wspólnocie. Że to poświęcisz wspólnocie. Tak jak Jacek poświęcił. I że będzie służył tak, jak on to rozumie. We wspólnocie. Manipulacyjne i jednostronne nauczania wbijają w poczucie winy, odrzucenia i gorszości, jeśli nie jesteś po właściwej stronie. Nauczania te opiewają wielkie czyny SISO, które nie są wcale wielkie, ale mają być taką marchweką-możesz być częścią tego wspaniałego dzieła. Oczywiście, każdy z nas jest wolny i nie musi tej propagandzie ulegać, ale lata słuchania i nasiąkania tymi przynętami zmiękczają Cię i osłabiają czujność. Nagle orientujesz się, że dałeś się zwabić jak głupek, jak dzieciak, który naiwnie zaufał obcemu.

Brakuje natomiast dawnego inspirowania do przyjaźni z Bogiem i poznawania Jego. W to miejsce są ciągłe zachęty, ciągłe przymuszanie do większego zaangażowania, większej ilości pracy. Brakuje podejścia, które szanowałoby Cię jako człowieka, dawało Ci realną możliwość wyboru i rozeznania, pójścia za Bogiem tak, jak Ty to rozumiesz, a nie jak ktoś usiłuje Ci narzucić. Ze smutkiem i żalem muszę przyznać, że wiele z tych praktyk wzięłam jak swoje i tym samym tonem mówiłam do innych w nauczaniach i zwykłych rozmowach. I muszę jakoś żyć z tą odpowiedzialnością i świadomością, co takie gadanie mogło spowodować w innych, skoro spowodowało takie spustoszenie we mnie.

Odrębność bytów

Odrębność bytów to fikcja. Te same osoby, które są liderami i działaczami wspólnot, są liderami i działaczami stowarzyszeń, założonych, aby część tych wspólnotowych działań zalegalizować (np. finanse lub projekty lub granty realizowane z urzędem miasta czy innymi placówkami). W biznesie nazywa się to spółkami powiązanymi i ja tu widzę co najmniej powiązanie osobowe, a być może także kapitałowe. Dlatego też cytowana w Komunikacie Kirii wypowiedź, iż szkołę Samuel prowadzi SISO a nie Chefsiba, jest całkowicie niedorzeczna, gdyż są to te same osoby. Podobnie z odrębnością wspólnot. Na potrzeby obecności w KK, Abba zawsze odcinała się od związków ze zniesławioną wówczas Chefsibą. Na wspólnych wyjazdach słyszeliśmy natomiast, że jesteśmy jednym kościołem i nie chodziło tu bynajmniej o szerokie, ekumeniczne rozumienie słowa Kościół, ale o bezpośrednie zwierzchnictwo Jacka Weigla nad liderami podległych mu wspólnot. Co do powiązań kapitałowych, to polityka finansowa Chefsiby/SISO jest dla mnie dość niejasna, albo być może po prostu jej nie znam. Ale też nikt jej specjalnie nie omawia. Po ładnych paru miesiącach bycia tam i płacenia tzw. dziesięciny (rozumianej klasycznie-jako danina 1/10 swoich dochodów), nie dostaliśmy jasnej, wyczerpującej informacji zwrotnej, co się dzieje z tą kasą. Może nic złego, ale jednak BAARDZO brakuje rozwiązań, które wzbudzałyby zaufanie i świadczyły o przejrzystości. Niejasne są również kwestie związane z opodatkowaniem tych zbiórek, darowizn i dochodów, w tym także wynagrodzeń liderów oraz sama kwestia przeprowadzania zbiórek publicznych podczas spotkań, bez stosowania regulacji zawartych w Ustawie o zbiórkach publicznych.

Dlaczego nie próbowaliśmy rozmawiać?

