| Imieniny: |  



Tezeusz on Facebook

Forum Tezeusza

Indeks
callesuav(R)

27.06.2013,
03:32
 

Chefsiba is coming back!! (Kontrowersje)

Witam,

Zarejestrowałem się na Tezeuszu, żeby wrócić do tematu sprzed 6 lat.
A mianowicie: Wspólnota Chefsiba.

Na mocy dekretu Abp Nycza będzie ona mogła w trybie ad experimentum funkcjonować w Kościele Katolickim pod opieką księży orionistów w Warszawie. Dekret brzmi wzniośle i napisany w duchu pojednania.

Niestety obawiam się, że Abp Nycz nie jest świadom istoty swojej decyzji.

Jestem były członkiem wspólnoty Chefsiba i dokładnie wiem, jakie rzeczy działy się w tej wspólnocie. Znam konkretne czyny, które kwalifikują się na ekskomunikę. Przykłady: udzielanie chrztów i ślubów, odprawianie wieczerzy w obrządku protestanckim. Czyny te były udziałem lidera wspólnoty: Jacka Weigla.

Z moich informacji wynika, że nie nastąpiły pokuta i żal z powodu tych i wielu innych czynności niezgodnych z doktryną Kościoła Katolickiego. Jak więc można podejmować próby przyjmowania tych osób na nowo do Kościoła? I to całą wspólnotę?

"Dzięki" Chefsibie nabyłem więcej wątpliwości co do chrześcijaństwa i Boga niż miałem wcześniej. Dziś jestem antyklerykałem i kwasi-centrolewicowcem. Ta wspólnota dała mi do myślenia, chociaż dopiero po 8 latach uczestniczenia w jej formacji. Dziś uważam, że religia jest zwodnicza i może jedynie Bóg jeszcze jakoś się broni, ale nie obrządek i rytuał czy doktryna. Do tego doprowadziła mnie Chefsiba. Czuję się wykorzystany. Czuję, że zmarnowałem kawał młodości. Swoich poglądów się nie wstydzę, jednak podejrzewam, że dla Katolików takie wyznanie może być ostrzeżeniem. I dobrze!

Za żadne skarby nie wolno przyjmować tych ludzi do Kościoła zanim nie ukorzą się, nie wyrażą żalu i nie wyznają na nowo wiary katolickiej. W przeciwnym razie ich działanie jest kolejnym kłamstwem, mającym na celu zwiększenie liczby potencjalnego łupu: czytaj ludzi do zdobycia, czyli nowych członków. Znam sposób myślenia Jacka Weigla. To czysty pragmatyk/businessman. Ma po prostu zbyt małą grupę docelową więc musi ją zmienić.

Proszę Was o opinię w tej sprawie. Nie chcę, żeby ta grupa ponownie okłamywała Katolików tak, jak robiła to, kiedy byłem jej członkiem. (Sam uzyskałem chrzest z rąk Jacka Weigla, pomimo uprzedniego chrztu katolickiego, kiedy jeszcze działaliśmy w Kościele).

Jeżeli znajdę wsparcie ze strony większej grupy ludzi, być może będziemy w stanie wpłynąć jakoś na decyzje zwierzchników Kościoła.

callesuav(R)

27.06.2013,
03:33

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Dołączam linka do dekretu Abp Nycza:

http://www.chefsiba.pl/Dekret.pdf

callesuav(R)

27.06.2013,
03:37

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

A tu dyskusja sprzed 6 lat:

http://openforum.tezeusz.pl/openforum/forum_entry.php?id=2501

Wtedy byłem jeszcze członkiem Chefsiby i czytałem tę dyskusję z oburzeniem, mimo że większość zarzutów w niej zawartych jest prawdą.

Janek01(R)

27.06.2013,
23:41

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Potwierdzam wypowiedź poprzednika.

We wspólnocie chrzczono, spożywano wieczerzę po domach, udzielano ślubów, ale wszystko odbywało się w tzw. podziemiu i było dostępne dla tych bardziej wtajemniczonych. Stosowano powszechnie kontrolę i manipulację, a ślepe i bezwzględne posłuszeństwo liderowi uznawano za cnotę. Samodzielne myślenie, zadawanie pytań owocowało usunięciem ze wspólnoty. Osoby, które odchodziły uznawano za zdrajców i zabraniano pozostałym członkom wspólnoty kontaktu z tymi osobami.

Wspólnoty zaprzyjaźnione z Chefsibą - Abba (Saska Kępa)i Syjon (Stegny) brały równy udział w całej procedurze wykorzeniania ludzi z Kościoła Katolickiego. Ci z uczestników, którzy byli mniej wtajemniczeni, pozostawali kompletnie nieświadomi w czym biorą udział, a dostanie się do grona "wtajemniczonych" było nobilitacją. Tak była tworzona atmosfera uznania, akceptacji, uwagi, powierzania różnych służb osobom tzw. dojrzałym" duchowo. W pewne osoby inwestowano, które były bardziej skłonne odciąć się od Kościoła Katolickiego i wyznawanych tam doktryn wręcz z wrogością do Niego. Tworzono liderów z osób, które miały na tyle "objawienia", że uważali Kościół Katolicki za zło absolutne, demoniczne itd.

Nie mogę pojąć jak wyznając takie prawdy można mieć śmiałość wracać na łono miejsca, które uznaje się za coś tak szkodliwego. Jedynym celem, który jestem sobie w stanie wyobrazić jest łowienie nowych ludzi i odciąganie ich od KK.

Historia każdego z nas, którzy opuściliśmy to miejsce, jest dramatyczna, choć niektórzy poradzili sobie i odnaleźli swoje miejsce w innych kościołach, służbach itp. Ale jest też bardzo dużo z nas, którzy do dziś borykajmy się z ogromnym poczuciem wykorzystania, oszukania, zmanipulowania, zachwiania podstawowych wartości, w które wszyscy szczerze wierzyliśmy.

Osobiście mogę powiedzieć, ze po wielu latach aktywnego zaangażowania w rozmaitych wspólnotach oraz gorliwym poszukiwaniu Boga dziś jestem absolutnie zniechęcony do jakichkolwiek duchowych tematów, czuję się zagubiony, wypalony, nieufny wszystkiemu,co kościelne, co duchowe itd. Nie jestem już ani katlolikiem, ani protestantantem. Kim jestem? Kim jest Bóg?

Nauki głoszone przez liderów wszystkich 3 wspólnot (Abba i Syjon nadal kamuflują się pod szyldem Kościoła Katolickiego) są destrukcyjne, posiadają bardzo potężne oznaki kontroli i manipulacji i w efekcie potrafią zniszczyć życie ludzi.

Przyłączam się do apelu przedmówcy i mam nadzieję, ze nasze wypowiedzi dotrą do odpowiednich władz w KK owocując zablokowaniem powrotu wspólnoty Chefsiba na łono KK oraz przyjrzeniem się dogłębnym działalności pozostałych 2 wspólnot Abby i Syjonu.

Janek01

callesuav(R)

28.06.2013,
00:41

@ Janek01
 

Chefsiba is coming back!!

Dzięki, Janek za Twoją reakcję.

Ja również potwierdzam Twoje zeznania, szczególnie związane z pozostałymi wspólnotami, które nadal działają na terenie warszawskich parafii: Abba - ul. Ateńska, Syjon - ul. Bonifacego (Marianie).

Potwierdzam również informację o manipulacji oraz uważanie posłuszeństwa liderowi za cnotę. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Z mojego punktu widzenia Kościół powinien proponować rozwiązanie dla członków wspólnoty Chefsiba, jakąś drogę spowrotem. Powinna ona oznaczać całościową pokutę, żal za grzechy i wyrzeczenie się ich. Niestety nic takiego nie nastąpiło. Ponadto, dlaczego osoby te muszą wracać do KK jako wspólnota? Czy nie może każdy z nich samodzielnie podjąć decyzję o nawróceniu i pokucie? Wszystko musi dziać się zbiorowo, bo zarządził tak miłościwie nam panujący Jacek Weigl?

Pozdrawiam

Janek01(R)

28.06.2013,
10:33
(zmieniony przez Janek01
dnia 28.06.2013 o godz. 10:49)


@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Racja. to, co piszemy to tylko wierzcholek góry lodowej, bo jakby każdego z nas zapytac o szczegóły to można by horror napisać.

Ale masz racje - konstruktywnie - powinno sie dać osobom z Chefsiby szanse powrotu na łono KK.

Znając jednak dość dogłębnie politykę liderów tego ugrupowania i ostry kamuflarz, ktętactwo itp. jakiego dopuszczają się od wielu lat bez ŻADNEJ SKRUCHY to uważam, że nie ma na co liczyć, a wpuszczenie tych liudzi (liderów) na łono KK najprawdopodobniej nie bedzie oznaczało ani pokuty, ani żalu za grzechy, ani zadośćuczynienia.

Cały ten powrót to najprawdopodobniej totana ściema i przeraża mnie fakt, że zwierzchnicy kościoła nie są w stanie tego dobrze zweryfikować, gdyż liderzy Chefsiby to wspaniali mówcy i manipulatorzy i są w stanie przekonać do swoich racji nawet biskupa.

Członkoiwie Chefsiby nie mogą indywidualnie wracać do KK, jak sądzę datego, że wyłamali by sie wowczas z ogólnie panującej wizji i kierunku wyznaczonego przez lidera. czekałby ich los podobny do nas, którzy wykazaliśmy się odwagą samodizelnego myślenia i poszliśmy za głosem rozsądku. Ponieśi by zapewne, podobnie jak my, bolesne konsekwencje.


Aby pozostać w nurcie konstruktywnym - proponuje nagłośnić sprawę gdzie się tylko da i doprowadzić do konfrontacji osób pokrzywdzonych przez Chefsibę, Abbe i Syjon z biskupem czy innymi władzami KK.

Jeśli jesteś w stanie zorganizować wokół siebie taką grupę odważnych - byłoby super. Ja też sie postaram.

Pozdrawiam

callesuav(R)

28.06.2013,
18:58

@ Janek01
 

Chefsiba is coming back!!

Jestem za konfrontacją.

Janek, jeżeli możesz przekazuj linka do tej dyskusji znajomym, żeby też wypowiedzieli się w tej sprawie.

Jak zbierzemy większą grupę, to spróbujemy skontaktować się z kurią i z odpowiednimi duchownymi.

Zauważ perfidię w fakcie, że nie wracają do parafii pw. WP na Ursynowie, ale idą do orionistów. Na Ursynowie parafianie nie dali by im życia. Wiem coś o tym. :-|

Janek01(R)

28.06.2013,
21:30

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Ok, mamy wiec podobny cel. Bede dzialac i mam nadzieje ze uda nam sie cos z tym zrobic.

Perfidia mnie akurat nie dziwi w pzypadku tych osób, ale Ciebie pewnie też. Znamy to z przeszłości, prawda?

Ile osób powinno się zebrać by uderzyć do kurii? Wiesz cos o tym?

Pozdro

callesuav(R)

28.06.2013,
21:45

@ Janek01
 

Chefsiba is coming back!!

Wiesz, nawet jedna może.
Tylko myślę, że im więcej tym better. ;)

Janek01(R)

28.06.2013,
22:39

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Wici powoli rozpuszczone, czekajmy na odzew.

Michał Nikodem(R)

08.07.2013,
22:13

@ Janek01
 

Chefsiba is coming back!!

Witajcie!

Tu Michał Nikodem z grona liderów Chefsiby. Nie piszę pod pseudonimem, bo przecież można rozmawiać otwarcie jeśli rzeczywiście chcemy dialogu, a nie kąsania czy snucia domysłów.

Oto fragment dokumentu z kurii, str.6

W sobotę 23 marca 2013 r. w trakcie liturgii Słowa w kościele p. w. św. Alojzego Orione w Warszawie, przy ul. Lindleya 12, lider Chefsiby oraz ponad 50 jej członków potwierdziło przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego przez imienne wyznanie wiary. Wcześniej p. Jacek Weigl i p. Michał Nikodem przeprosili publicznie w imieniu Chefsiby za: brak zaufania wobec hierarchii kościelnej; przyjęcie z góry, że dla charyzmatu Wspólnoty nie ma miejsca w Kościele katolickim; za bunt wobec niektórych praktyk religijnych; za przyjmowanie antykatolickiego nauczania. Wyznanie wiary zostało poprzedzone odczytaniem, przez ks. Józefa Górzyńskiego, moderatora Kurii, komunikatu Kurii Metropolitalnej Warszawskiej dotyczącego Wspólnoty Chefsiba.

Nawiązaliśmy więc dialog z kurią, wyjaśniliśmy obustronne (sic!) błędy. Przeprosiliśmy publicznie za winy i wyznaliśmy wiarę. Pewne tematy zostały więc zamknięte. Uszanujcie to więc, proszę.

Jesteśmy w kontakcie z orionistami, bo to nasi duszpasterze. Jesteśmy w kontakcie z parafią Wniebowstąpienia Pańskiego i jej Proboszczem. Byliśmy już na spotkaniu Rady Parafialnej. Poza tym budujemy relację z ursynowskim Księdzem Dziekanem oraz Delegatem Kurii ds. kontaktów z Chefsibą.

Biskup Tadeusz Pikus i zespół roboczy kurii mają szczegółowe informacje o kwestiach problematycznych w przeszłości Chefsiby. Rozmawialiśmy już o tym. Dostaliśmy teraz zielone światło. Jeśli to komuś nie wystarcza? Przykro nam. Próbujemy budować, a nie niszczyć.

Domyślam się, że piszą tu osoby, które odeszły ze wspólnoty kilka lat temu, zanim Bóg zaczął w nas autentyczny proces pojednania z Kościołem. To znaczy, że nie wiecie jakie zmiany przeszliśmy. Trudno oceniać bazując na starych danych. Pozdrawiam Was, domyślając się KTO kryje się za twórczymi pseudonimami na tym forum.

Michał Nikodem

szczera(R)

30.06.2013,
13:48
(zmieniony przez szczera
dnia 30.06.2013 o godz. 14:16)


@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Dzięki callesuav i Janek01 za to, co napisaliście i w ogóle za reakcję.

Mnie też temat nie daje spokoju już od dawna, a treść tego nowego dekretu, tak zgrabnie pomijająca co smakowitsze kąski, aż się prosi o komentarz i dementi! Napisaliście sporo o faktach i pod każdym Waszym zdaniem podpisuję się dwoma rękoma. Ale chcę też napisać trochę o emocjach, tak, tak, Jacku, o emocjach. I o zranieniach. Bo bez tego obraz będzie niepełny, a nasze obawy w związku z powrotem Chefsiby do KK mogą sprawiać wrażenie jakieś taniej zemsty czy chęci szukania odwetu. Nic z tych rzeczy. Tym to już pewnie zajmie się Bóg, sprawiedliwie, o zgrozo, także względem nas, pokrzywdzonych. Ja natomiast mówię za siebie: kieruje mną chęć dania świadectwa, aby inni uniknęli bólu, goryczy i strachu, które stały się moim udziałem. Aby nie byli ofiarą nadużyć i manipulacji, zwłaszcza takich, które zdają się obecnie posiadać imprimatur KK.

Kim jestem? Kim jest Bóg

Jestem byłym członkiem Abby, starannie zakamuflowanego w KK kawałka Chefsiby, choć to oczywiście odrębny twór. Ale o odrębności tworów za chwilę. Członkiem wspólnoty Abba byłam od jej utworzenia w 2002 przez kolejne dziewięć lat. Miałam też ponad roczny epizod jako członek Chefsiby. To razem dekada mojego życia. Napatrzyłam się i nasłuchałam. Od kilku lat szczęśliwie nie jestem już niczyim członkiem ;). Staram się pozbierać i jakoś zamknąć ten rozdział. Podobnie jak Wy, chłopaki, po doświadczeniu wspólnoty mam więcej wątpliwości niż wiary. Obraz Boga staram się jak najdalej oddzielić od przeżyć tych 10ciu lat, od obrazu i doświadczenia Kościoła (=wspólnoty), którego byłam częścią. Ale to jest bardzo trudne. Nauczono mnie przez ten czas, niestety dość skutecznie, że miłość i przyjaźń nie są bezwarunkowe, że mam być bezmyślnie posłuszna nawet jak cierpię, bo to mi zapewni błogosławieństwo Kościoła (=wspólnoty) i Boga. No i że jednak jestem po to, żeby pracować, a nie żeby kochać i być kochaną. Więc reperuję w sobie powoli te spaczenia, choć zajmie to pewno jeszcze jakiś czas. Nie wiem czy z tym kryzysem tożsamości można coś zrobić. Chyba nie. Po prostu muszę wyzdrowieć z tego wszystkiego, a potem wybaczyć, pamiętać to, co było dobre i nauczyć się żyć od nowa. Wiem, że Bóg mnie nie opuści. I że On wie, co się dzieje i jak to przejść. Wiem też, że to co przeżyłam powinno i może posłużyć komuś za przestrogę. Dlatego piszę.

Specyfika wspólnoty

Zaczęło się niewinnie. I te pierwsze lata były piękne. Byliśmy paczką przyjaciół zakochanych w Bogu i chcących przeżyć życie razem ze sobą i z Bogiem. Podstawą było zaufanie Bogu. Od pewnego momentu zaczęto kłaść nacisk na jedność, którą ja nazwałabym raczej jednolitością. Na silne przywództwo i tzw. wizję. Wspólnota, która kiedyś skupiała różne osobowości i tę różnorodność celebrowano, ceniono, akceptowano i podkreślano, zaczęła być machiną produkującą tzw. silnych liderów. Na jeden wzór (wzór Jacka Weigla). To dobrze, że modlisz się cicho, ale módl się głośno. To dobrze, że siedzisz na modlitwie, ale wstań i podnieś ręce. Szukasz harmonii z Bogiem? To dobrze, ale powinieneś więcej angażować się w pracę wspólnoty. Podstawą zaczął być człowiek i jego wizja. Niby drobna zmiana akcentów, ale tak zaczęło się budowanie ludzkiego imperium. Mozolna praca, napięty grafik, niekończące się spotkania, służby, aktywności, więcej i więcej pracy. Nieludzkie tyranie. I tu trzeba uczciwie przyznać, że liderzy tyrają najwięcej.