Przede wszystkim nasze wątpliwości, wątpliwości wielu osób, trudno było z kimkolwiek wyjaśnić, bo mówimy o co najmniej kilku latach nadużyć, świadomych lub nie. Ustami i rękami wielu tzw. liderów. Co trudniejsze, doktrynalnie przekonanych o swojej racji i postępujących w ten sposób od wielu, wielu lat. Przekonanych, że skoro są liderami to mają prawo i są nieomylni, a w każdym razie nieprzemakalni na inny punkt widzenia.
Wszelkie próby konfrontacji, do których z resztą dochodziło bardzo rzadko, spełzały na niczym. Kończyło się na tłumaczeniu, że ten ktoś miał co innego na myśli, że nie chciał źle, że to ja źle zrozumiałam, że to ja powinnam to lub tamto, że nie mam prawa osądzać i krytykować przywództwa, bo to oni są liderami, a moją rolą jest siedzieć cicho i robić co mówią, a jak osiągnę to, co oni to być może będzie mi dane powiedzieć, co myślę. Nigdy tak naprawdę nie doszło do dyskusji na argumenty, bo to po prostu nie jest kwestia dyskusji na argumenty, tylko pewnego odmiennego sposobu myślenia o sobie i o innych. Z resztą liderzy byli i są mistrzami dyplomacji, jak to zauważył Janek01, Potrafili zgodzić się z Tobą, a potem dalej robili i głosili swoje. Jacek się zawsze szeroko uśmiecha, ale nigdy nie wiesz, co naprawdę myśli.

Kult liderów powodował ponadto, że z czasem, będąc ciągle w roli poddanego, bardzo trudno było wybić się na rozmowę jak równy z równym. Rozmawiałam z wieloma osobami, które jeszcze lata po odejściu ze wspólnoty, w zetknięciu ze swoimi niegdysiejszymi zwierzchnikami, wciąż czują tę irytującą, sztubacką niższość, choć nie są przecież ani głupsi ani gorsi niż tzw. liderstwo. To wszystko powodowało, że próby podniesienia jakichkolwiek głosów krytycznych stawały się śmieszne i niemożliwe. Jak to w sekcie.

Najczęściej więc schemat był taki, że osoby z wątpliwościami dochodziły w końcu do wniosku, iż nie są już dłużej w stanie tolerować tego urabiania i wciskania w schemat. Tak było ze mną: Mój sposób myślenia zupełnie się zmienił. A wy, liderzy, możecie myśleć co chcecie, nie zamierzam z tym dyskutować. Odchodzę.

Odchodząc pożegnałam wszystkie bliskie mi osoby. Może napisałabym też bezpośrednio do liderów, ale nie liczyłam już ani na wyjaśnienia, ani na odszczekanie różnych pogiętych nauczań, ani na przeprosiny, ani na jakikolwiek kontakt z ich strony, który z resztą nie nastąpił. Jacek pomstuje, że jak Chefsiba wylatywała z KK, nikt ze zwierzchników Kościoła z nim nie rozmawiał, a nie widzi, że sam robi to samo ze swoimi niewiernymi. We wspólnotach odejścia odbywają się zawsze po cichu. O ile to możliwe, oczywiście. Żadnego do widzenia, dziękuję, nic. Tak cichaczem, jakby ktoś Cię wyprowadzał tylnymi drzwiami z domu, który budowałeś przez tyle lat i dla którego tak wiele poświęciłeś. Strasznie to przykre. I tak, po dziesięciu latach poświęcania życia dla tego miejsca, stałam się kolejnym odrzutem w worku buntowników, którzy nie rozumieją kościoła.