Pamiętam jak kiedyś, gdy przedstawiano kalendarz aktywności na kolejny rok i nikt się nie zgłosił, żeby coś tam robić, Jacek niemal wykrzyczał, że ma dość egoistów w Kościele. I on to chyba faktycznie tak widzi. Problem w tym, że ja się nie czuję egoistką i wiem, że służba Bogu nie sprowadza się do formalnej odpowiedzialności w SISO (stowarzyszenie powiązane osobowo z Chefsibą). Dla mnie służba Bogu, to jest za każdym razem kwestia serca. I można służyć Bogu wszędzie. Na ulicy, w pracy, na rodzinnym obiedzie lub planszówkach z przyjaciółmi, kładąc dziecko spać. Tymczasem w Chefsibie podział jest jasny: świat dzieli się na Odpowiedzialnych w SISO i nieroby. Trzeba pamiętać, że to oczekiwanie, że będziesz się coraz bardziej angażował kierowane jest do ludzi, którzy najczęściej NIE SĄ studentami. To są dorośli, którzy mają swoje rodziny, dzieci, swoją pracę i obowiązki, ba, swoje pasje i potrzeby. A jednak oczekiwanie jest takie, że to wszystko będzie na drugim planie, na drugim planie po wspólnocie. Że to poświęcisz wspólnocie. Tak jak Jacek poświęcił. I że będzie służył tak, jak on to rozumie. We wspólnocie. Manipulacyjne i jednostronne nauczania wbijają w poczucie winy, odrzucenia i gorszości, jeśli nie jesteś po właściwej stronie. Nauczania te opiewają wielkie czyny SISO, które nie są wcale wielkie, ale mają być taką marchweką-możesz być częścią tego wspaniałego dzieła. Oczywiście, każdy z nas jest wolny i nie musi tej propagandzie ulegać, ale lata słuchania i nasiąkania tymi przynętami zmiękczają Cię i osłabiają czujność. Nagle orientujesz się, że dałeś się zwabić jak głupek, jak dzieciak, który naiwnie zaufał obcemu.

Brakuje natomiast dawnego inspirowania do przyjaźni z Bogiem i poznawania Jego. W to miejsce są ciągłe zachęty, ciągłe przymuszanie do większego zaangażowania, większej ilości pracy. Brakuje podejścia, które szanowałoby Cię jako człowieka, dawało Ci realną możliwość wyboru i rozeznania, pójścia za Bogiem tak, jak Ty to rozumiesz, a nie jak ktoś usiłuje Ci narzucić. Ze smutkiem i żalem muszę przyznać, że wiele z tych praktyk wzięłam jak swoje i tym samym tonem mówiłam do innych w nauczaniach i zwykłych rozmowach. I muszę jakoś żyć z tą odpowiedzialnością i świadomością, co takie gadanie mogło spowodować w innych, skoro spowodowało takie spustoszenie we mnie.

Odrębność bytów

Odrębność bytów to fikcja. Te same osoby, które są liderami i działaczami wspólnot, są liderami i działaczami stowarzyszeń, założonych, aby część tych wspólnotowych działań zalegalizować (np. finanse lub projekty lub granty realizowane z urzędem miasta czy innymi placówkami). W biznesie nazywa się to spółkami powiązanymi i ja tu widzę co najmniej powiązanie osobowe, a być może także kapitałowe. Dlatego też cytowana w Komunikacie Kirii wypowiedź, iż szkołę Samuel prowadzi SISO a nie Chefsiba, jest całkowicie niedorzeczna, gdyż są to te same osoby. Podobnie z odrębnością wspólnot. Na potrzeby obecności w KK, Abba zawsze odcinała się od związków ze zniesławioną wówczas Chefsibą. Na wspólnych wyjazdach słyszeliśmy natomiast, że jesteśmy jednym kościołem i nie chodziło tu bynajmniej o szerokie, ekumeniczne rozumienie słowa Kościół, ale o bezpośrednie zwierzchnictwo Jacka Weigla nad liderami podległych mu wspólnot. Co do powiązań kapitałowych, to polityka finansowa Chefsiby/SISO jest dla mnie dość niejasna, albo być może po prostu jej nie znam. Ale też nikt jej specjalnie nie omawia. Po ładnych paru miesiącach bycia tam i płacenia tzw. dziesięciny (rozumianej klasycznie-jako danina 1/10 swoich dochodów), nie dostaliśmy jasnej, wyczerpującej informacji zwrotnej, co się dzieje z tą kasą. Może nic złego, ale jednak BAARDZO brakuje rozwiązań, które wzbudzałyby zaufanie i świadczyły o przejrzystości. Niejasne są również kwestie związane z opodatkowaniem tych zbiórek, darowizn i dochodów, w tym także wynagrodzeń liderów oraz sama kwestia przeprowadzania zbiórek publicznych podczas spotkań, bez stosowania regulacji zawartych w Ustawie o zbiórkach publicznych.

Dlaczego nie próbowaliśmy rozmawiać?

Przede wszystkim nasze wątpliwości, wątpliwości wielu osób, trudno było z kimkolwiek wyjaśnić, bo mówimy o co najmniej kilku latach nadużyć, świadomych lub nie. Ustami i rękami wielu tzw. liderów. Co trudniejsze, doktrynalnie przekonanych o swojej racji i postępujących w ten sposób od wielu, wielu lat. Przekonanych, że skoro są liderami to mają prawo i są nieomylni, a w każdym razie nieprzemakalni na inny punkt widzenia.
Wszelkie próby konfrontacji, do których z resztą dochodziło bardzo rzadko, spełzały na niczym. Kończyło się na tłumaczeniu, że ten ktoś miał co innego na myśli, że nie chciał źle, że to ja źle zrozumiałam, że to ja powinnam to lub tamto, że nie mam prawa osądzać i krytykować przywództwa, bo to oni są liderami, a moją rolą jest siedzieć cicho i robić co mówią, a jak osiągnę to, co oni to być może będzie mi dane powiedzieć, co myślę. Nigdy tak naprawdę nie doszło do dyskusji na argumenty, bo to po prostu nie jest kwestia dyskusji na argumenty, tylko pewnego odmiennego sposobu myślenia o sobie i o innych. Z resztą liderzy byli i są mistrzami dyplomacji, jak to zauważył Janek01, Potrafili zgodzić się z Tobą, a potem dalej robili i głosili swoje. Jacek się zawsze szeroko uśmiecha, ale nigdy nie wiesz, co naprawdę myśli.

Kult liderów powodował ponadto, że z czasem, będąc ciągle w roli poddanego, bardzo trudno było wybić się na rozmowę jak równy z równym. Rozmawiałam z wieloma osobami, które jeszcze lata po odejściu ze wspólnoty, w zetknięciu ze swoimi niegdysiejszymi zwierzchnikami, wciąż czują tę irytującą, sztubacką niższość, choć nie są przecież ani głupsi ani gorsi niż tzw. liderstwo. To wszystko powodowało, że próby podniesienia jakichkolwiek głosów krytycznych stawały się śmieszne i niemożliwe. Jak to w sekcie.

Najczęściej więc schemat był taki, że osoby z wątpliwościami dochodziły w końcu do wniosku, iż nie są już dłużej w stanie tolerować tego urabiania i wciskania w schemat. Tak było ze mną: Mój sposób myślenia zupełnie się zmienił. A wy, liderzy, możecie myśleć co chcecie, nie zamierzam z tym dyskutować. Odchodzę.

Odchodząc pożegnałam wszystkie bliskie mi osoby. Może napisałabym też bezpośrednio do liderów, ale nie liczyłam już ani na wyjaśnienia, ani na odszczekanie różnych pogiętych nauczań, ani na przeprosiny, ani na jakikolwiek kontakt z ich strony, który z resztą nie nastąpił. Jacek pomstuje, że jak Chefsiba wylatywała z KK, nikt ze zwierzchników Kościoła z nim nie rozmawiał, a nie widzi, że sam robi to samo ze swoimi niewiernymi. We wspólnotach odejścia odbywają się zawsze po cichu. O ile to możliwe, oczywiście. Żadnego do widzenia, dziękuję, nic. Tak cichaczem, jakby ktoś Cię wyprowadzał tylnymi drzwiami z domu, który budowałeś przez tyle lat i dla którego tak wiele poświęciłeś. Strasznie to przykre. I tak, po dziesięciu latach poświęcania życia dla tego miejsca, stałam się kolejnym odrzutem w worku buntowników, którzy nie rozumieją kościoła.


Najgorzej boli

Dla mnie najtrudniejsze jest to, co wiązało się z przyjaźnią. Abba miała niegdyś miano wspólnoty relacyjnej , gdzie jest dużo bliskich, szczerych, przyjacielskich relacji. I na początku rzeczywiście tak było. Moim błędem była moja późniejsza wiara (nadzieja?), że pomimo tego nacisku na jednolitość, silne przywództwo i jedną wizję lidera, nadal się w tej ekipie liderów przyjaźnimy. Tak jak rozumie się przyjaźń: że się wspieramy i jesteśmy razem, nawet, jeśli się różnimy. Że się akceptujemy i nie zrywamy kontaktu, choć możemy się ze sobą nie zgadzać. Że nawet jeśli się wyprowadzę, zmienię wspólnotę, cokolwiek, to przyjaźń pozostanie. No cóż, boleśnie doświadczyłam, że tak nie jest. Cała ta gadka o przyjaźni, akceptacji i miłości była aktualna pod warunkiem posłusznego i bezkrytycznego pracowania we wspólnocie. Gdy to się zmieniło, w jednej chwili umilkły telefony, zniknęły uśmiechnięte twarze. Fasadowo oczywiście nadal wszyscy są dla Ciebie mili i udają, że nic się nie stało, ale nagle zostajesz odsunięty. Za wieloma z nas poszły nieformalne listy gończe z zakazem kontaktowania się, bo to odstępca i może mieć zły wpływ na ludzi, jeszcze pokaże im, że można samodzielnie myśleć. Nie, nie, ten człowiek już dla nas nie istnieje.

No i tak okazało się, że byliśmy tylko grupą kolegujących się współpracowników. Jak w firmie. Gdy odchodzisz z firmy-pojawiają się nowi pracownicy, którzy cię zastąpią i dołączą do koleżeńskiego grona. Normalna rzecz. Ale to nie ma nic wspólnego z przyjaźnią. A zatem przyjaźnią nie było i nie jest. To odkrycie strasznie bolało. Zwłaszcza, że po tak wielu latach inwestowania każdej wolnej chwili w życie i pracę wspólnoty , pozostałe kontakty towarzyskie najczęściej więdną. Wspólnota (sekta?) to Twoi nowi (i jedyni?) przyjaciele i rodzina. Odchodząc ze wspólnoty ... nagle zostajesz sam.

Nie ma tego złego

Jestem kim innym niż byłam. Jak widać, nadal liżę rany. Ale też odzyskuję powoli wiarę. Nie tę, która tupie i krzyczy i demonstracyjnie ustanawia i ogłasza wbrew sobie, ale tę cichą, spokojną pewność w sercu, że jest dobrze, bo Bóg jest dobry i będzie dobrze, bo Bóg jest dobry. Tę, która nie musi krzyczeć, bo po prostu jest :) No i to sprawia, że wszystko wokół jest jakieś jaśniejsze i łatwiejsze nawet jak jest trudne. I że znowu mi się chce. Powoli wraca to stare dobre przekonanie, że szczera, bezinteresowna miłość może stopić lody, poruszyć skały i po prostu coś zmienić. Że lepsze efekty są jak się ludzi po prostu kocha i akceptuje, niż jak się ich na siłę próbuje zmienić, manipulacyjnie mamiąc ich wizją wielkiego przywództwa i możliwością współtworzenia czyjegoś wielkiego marzenia.

Szczerze boję się o osoby, które zostały we wspólnocie, albo miałyby do niej przyjść, zwabione tą nową katolicką fasadą. Żeby się nie okazało, że byli tylko trybikiem w maszynie, narzędziem do realizacji czyjejś ambicji i fasadowego PRu, który chwilowo przybrał prokatolicki ton.

Długie to świadectwo ale zarazem krótkie i wyrywkowe. Napisałam tylko o najważniejszych sprawach. Najważniejszych z punktu widzenia wątku założonego przez callesuava. Ale niech objawem tego, że się zmieniłam będzie to, że jestem gotowa, aby rozmawiać. Gdyby ktoś z Was chciał. ;)

szczera

Janek01(R)

01.07.2013,
19:51

@ szczera
 

Chefsiba is coming back!!

Ja dziękuję za Twoje świadectwo i odwagę oraz nazwanie wielu rzeczy po imieniu.To niezwykłe, jak celnie i sprawnie opisałaś swoją historię, choć to pewnie zaledwie niewielka część tego, przez co przeszłaś.
>

To, że podpisujesz się pod naszymi bolesnymi słowami świadczy tylko o tym, że nikt z nas nie ściemnia.

Masz rację - nie chodzi o zemstę, przebaczenie jest procesem, choć niestety w tym przypadku długim i bolesnym, ale chodzi o przestrogę władz KK przed grupą ludzi, którzy przewracają życie wielu ludzi do góry nogami i zostawiają ich potem z niczym.

Nawiąże zaledwie d kilku wątków Twojej wypowiedzi, ale bardzo chcę, bo ważne jest docenić trud, jaki sobie zadałaś dzieląc się swoimi przemyśleniami.

W kwestii posłuszeństwa nawet wbrew sobie i gdy się cierpiało - Oj tak, bardzo tak. Do dziś łapię się na tym, że wiele rzeczy robię wbrew sobie, nie biorąc pod uwagę swojego serca, swoich pragnień i swoich odczuć. Po maglu mózgu, którym byliśmy poddani najprostsza decyzja wydawała się niezwykle skomplikowana i bez aprobaty animatora, lidera itp. człowiek nie potrafił niemalże "pierdnąć" nie mówiąc o samodzielnym zdecydowaniu o czymkolwiek poważniejszym. Animator MUSIAŁ POTWIERDZAĆ wszystko, nie mówiąc już np. o potwierdzaniu rozeznania czy jeden pan może się oświadczyć jednej pani i czy ta pani może rozważać jednego pana. Znane są przypadki potwierdzenia ANIMATORA, wielkich szumnych zaręczyn, oświadczyn i całej pompy a po kilku miesiącach już bez pompy zerwanie takowych ROZEZNANYCH zaręczyn. Kontroli podlegała KAŻDA dziedzina naszego życia, począwszy od spraw stricte duchowych po najbardziej intymne. Wiele osób, które to czytają lub czytają i czytać będą wiedzą dokładnie o czym mówię, bo same stały się tego ofiarami.Ingerencja w nasze życie była więc TOTALNA!!!

Co do pracy - dokładnie tak było i pamiętam dokładnie, jak ludzie przeżywali potworne kryzysy, bo nie byli JESZCZE w żadnej służbie,zamartwiali się, że są beznadziejni, bo nie służą. Dobrze pamiętam niejedną rozmowę na ten temat oraz własne odczucia, gdy WRESZCIE przydzielono mi konkretne zadanie. Poczucie dowartościowania i docenienia oraz znalezienia się w gronie tych BARDZIEJ było bezcenne.

Po pojawieniu się wątpliwości co do założeń wspólnoty, gdy zacząłem zadawać niewygodne pytania zostałem odsunięty bardzo szybko od służby oraz natychmiast wywalono mnie z małej grupy formacyjnej. Na prośbę skierowaną do animatora, by spotkał się ze mną raz na jakiś czas, by postudiować Biblię usłyszałem, że prywatny czas poświęca on dla SWOICH OWIEC. Ja przestałem nią być nagle po wielu latach wiernej służby i zaangażowania w sprawy wspólnoty. Tylko dlatego, że zadawałem niewygodne pytania...Dodam, ze lęk wytwarzany przez liderów co do odejścia ze wspólnoty był porównywalny z lękiem, który kreuje się w sektach. Stąd moja paniczna prośba do animatora, by studiować razem Biblię, by nie odpaść od Boga.

Co do powielania wzorów to powiem tak - odcięto nam wszystkie drogi czerpania poza źródłami czerpania zaakceptowanymi przez liderów, a konkretnie tego jedynego i najważniejszego czyli Jacka Weigla. Zablokowano więc nasze wyjazdy do Pomyska, gdzie spora grupa osób kształciła się w kierunku chrześcijańskiego poradnictwa psychologicznego i psychiatrycznego. Zablokowano wyjazdy na warsztaty muzyczne do Wrocławia i w inne miejsca, gdzie także sporo osób kształciło się w kierunku muzycznym, wokalnym itp. Wszystko to pod groźba nieposłuszeństwa liderowi, czego nikt z nas nie chciał wierząc, ze to posłuszeństwo przyniesie niezwykłe błogosławieństwo...Przyniosło gorycz i rozczarowanie.

Ludzi chorych wpędzano w poczucie winy, ze mają za mało wiary w uzdrowienie. To powodowało poczucie odrzucenia i winy u chorych, że są nie tacy jak trzeba, bo gdyby byli tacy jak trzeba to Bóg by ich uzdrowił.Pamiętam zasłyszaną historię od osoby cierpiącej na depresję i będącej członkiem jednej ze wspólnot, która mówiła że na jej wyznanie, ze ma zaostrzenie stanu depresyjnego usłyszała od jednego z liderów, żeby przyszła do szkoły Samuel popracować to jej depresja przejdzie. Jak można było tak upraszczać i lekceważyć...?

To naprawdę szalenie toksyczna grupa, gdzie nie ma miejsca na inny rytm niż rytm liderów i ich wizja. Ne ma tam miejsca na różnorodność, własne zdanie, własny rytm i tempo podążania za Bogiem. Nie wszyscy nadążają za "pochodem chwały", który jest promowany w Chefsibie i wspólnotach przyległych. Ogólnie panująca tam ewangelia sukcesu potwierdza zdanie założyciela tego wątku o tym, żę Jacek Weigl to wprawny biznesmen, który środki na swoją działalność pozyskuje m.in. z ogromnych darowizn swoich podległych, którzy zmanipulowani dzielą się z nim kasą, czym Jacek wprost dzielił się podczas konferencji w 2012 r.

Można by pisać i pisać - szczera - ale ...
Przerażające jest to wszystko...

Janek01

Michał Nikodem(R)

08.07.2013,
22:14

@ szczera
 

Chefsiba is coming back!!

Witajcie!

Tu Michał Nikodem z grona liderów Chefsiby. Nie piszę pod pseudonimem, bo przecież można rozmawiać otwarcie jeśli rzeczywiście chcemy dialogu, a nie kąsania czy snucia domysłów.

Oto fragment dokumentu z kurii, str.6

W sobotę 23 marca 2013 r. w trakcie liturgii Słowa w kościele p. w. św. Alojzego Orione w Warszawie, przy ul. Lindleya 12, lider Chefsiby oraz ponad 50 jej członków potwierdziło przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego przez imienne wyznanie wiary. Wcześniej p. Jacek Weigl i p. Michał Nikodem przeprosili publicznie w imieniu Chefsiby za: brak zaufania wobec hierarchii kościelnej; przyjęcie z góry, że dla charyzmatu Wspólnoty nie ma miejsca w Kościele katolickim; za bunt wobec niektórych praktyk religijnych; za przyjmowanie antykatolickiego nauczania. Wyznanie wiary zostało poprzedzone odczytaniem, przez ks. Józefa Górzyńskiego, moderatora Kurii, komunikatu Kurii Metropolitalnej Warszawskiej dotyczącego Wspólnoty Chefsiba.

Nawiązaliśmy więc dialog z kurią, wyjaśniliśmy obustronne (sic!) błędy. Przeprosiliśmy publicznie za winy i wyznaliśmy wiarę. Pewne tematy zostały więc zamknięte. Uszanujcie to więc, proszę.