Najgorzej boli

Dla mnie najtrudniejsze jest to, co wiązało się z przyjaźnią. Abba miała niegdyś miano wspólnoty relacyjnej , gdzie jest dużo bliskich, szczerych, przyjacielskich relacji. I na początku rzeczywiście tak było. Moim błędem była moja późniejsza wiara (nadzieja?), że pomimo tego nacisku na jednolitość, silne przywództwo i jedną wizję lidera, nadal się w tej ekipie liderów przyjaźnimy. Tak jak rozumie się przyjaźń: że się wspieramy i jesteśmy razem, nawet, jeśli się różnimy. Że się akceptujemy i nie zrywamy kontaktu, choć możemy się ze sobą nie zgadzać. Że nawet jeśli się wyprowadzę, zmienię wspólnotę, cokolwiek, to przyjaźń pozostanie. No cóż, boleśnie doświadczyłam, że tak nie jest. Cała ta gadka o przyjaźni, akceptacji i miłości była aktualna pod warunkiem posłusznego i bezkrytycznego pracowania we wspólnocie. Gdy to się zmieniło, w jednej chwili umilkły telefony, zniknęły uśmiechnięte twarze. Fasadowo oczywiście nadal wszyscy są dla Ciebie mili i udają, że nic się nie stało, ale nagle zostajesz odsunięty. Za wieloma z nas poszły nieformalne listy gończe z zakazem kontaktowania się, bo to odstępca i może mieć zły wpływ na ludzi, jeszcze pokaże im, że można samodzielnie myśleć. Nie, nie, ten człowiek już dla nas nie istnieje.

No i tak okazało się, że byliśmy tylko grupą kolegujących się współpracowników. Jak w firmie. Gdy odchodzisz z firmy-pojawiają się nowi pracownicy, którzy cię zastąpią i dołączą do koleżeńskiego grona. Normalna rzecz. Ale to nie ma nic wspólnego z przyjaźnią. A zatem przyjaźnią nie było i nie jest. To odkrycie strasznie bolało. Zwłaszcza, że po tak wielu latach inwestowania każdej wolnej chwili w życie i pracę wspólnoty , pozostałe kontakty towarzyskie najczęściej więdną. Wspólnota (sekta?) to Twoi nowi (i jedyni?) przyjaciele i rodzina. Odchodząc ze wspólnoty ... nagle zostajesz sam.

Nie ma tego złego

Jestem kim innym niż byłam. Jak widać, nadal liżę rany. Ale też odzyskuję powoli wiarę. Nie tę, która tupie i krzyczy i demonstracyjnie ustanawia i ogłasza wbrew sobie, ale tę cichą, spokojną pewność w sercu, że jest dobrze, bo Bóg jest dobry i będzie dobrze, bo Bóg jest dobry. Tę, która nie musi krzyczeć, bo po prostu jest :) No i to sprawia, że wszystko wokół jest jakieś jaśniejsze i łatwiejsze nawet jak jest trudne. I że znowu mi się chce. Powoli wraca to stare dobre przekonanie, że szczera, bezinteresowna miłość może stopić lody, poruszyć skały i po prostu coś zmienić. Że lepsze efekty są jak się ludzi po prostu kocha i akceptuje, niż jak się ich na siłę próbuje zmienić, manipulacyjnie mamiąc ich wizją wielkiego przywództwa i możliwością współtworzenia czyjegoś wielkiego marzenia.

Szczerze boję się o osoby, które zostały we wspólnocie, albo miałyby do niej przyjść, zwabione tą nową katolicką fasadą. Żeby się nie okazało, że byli tylko trybikiem w maszynie, narzędziem do realizacji czyjejś ambicji i fasadowego PRu, który chwilowo przybrał prokatolicki ton.

Długie to świadectwo ale zarazem krótkie i wyrywkowe. Napisałam tylko o najważniejszych sprawach. Najważniejszych z punktu widzenia wątku założonego przez callesuava. Ale niech objawem tego, że się zmieniłam będzie to, że jestem gotowa, aby rozmawiać. Gdyby ktoś z Was chciał. ;)

szczera

 


Peny Wtek:

Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 27.06.2013, 03:32 (Kontrowersje)
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 27.06.2013, 03:33
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 27.06.2013, 03:37
Chefsiba is coming back!! - Janek01(R), 27.06.2013, 23:41
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 28.06.2013, 00:41
Chefsiba is coming back!! - Janek01(R), 28.06.2013, 10:33
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 28.06.2013, 18:58
Chefsiba is coming back!! - Janek01(R), 28.06.2013, 21:30
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 28.06.2013, 21:45
Chefsiba is coming back!! - Janek01(R), 28.06.2013, 22:39
Chefsiba is coming back!! - Michał Nikodem(R), 08.07.2013, 22:13
Chefsiba is coming back!! - szczera(R), 30.06.2013, 13:48
Chefsiba is coming back!! - Janek01(R), 01.07.2013, 19:51
Chefsiba is coming back!! - Michał Nikodem(R), 08.07.2013, 22:14
Chefsiba is coming back!! - wmichals(R), 30.06.2013, 23:42
Chefsiba is coming back!! - Michał Nikodem(R), 08.07.2013, 22:14
Chefsiba is coming back!! - amienska(R), 03.07.2013, 20:07
Chefsiba is coming back!! - Michał Nikodem(R), 08.07.2013, 22:15
Chefsiba is coming back!! - poruszona(R), 18.07.2013, 00:04
Chefsiba is coming back!! - Rut(R), 22.08.2013, 13:22
Chefsiba is coming back!! - szczera(R), 27.08.2013, 13:10
Chefsiba is coming back!! - Rut(R), 02.09.2013, 22:21
Chefsiba is coming back!! - szczera(R), 03.09.2013, 12:51
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 29.08.2013, 00:36
Chefsiba is coming back!! - Rut(R), 02.09.2013, 22:33
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 02.09.2013, 23:55
Chefsiba is coming back!! - Rut(R), 05.09.2013, 11:52
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 05.09.2013, 21:16
Chefsiba is coming back!! - NessunDorma(R), 06.07.2013, 18:43
Chefsiba is coming back!! - Michał Nikodem(R), 08.07.2013, 22:15
Chefsiba is coming back!! - Michał Nikodem(R), 08.07.2013, 22:10
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 09.07.2013, 02:53
Chefsiba is coming back!! - Michał Nikodem(R), 09.07.2013, 13:36
Chefsiba is coming back!! - Janek01(R), 09.07.2013, 15:27
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 09.07.2013, 22:23
Chefsiba is coming back!! - Janek01(R), 09.07.2013, 23:51
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 30.08.2013, 00:44
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 30.08.2013, 16:21
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 30.08.2013, 20:29
Chefsiba is coming back!! - amienska(R), 31.08.2013, 09:45
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 31.08.2013, 11:05
Chefsiba is coming back!! - amienska(R), 31.08.2013, 21:47
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 01.09.2013, 13:38
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 01.09.2013, 20:36
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 01.09.2013, 21:23
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 01.09.2013, 22:55
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 01.09.2013, 22:58
Chefsiba is coming back!! - noname(R), 02.09.2013, 01:06
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 02.09.2013, 17:57
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 13.09.2013, 23:41
Chefsiba is coming back!! - amienska(R), 03.09.2013, 15:17
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 03.09.2013, 18:13
Chefsiba is coming back!! - amienska(R), 03.09.2013, 21:35
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 04.09.2013, 19:11
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 04.09.2013, 14:23
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 07.09.2013, 08:55
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 07.09.2013, 23:53
Chefsiba is coming back!! - halst(R), 08.09.2013, 06:54
Chefsiba is coming back!! - szczera(R), 10.07.2013, 09:14
Chefsiba is coming back!! - callesuav(R), 11.07.2013, 17:36
Chefsiba is coming back!! - szczera(R), 09.07.2013, 16:04
Chefsiba is coming back!! - zxcvb(R), 02.09.2013, 14:48
Chefsiba is coming back!! - Edward(R), 18.11.2013, 15:15
Chefsiba is coming back!! - Paul(R), 05.02.2014, 09:37
Chefsiba is coming back!! - ordokatolikpraktykujący(R), 13.01.2014, 15:09

Forum Tezeusza | Kontakt do Admina | Regulamin | Objanienia | Archiwum »
mamy 11608 Postw w 1244 Wtkach, 686 Uczestnikw, obecnie 25 Online (0 bywalcw i 25 goci)
powered by  RSS-Feed  ^