Jesteśmy w kontakcie z orionistami, bo to nasi duszpasterze. Jesteśmy w kontakcie z parafią Wniebowstąpienia Pańskiego i jej Proboszczem. Byliśmy już na spotkaniu Rady Parafialnej. Poza tym budujemy relację z ursynowskim Księdzem Dziekanem oraz Delegatem Kurii ds. kontaktów z Chefsibą.

Biskup Tadeusz Pikus i zespół roboczy kurii mają szczegółowe informacje o kwestiach problematycznych w przeszłości Chefsiby. Rozmawialiśmy już o tym. Dostaliśmy teraz zielone światło. Jeśli to komuś nie wystarcza? Przykro nam. Próbujemy budować, a nie niszczyć.

Domyślam się, że piszą tu osoby, które odeszły ze wspólnoty kilka lat temu, zanim Bóg zaczął w nas autentyczny proces pojednania z Kościołem. To znaczy, że nie wiecie jakie zmiany przeszliśmy. Trudno oceniać bazując na starych danych. Pozdrawiam Was, domyślając się KTO kryje się za twórczymi pseudonimami na tym forum.

Michał Nikodem

wmichals(R)

Polska,
30.06.2013,
23:42

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Witam. Nie jestem i nie byłem w Chefsibie, ale należały do niej moje dzieci, którym z moją pomocą udało się z niej wyplątać. Dobrze znam temat i również są mi znane liczne przykłady praktyk Wspólnoty. W szczególności lekceważenia sakramentów w tym Mszy Świętej, nauczania KK, księży, Papieża i Świętych, w szczególności Matki Bożej. Znam też Jacka Weigla i jego sposób działania i myślenia. Podzielam opinie wyrażne przez callesluav'a, Janka i Szczerą. Jest mi bardzo przykro z powodu Waszych doswiadczeń, a szczególnie z powodu tego, że zawiódł Was KK, który jest odpowiedzialny za to co się stało.
Osobiście też, jako członek KK czuję się odpowiedzialny.

Niestety podzielam także Wasze opinie dotyczace powrotu Chefsiby do KK. Nie rozumien, jak Odpowiedzialny Wspólnoty, który totalnie zawiódł zaufanie KK oraz jego współpracownicy mogą dalej kierować jakąkolwiek wspólnotą katolicką. Jeśli się nawracają, to chwała Panu, ale przyjmowanie całej struktóry jakby się nic nie stało, to delikatnie mówiąc duża nierozwaga.

Niestety nie jestem optymistą w kwestii ewentualnej próby wystepowania do Kurii. Sam informowałem Kurię kilkakrotnie o działaniach Chefsiby, za j.e. śp. bp. Józefa Glempa i za j.e abp Kazimierza Nycza. Składałem wyjaśnienia przed komisjami badającymi temat oraz osobiście abp. Nyczowi. Skutkiem było wydane po kilku latach badań oświadczenie, że Chefsiba działa na własną odpowiedzialność!? Dopiero odważny kapłan ks. Krzysztof Woźniak swoją stanowczością doprowadził do przerwania procederu wabienia i wyprowadzania przez Chefsibę młodych ludzi z KK ale o ile wiem nie spotkało go za to uznanie zwierzchników.

Jednak popieram dalsze podejmowanie wszelkich prób ostrzeżenia hierarchi KK.
Ze swej strony ostrzegłem przed Chefsibą nowego Proboszcza i księży naszej parafii i dalej w miarę możliwości będę starał się przestrzegać parafian.

Pozdrawiam.

Michał Nikodem(R)

08.07.2013,
22:14

@ wmichals
 

Chefsiba is coming back!!

Witajcie!

Tu Michał Nikodem z grona liderów Chefsiby. Nie piszę pod pseudonimem, bo przecież można rozmawiać otwarcie jeśli rzeczywiście chcemy dialogu, a nie kąsania czy snucia domysłów.

Oto fragment dokumentu z kurii, str.6

W sobotę 23 marca 2013 r. w trakcie liturgii Słowa w kościele p. w. św. Alojzego Orione w Warszawie, przy ul. Lindleya 12, lider Chefsiby oraz ponad 50 jej członków potwierdziło przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego przez imienne wyznanie wiary. Wcześniej p. Jacek Weigl i p. Michał Nikodem przeprosili publicznie w imieniu Chefsiby za: brak zaufania wobec hierarchii kościelnej; przyjęcie z góry, że dla charyzmatu Wspólnoty nie ma miejsca w Kościele katolickim; za bunt wobec niektórych praktyk religijnych; za przyjmowanie antykatolickiego nauczania. Wyznanie wiary zostało poprzedzone odczytaniem, przez ks. Józefa Górzyńskiego, moderatora Kurii, komunikatu Kurii Metropolitalnej Warszawskiej dotyczącego Wspólnoty Chefsiba.

Nawiązaliśmy więc dialog z kurią, wyjaśniliśmy obustronne (sic!) błędy. Przeprosiliśmy publicznie za winy i wyznaliśmy wiarę. Pewne tematy zostały więc zamknięte. Uszanujcie to więc, proszę.

Jesteśmy w kontakcie z orionistami, bo to nasi duszpasterze. Jesteśmy w kontakcie z parafią Wniebowstąpienia Pańskiego i jej Proboszczem. Byliśmy już na spotkaniu Rady Parafialnej. Poza tym budujemy relację z ursynowskim Księdzem Dziekanem oraz Delegatem Kurii ds. kontaktów z Chefsibą.

Biskup Tadeusz Pikus i zespół roboczy kurii mają szczegółowe informacje o kwestiach problematycznych w przeszłości Chefsiby. Rozmawialiśmy już o tym. Dostaliśmy teraz zielone światło. Jeśli to komuś nie wystarcza? Przykro nam. Próbujemy budować, a nie niszczyć.

Domyślam się, że piszą tu osoby, które odeszły ze wspólnoty kilka lat temu, zanim Bóg zaczął w nas autentyczny proces pojednania z Kościołem. To znaczy, że nie wiecie jakie zmiany przeszliśmy. Trudno oceniać bazując na starych danych. Pozdrawiam Was, domyślając się KTO kryje się za twórczymi pseudonimami na tym forum.

Michał Nikodem

amienska(R)

03.07.2013,
20:07
(zmieniony przez amienska
dnia 03.07.2013 o godz. 20:08)


@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Ja też jestem byłym członkiem tej wspólnoty. Ja również czas spędzony w Chefsibie i następnie ogromne koszty poniesione, aby się wyrwać stamtąd i jakoś poukładać ze strasznym teologicznym i emocjonalnym chaosem jaki to we mnie pozostawiło, oceniam jak jako bardzo niszczące doświadczenie.

To było trochę lat temu, w czasie kiedy Chefsiba spotykała się w Kościele Katolickim. W tamtych latach miałam ogromne poczucie stałego wyrzekania się siebie, swojego własnego myślenia, zdrowego rozsądku, żeby sprostać nauczaniom wspólnoty, które bywały bardzo egzotyczne i bardzo szybko się zmieniały. Były one mocno antykatolickie, mocno charyzmatyczne i narzucane, w moim odczuciu, przy pomocy presji, która dziś kojarzy mi się raczej z jakimś rodzajem duchowej przemocy i nadużycia władzy, niż z czymkolwiek innym. Stale czułam się winna, że mam wątpliwości, że jestem za mało posłuszna liderom, usiłowałam zdławić swoje wszystkie uczucia i normalne myśli.

Odejście z tej grupy było naprawdę ogromnie trudne. Sam proces uświadamiania sobie, że to wszystko jest niewłaściwe i że powinnam odejść, był potwornie bolesny. Po tej sprawie czułam się kompletnie spustoszona. Bałam się mówić.
Nie chcę pisać tutaj zbyt wiele, to jest jednak Internet.

Michał Nikodem(R)

08.07.2013,
22:15

@ amienska
 

Chefsiba is coming back!!

Witajcie!

Tu Michał Nikodem z grona liderów Chefsiby. Nie piszę pod pseudonimem, bo przecież można rozmawiać otwarcie jeśli rzeczywiście chcemy dialogu, a nie kąsania czy snucia domysłów.

Oto fragment dokumentu z kurii, str.6

W sobotę 23 marca 2013 r. w trakcie liturgii Słowa w kościele p. w. św. Alojzego Orione w Warszawie, przy ul. Lindleya 12, lider Chefsiby oraz ponad 50 jej członków potwierdziło przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego przez imienne wyznanie wiary. Wcześniej p. Jacek Weigl i p. Michał Nikodem przeprosili publicznie w imieniu Chefsiby za: brak zaufania wobec hierarchii kościelnej; przyjęcie z góry, że dla charyzmatu Wspólnoty nie ma miejsca w Kościele katolickim; za bunt wobec niektórych praktyk religijnych; za przyjmowanie antykatolickiego nauczania. Wyznanie wiary zostało poprzedzone odczytaniem, przez ks. Józefa Górzyńskiego, moderatora Kurii, komunikatu Kurii Metropolitalnej Warszawskiej dotyczącego Wspólnoty Chefsiba.

Nawiązaliśmy więc dialog z kurią, wyjaśniliśmy obustronne (sic!) błędy. Przeprosiliśmy publicznie za winy i wyznaliśmy wiarę. Pewne tematy zostały więc zamknięte. Uszanujcie to więc, proszę.

Jesteśmy w kontakcie z orionistami, bo to nasi duszpasterze. Jesteśmy w kontakcie z parafią Wniebowstąpienia Pańskiego i jej Proboszczem. Byliśmy już na spotkaniu Rady Parafialnej. Poza tym budujemy relację z ursynowskim Księdzem Dziekanem oraz Delegatem Kurii ds. kontaktów z Chefsibą.

Biskup Tadeusz Pikus i zespół roboczy kurii mają szczegółowe informacje o kwestiach problematycznych w przeszłości Chefsiby. Rozmawialiśmy już o tym. Dostaliśmy teraz zielone światło. Jeśli to komuś nie wystarcza? Przykro nam. Próbujemy budować, a nie niszczyć.

Domyślam się, że piszą tu osoby, które odeszły ze wspólnoty kilka lat temu, zanim Bóg zaczął w nas autentyczny proces pojednania z Kościołem. To znaczy, że nie wiecie jakie zmiany przeszliśmy. Trudno oceniać bazując na starych danych. Pozdrawiam Was, domyślając się KTO kryje się za twórczymi pseudonimami na tym forum.

Michał Nikodem

poruszona(R)

18.07.2013,
00:04

@ amienska
 

Chefsiba is coming back!!

i ja, spędziwszy w Chefsibie dobre kilka lat, dopisuję się obok wielu doświadczeń z forum.
Sprawa powrotu grupy do KK stała się w moim przekonaniu punktem wyjścia do szerszych rozważań, dotyczących struktury wspólnoty, więzi, nauczań, a przede wszystkim trudnych emocji i traumy, jaką przeżyliśmy w trudnym procesie wychodzenia z tej uwikłanej relacji.

Bardzo mnie porusza, kiedy czytam, jak podobnie czuły się osoby po odejściu ze wspólnoty.
Ja swoje poczucie winy, żalu, pogubienia i ogromnego osamotnienia, obracałam przeciwko sobie. Nie tylko trudno mi było wytrzymać w grupie, w której robiło się duszno od gotowych recept na życie, ale równie trudno było mi wyobrazić sobie życie bez wspólnoty. Żyłam w przekonaniu, że obrałam kierunek na całe życie, że moja misja i powołanie, a może po prostu szczęście zależą od przynależności do tego konkretnego miejsca.

Od tego czasu minęło dobre kilka lat, a nadal ciężko mi o tym mówić, szczególnie na forum.
Nikomu nie życzę doświadczenia kryzysu, który przeżyłam po wyjściu z miejsca, gdzie słyszałam, że chrześcijanin o silnej wierze kryzysu nie doświadcza.

Rut(R)

22.08.2013,
13:22
(zmieniony przez Rut
dnia 22.08.2013 o godz. 13:23)


@ poruszona
 

Chefsiba is coming back!!

Kochani, Jezus głosił o miłości... mamy go naśladować :) . Kim dla was jest Jezus? Pozdrawiam. :-)

szczera(R)

27.08.2013,
13:10

@ Rut
 

Chefsiba is coming back!!

Rut,
przeczytaj jeszcze raz uważnie nasze posty... Piszemy w nich m.in., że po doświadczeniu Chefsiby większość z nas nie uważa się już za wierzących, więc Twoje pytanie jest trochę nie na miejscu.

Poza wszystkim - pytanie o Jezusa i miłość jest też nie na temat, bo my tu piszemy o Chefsibie i wspólnotach z nią powiązanych oraz o negatywnych doświadczeniach z tym związanych, a nie o miłości.
Moje doświadczenie jest takie, że Chefsiba i miłość to są luźno powiązane zagadnienia, nawet bardzo luźno, więc pozwól, że pozostaniemy przy głównym temacie, który jest zresztą jasno wyrażony w nazwie wątku.

Pozdrawiam Cię ciepło.

szczera

Rut(R)

02.09.2013,
22:21

@ szczera
 

Chefsiba is coming back!!

> Rut,
> przeczytaj jeszcze raz uważnie nasze posty... Piszemy w nich m.in., że po
> doświadczeniu Chefsiby większość z nas nie uważa się już za wierzących,
> więc Twoje pytanie jest trochę nie na miejscu.

Sorki, ale skoro uważacie się za ludzi niewierzących to nie było to miejsce dla was. Nie rozumiem tej dyskusji... Jesteśmy wolnymi ludźmi i nikt nas do niczego zmusić nie może...
Pozdrawiam :-)

szczera(R)

03.09.2013,
12:51

@ Rut
 

Chefsiba is coming back!!

Ojej... faktycznie się nie rozumiemy ;(
Ja mam tylko prośbę, żeby troszkę uważniej czytać posty, zwłaszcza te długie.

Ja na przykład w swoim pierwszym poście napisałam jasno, że:
1) WIEM, że muszę wybaczyć i żyć dalej, co z resztą się dzieje.
2) moją intencją nie jest pławić się w bólu, jak to już wiele osób mi i innym tutaj inputowało, tylko OSTRZEC innych.
3) pomimo iż jesteśmy WOLNYMI LUDŹMI, nawiązanie dialogu i wyjaśnienie wątpliwości było niemożliwe. Może zbyt ogólnie, ale napisałam jednak o procesie stopniowej psychomanipulacji, której byliśmy poddawani.

Zastanawia mnie i w sumie smuci jedna rzecz. Tak łatwo dokonuje się tu ocen i poucza, w jaki sposób mamy prawo przeżywać nasz ból i krzywdę, że powinniśmy to lub tamto i że to w sumie nasza wina, że "daliśmy się zrobić". Nie widzi się natomiast ogromu krzywdy i nadużyć, które dzieją się nadal. Rzeczowe argumenty i przykłady, które podajemy, są po prostu przemilczane. "Kobieta sprowokowała gwałt i nie umie poradzić sobie z emocjami". A gwałciciel? Niech sobie dalej gwałci na zdrowie. Najważniejsze, żeby kobieta mu wybaczyła.

Można tak podejść do sprawy i mają Państwo do tego prawo.
Ale to jednak bardzo smutne.

callesuav(R)

29.08.2013,
00:36

@ Rut
 

Chefsiba is coming back!!

Teraz to już nie ma znaczenia, bo Ci, którzy, naśladując Jezusa, mieli ukazywać nam miłość, ukazali:

manipulację
pranie mózgu
wykorzystanie
przedmiotowe traktowanie
odrywanie od rodziny
niebezpośrednio kwestionowanie wolnej woli
dominację
protekcjonalizm
pychę
hipokryzję
niedyskretność
nieszczerość
nieuczciwość
nieposzanowanie prywatności
obsceniczność
zawiść względem innych wspólnot
bezwzględne dążenie do władzy
dyskryminację kobiet
obarczanie winą innych za swoje błędy
szantaż emocjonalny
stawianie się w miejscu Boga
obgadywanie
kłamstwo w żywe oczy

i wiele innych rzeczy, które raczej nie mają wiele wspólnego z miłością.

Czyż nie?

Rut(R)

02.09.2013,
22:33

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

> Teraz to już nie ma znaczenia, bo Ci, którzy, naśladując Jezusa, mieli
> ukazywać nam miłość, ukazali:

Wierzę , że tak było... ale jeśli Bóg im wybaczy, jeśli się upamiętają to czy my jesteśmy ponad Bogiem...? Nie wybaczymy... ? To jak On ma nam wybaczyć?
Wybaczamy to myślimy że jest 2:0 dla wroga a ja wierzę , że to my zwyciężamy przez to , że nie daliśmy się " ugotować " w nienawiści...
Pozdrawiam.:-)

callesuav(R)

02.09.2013,
23:55

@ Rut
 

Chefsiba is coming back!!

Rut,

Piękny ten Twój idealizm.
Tylko tu nie chodzi o przebaczenie.
A raczej o przeciwdziałanie recydywie i krzywdzie kolejnych osób.

To nie jest miejsce dla nas?
A kogo mamy ostrzegać przed działalnością grupy, która kryje się pod płaszczykiem Kościoła Katolickiego?

Rut(R)

05.09.2013,
11:52

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Callesuav, może jest to "ten mój indealizm', szkoda mi życia na 'gotowaniu się " w urazach... Chyba bez sensu moje tu pisanie...
Niech Pan Bóg błogosławi ciebie i wszystkich tu piszących, nie uleczy wasz ból tak jak uleczył mój.
Pozdrawiam ciepło. :-)



> Rut,
>
> Piękny ten Twój idealizm.
> Tylko tu nie chodzi o przebaczenie.
> A raczej o przeciwdziałanie recydywie i krzywdzie kolejnych osób.
>
> To nie jest miejsce dla nas?
> A kogo mamy ostrzegać przed działalnością grupy, która kryje się pod
> płaszczykiem Kościoła Katolickiego?

callesuav(R)

05.09.2013,
21:16

@ Rut
 

Chefsiba is coming back!!

Rut,

Dzięki za błogosławieństwo.

Mam nadzieję, że nie zależy Ci na krzywdzie kolejnych osób.
Mam nadzieję, że nie zakładasz, że chodzi o zemstę.

Otóż NIE.

Chodzi o to, żeby nikt już nie musiał tak straszliwie cierpieć przez tych ludzi.
Myślę, że jeżeli Bóg jest, też sobie tego nie życzy...

Pozdrawiam ciepło,
c

NessunDorma(R)

06.07.2013,
18:43

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Wstyd było mieć wątpliwości. Rzadko pytałam o to, co mnie nurtowało, bo albo byłabym uważana za niedojrzałą (a przecież nikt nie chce być tak postrzegany), albo za zwiedzoną, czyli tą, której ufać nie można, bo ona już kombinuje zamiast podążać jasno wyznaczoną drogą.

Szczerze nawet mi do głowy nie przyszło w tamtym czasie pytać, o to, co było tabu. A tabu było wiele. Temat Maryi, spowiedzi, komunii w rozumieniu KK, kontaktów wspólnoty z protestantami, odrzucaniu dogmatów kościelnych, chrzty wodne to tylko niektóre spośród "tabu".

Wtajemniczoną zostałam wtedy, gdy sama odkrywałam na podstawie nauczań (z ukrytym przekazem) o co tak naprawdę chodzi.

Potem jako "dojrzała duchowo" miałam swoją grupkę. Pamiętam, że sama bardzo niesprawiedliwie (dziś to widzę) oceniałam ludzi, dla których byłam animatorem. Osoby wątpiące, pytające były określane jako "słabe" i nie rokowały pomyślnie.

Przejrzałam, ale pomogło mi w tym dopiero czasowe oddzielnie się od Chefsiby. Dopiero jak "wyszłam" ze środowiska tej wspólnoty byłam w stanie dojrzeć nieprawidłowości w pełni. Obraz jaki zobaczyłam, był zatrważający.
Wiem, że wiele "dojrzałych", pełnych pasji ludzi, którzy od lat służą w Chefsibie, jest tam ponieważ jest święcie przekonana o tym, że to najlepsze miejsce, w jakim mogą się znaleźć. Wiem, że większość z tych ludzi, szczerze kocha Boga i ludzi i szczerze chce Mu i im służyć.
Wiem też, że większość nie jest w stanie dostrzec prawdy o funkcjonowaniu wspólnoty będąc w niej. Po prostu tego się nie da, lub jest to bardzo bardzo trudne.

Bardzo nie podobało mi się to, że ludzie, którzy chcieli odejść w pokoju ze wspólnoty uważano za zdrajców i tych, którzy się pogubili. Dziś nie mogę tego pojąć jak można tak bardzo manipulować ludźmi.
Swego czasu - cała moderacja (najbliższe grono lidera) oprócz żony lidera była przeciwna wizji i kierunkowi, jaki wyznaczył lider. Mimo to, lider kontynuował drogę w obranym kierunku. Moderacja odeszła (nazwana zdrajcami, zwiedzonymi itp), a lider "powołał" nową moderację, która była skłonna przyjąć jego wizję. Jak można tak postępować? Nawet król słucha swoich doradców, a przecież lider nie jest królem, prawda?

Równie karygodne było to, że w pewnym okresie funkcjonowania wspólnoty nie można było jeździć na wybrane konferencje chrześcijańskie, czytać dowolnych książek chrześcijańskich, a nawet zalecano brak kontaktu z "odstępcami".
Przeraża mnie też fakt, że wspólnota zajmuje człowiekowi większość wolnego czasu. Ja będąc animatorem miałam 4-5 spotkań w tygodniu. Tak to prawda. 4-5 razy w tygodniu!!! Biorąc pod uwagę fakt, że człowiek pracuje lub uczy się, dla rodziny i własnych spraw zostaje maksymalnie 3 popołudnia w tygodniu.

To tylko niektóre aspekty. Tak naprawdę powrót wspólnoty do KK spowodował, że zdecydowałam się napisać. Wiem (bo członkowie tej wspólnoty mówią o tym otwarcie), że traktują oni to jako "przykrywkę" i możliwość stania się bardziej wpływowymi na ludzi w Polsce. Nie jest to jednak żaden powrót duchowy i jest to niestety KŁAMSTWO ze strony ludzi wierzących przecież. Jakże bardzo muszą być Ci ludzie zwiedzeni, że nie widzą zła w formalnym powrocie do KK, a nieformalnym sprzeciwie na KK.

Życzę członkom wspólnoty ciągłego podążania za Bogiem i doświadczania Jego błogosławieństwa w chodzeniu za NIM.

Michał Nikodem(R)

08.07.2013,
22:15

@ NessunDorma
 

Chefsiba is coming back!!

Witajcie!

Tu Michał Nikodem z grona liderów Chefsiby. Nie piszę pod pseudonimem, bo przecież można rozmawiać otwarcie jeśli rzeczywiście chcemy dialogu, a nie kąsania czy snucia domysłów.

Oto fragment dokumentu z kurii, str.6

W sobotę 23 marca 2013 r. w trakcie liturgii Słowa w kościele p. w. św. Alojzego Orione w Warszawie, przy ul. Lindleya 12, lider Chefsiby oraz ponad 50 jej członków potwierdziło przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego przez imienne wyznanie wiary. Wcześniej p. Jacek Weigl i p. Michał Nikodem przeprosili publicznie w imieniu Chefsiby za: brak zaufania wobec hierarchii kościelnej; przyjęcie z góry, że dla charyzmatu Wspólnoty nie ma miejsca w Kościele katolickim; za bunt wobec niektórych praktyk religijnych; za przyjmowanie antykatolickiego nauczania. Wyznanie wiary zostało poprzedzone odczytaniem, przez ks. Józefa Górzyńskiego, moderatora Kurii, komunikatu Kurii Metropolitalnej Warszawskiej dotyczącego Wspólnoty Chefsiba.

Nawiązaliśmy więc dialog z kurią, wyjaśniliśmy obustronne (sic!) błędy. Przeprosiliśmy publicznie za winy i wyznaliśmy wiarę. Pewne tematy zostały więc zamknięte. Uszanujcie to więc, proszę.

Jesteśmy w kontakcie z orionistami, bo to nasi duszpasterze. Jesteśmy w kontakcie z parafią Wniebowstąpienia Pańskiego i jej Proboszczem. Byliśmy już na spotkaniu Rady Parafialnej. Poza tym budujemy relację z ursynowskim Księdzem Dziekanem oraz Delegatem Kurii ds. kontaktów z Chefsibą.

Biskup Tadeusz Pikus i zespół roboczy kurii mają szczegółowe informacje o kwestiach problematycznych w przeszłości Chefsiby. Rozmawialiśmy już o tym. Dostaliśmy teraz zielone światło. Jeśli to komuś nie wystarcza? Przykro nam. Próbujemy budować, a nie niszczyć.

Domyślam się, że piszą tu osoby, które odeszły ze wspólnoty kilka lat temu, zanim Bóg zaczął w nas autentyczny proces pojednania z Kościołem. To znaczy, że nie wiecie jakie zmiany przeszliśmy. Trudno oceniać bazując na starych danych. Pozdrawiam Was, domyślając się KTO kryje się za twórczymi pseudonimami na tym forum.

Michał Nikodem

Michał Nikodem(R)

08.07.2013,
22:10
(zmieniony przez Michał Nikodem
dnia 08.07.2013 o godz. 22:13)


@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Witajcie!

Tu Michał Nikodem z grona liderów Chefsiby. Nie piszę pod pseudonimem, bo przecież można rozmawiać otwarcie jeśli rzeczywiście chcemy dialogu, a nie kąsania czy snucia domysłów.

Oto fragment dokumentu z kurii, str.6

W sobotę 23 marca 2013 r. w trakcie liturgii Słowa w kościele p. w. św. Alojzego Orione w Warszawie, przy ul. Lindleya 12, lider Chefsiby oraz ponad 50 jej członków potwierdziło przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego przez imienne wyznanie wiary. Wcześniej p. Jacek Weigl i p. Michał Nikodem przeprosili publicznie w imieniu Chefsiby za: brak zaufania wobec hierarchii kościelnej; przyjęcie z góry, że dla charyzmatu Wspólnoty nie ma miejsca w Kościele katolickim; za bunt wobec niektórych praktyk religijnych; za przyjmowanie antykatolickiego nauczania. Wyznanie wiary zostało poprzedzone odczytaniem, przez ks. Józefa Górzyńskiego, moderatora Kurii, komunikatu Kurii Metropolitalnej Warszawskiej dotyczącego Wspólnoty Chefsiba.

Nawiązaliśmy więc dialog z kurią, wyjaśniliśmy obustronne (sic!) błędy. Przeprosiliśmy publicznie za winy i wyznaliśmy wiarę. Pewne tematy zostały więc zamknięte. Uszanujcie to więc, proszę.

Jesteśmy w kontakcie z orionistami, bo to nasi duszpasterze. Jesteśmy w kontakcie z parafią Wniebowstąpienia Pańskiego i jej Proboszczem. Byliśmy już na spotkaniu Rady Parafialnej. Poza tym budujemy relację z ursynowskim Księdzem Dziekanem oraz Delegatem Kurii ds. kontaktów z Chefsibą.

Biskup Tadeusz Pikus i zespół roboczy kurii mają szczegółowe informacje o kwestiach problematycznych w przeszłości Chefsiby. Rozmawialiśmy już o tym. Dostaliśmy teraz zielone światło. Jeśli to komuś nie wystarcza? Przykro nam. Próbujemy budować, a nie niszczyć.

Domyślam się, że piszą tu osoby, które odeszły ze wspólnoty kilka lat temu, zanim Bóg zaczął w nas autentyczny proces pojednania z Kościołem. To znaczy, że nie wiecie jakie zmiany przeszliśmy. Trudno oceniać bazując na starych danych. Pozdrawiam Was, domyślając się KTO kryje się za twórczymi pseudonimami na tym forum.

Michał Nikodem

callesuav(R)

09.07.2013,
02:53

@ Michał Nikodem
 

Chefsiba is coming back!!

Michał,

Różnica między nami - byłymi członkami Chefsiby - a Kościołem jest taka, że my wiemy jak zadawać pytania.

Dobrze pamiętamy nasze szczwane sposoby na wyznawanie wiary i doktryny Kościoła, w taki sposób, żeby Katolicy myśleli, że wierzymy w to samo, co oni.

Ja osobiście nie zamierzałem z Wami rozmawiać, bo wątpię, że dojdziemy do porozumienia, nie mogąc znaleźć wspólnej płaszczyzny.

Celem wątku było raczej zwrócenie uwagi Kościoła na cechy grupy, co do których nigdy nie miał On świadomości, że istniały. A w swojej istocie wykluczają one możliwość uczestniczenia wspólnoty w życiu Kościoła.

Michał, na przestrzeni kilkunastu lat liczba osób, która pokiereszowana przez doświadczenia we wspólnocie, odeszła od niej, znacznie przekroczyła liczbę jej obecnych członków. Czy to czegoś nie mówi o tej grupie.

Szczegółów w tym wątku ujawniał nie będę, gdyż, jak już wspomniałem, nie spodziewam się z Waszej strony merytorycznego dyskursu z uwagi na Wasze przekonanie o słuszności powrotu do Kościoła.

Co do lat i zmian: jedyna słuszna doktryna Chefsiby kształtowała się przez 20 lat lub dłużej. Dlaczego oczekujesz od innych, że uwierzą w półroczną do dwuletniej przemianę na doktrynę "czystokatolicką"?

Niestety przykry jest fakt, że do mistrzostwa doprowadziła wspólnota sztukę używania słów tak, aby rozmówca był usatysfakcjonowany i przekonany o zgodności poglądów. I podejrzewam, że na każde nawet najsprytniejsze i najbardziej przenikliwe pytanie znajdzie się odpowiedź.

Pozostaje więc jedynie Wasze sumienie. Pytanie: jak bardzo jest stłumione i przytępione. Czy nadal pragniecie być "roztropni" jak węże? Czy nadal chcecie za Jackiem "roztropnie" używać wężowych słów, tak aby nikt nie wykrył wszystkich Waszych przekonań i wierzeń?

Ja bym się wstydził i wstydzę się za wszystkie lata oszukiwania Kościoła, choć nie jestem jego miłośnikiem.

Niestety w tej sytuacji istniejące pisma i dekrety niczego nie zmieniają i o niczym nie świadczą.

Michał Nikodem(R)

09.07.2013,
13:36

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Callesuav, co nadal nie ujawniasz swojego imienia.

Kwestia wiary w przemianę człowieka zawsze zostanie osobistą decyzją. Trudno wierzyć, jak się nie zna kogoś teraz. I nie chce się poznać. Albo zakładamy, że ludzie się nie zmieniają. Że Bóg ich nie zmienia. Ty jesteś pewnie inną osobą niż 10 lat temu. 5 lat temu. Nie mamy kontaktu. Domyślam się tylko, do kogo piszę, Callesuav.

Przykro mi, że jak czytam w Twoich postach zamieszczanych przez Ciebie w środku nocy po tylu latach, nadal czynnikiem odpowiedzialnym za stan Twojego życia jest przeszłość i złe doświadczenie wspólnoty. Może czas na jakieś zmiany albo pomoc.

Podjęliśmy decyzję nawrócenia, przemiany, dialogu, uznania tego co najważniejsze i podstawowe w wierze katolickiej. Bo znaleźli się biskupi i księża, którzy dialog podjęli. I potraktowali nas po ojcowsku. A tego dialogu brakowało nam wszystkim, co spowodowało czas niejasności i samowoli.

Nawrócenie oznacza zerwanie z błędami przeszłości i pojednanie. To nastąpiło i postępuje. Może kiedyś też w relacji z Tobą?

Intencje i szczerość ocenia się najłatwiej zwłaszcza na forach internetowych. Wtedy każdy anonim jest bohaterem.

Dyskusja na tym forum jak piszesz nie przekona pewnie ostatecznie nikogo. DLATEGO NIE CHCĘ JUŻ PISAĆ NA FORUM.

Jeśli uważasz, że ktoś Cię zranił to spotkaj się z nim/nią . Jeśli naprawdę chcesz wyjaśnienia sprawy, a nie szkalowania i życia w domysłach. Pozdrawiam ciepło i zapraszam, piszcie na priv.

Michał Nikodem

Janek01(R)

09.07.2013,
15:27

@ Michał Nikodem
 

Chefsiba is coming back!!

Michale,

Nie wiem, czy czytales dokladnie nasze wypowiedzi. Znamy sie od lat i naprawde znamy sposób myślenia, tłumaczenia, zapewnień itp. proponowany przez liderów Chefsiby, Abby i Syjonu.Nikt z nas nie odszedł z Chefsiby itd. z powodu utraty sympatii do kogokolwiek, ale powody były bardzo poważne.

Piszesz o przeprosinach - czy ktokolwiek z Was spotkal sie z którąkolwiek z osob, ktore odeszły i przeprosił twarzą w twarz??? Nie wiem - do mnie nikt nie przyszedł i nawet nie zadzwonił. Wspomnienie znajomej osoby o tym, że przecież trzeba moze zająć sie tymi, którzy odeszli zaowocowało stwierdzniem, ze Wy zajmujecie sie teraz pozyskiwaniem nowych owiec... Masz racje - przeszłość zostawiliście DALEKO za sobą!Myślę, że łatwo jest stanąć przed osobami, które są naprawdę obce i nie znają mechanizmów funkcjonujacych w Waszej grupie, i opowiadać im wiele historii. Jak pisał Callesuav - wobec nas byłoby o wiele trudniej, bo znamy wiele kulisów.

Nie ma we mnie zgody na uwagi Twoje kąśliwe uwagi wobec Callesuav-a co do szkalowania kogokolwiek. Garść osób zdecydowała się napisać prawdę, być może prawde sprzed kilku lat, ale prawdę. TEGO, PRZEZ CO PRZESZLIŚMY, NIE DA SIĘ WYMAZAĆ Z PAMIĘCI I Z SERC!!! Przebaczenie jest procesem, który w każdym z nas trwa i takze postępuje.

Nie masz upoważnienia do zwracania sie do osób, które bardzo skrzywdziliście tonem, w którym czuć zamiast ukorzenia, na które się powołujesz, lekceewazenie.

Żyjemy i to w wielu wypadkach jest CUD, że jakoś pogarnialiśmy swoje życia,ale dośiwadczenia przeszłoci nauczyły nas naprawdę WIELKIEJ OSTROŻNOŚĆI.

Masz racje, nie znamy Was od lat - ale przez lata całe uważaliśmy, że WAs znamy!!! Przyniosło to tragiczy w skutkach finał.

Powoluje się też na post ostatniej osoby, ktora napisała, że członkowie Chefsiby wprost mówią o motywacjach powtoru Chefsiby do KK. Naprawde świat nie jest taki duży i nie każdy jest tak doskonałym dyplomatą jak Ty czy Jacek Weigl.

Masz racje - wiele tu anonimów - nie sądzę, by ktoś z nas czuł sie bohaterem. Czasem jednak, po wielu latach nawet, człowiek czuje lęk przed tym, co właśnie nastapiło z Twojej strony - przed tłumaczeniem i, mam odcvzucie, pogardą do nas, którzy podjęliśmy wątek i kolejnymi próbami manipulacji nami, wbijaniem nas w poczucie winy i inne - dokonale znane nam historie.

Michale - nie znamy Waszych serc - zna je Tylko Bóg i przed NIM MUSICIE zdać sprawę - przed nami niekoniecznie, jak pisała szczera.

Dyskusja z Tobą faktycznie jest bardzo trudna, bo mam wrazenie, że nie chcesz uznac nas, a widzisz jedynie swoje racje - ale to akurat sie nie zmieniło od lat mimo zmian, o których piszesz.


Janek01

callesuav(R)

09.07.2013,
22:23
(zmieniony przez callesuav
dnia 09.07.2013 o godz. 22:24)


@ Michał Nikodem
 

Chefsiba is coming back!!

Imienia nie ujawniam, bo trudno, żeby ofiara próbowała jawnie wyjaśnić coś ze swoim katem. Wyobraź sobie zgwałconą kobietę, która idzie do gwałciciela-recydywisty wyjaśnić przyczyny swojego gwałtu i pojednać się z nim w przypadku, gdy on nadal gwałci inne kobiety. Analogia jest nazbyt oczywista.

Poza tym nikt w tym wątku nie oczekiwał odpowiedzi kata. Bo jest to wątek dla ofiar a nie dla katów. Oczywiście nie zabronię Ci wypowiadania się. Ale zupełnie Twoje wypowiedzi nie są mi do szczęścia potrzebne. Szczególnie, że wykazują tylko brak owych "zmian", które tak reklamujesz.

Jeżeli chodzi o wpływie mojej wspólnotowej historii na moje życie to trudno, żeby nie istniał. 8 lat to około 30% mojego życia. Pozwól, że choć w 30% ta smutna historia będzie miała na nie wpływ. I nie musi chodzić o "niewyleczone zranienie". Myślę, że bardziej chodzi o fakt, że nadal "gwałcicie" kolejne osoby i nic sobie z tego nie robicie. To jest nieustanne ranienie. Nie oczekuj, że zranienie zniknie, kiedy rana jest codziennie odnawiana.

Jeżeli uważasz, że potrzebuję pomocy, to oczywiście masz rację. Potrzebuję pomocy w uniemożliwieniu Wam Waszej działalności. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale pisząc. Może czas na jakieś zmiany albo pomoc. odnosisz się do mnie w sposób protekcjonalny, dokładnie tak, jak robiłeś to Ty, Jacek, ja, liderzy i inni przez te wszystkie lata. Traktujecie ludzi jak idiotów albo małe dzieci, które należy wychować... Nikt nie jest dla Was partnerem. Wolicie wzbudzić poczucie winy i użyć nauczycielskiego tonu, bo wina jest po jednej stronie, choć oczywiście sami temu zaprzeczycie.

Gdybyś Michale chciał coś wyjaśnić, to nie zaczynał byś od Kurii.
Pierwsze co powinniście zrobić, to skontaktować się ze wszystkimi ludźmi, którzy odeszli i z nimi wyjaśnić Wasze błędy, pokutować przed nimi, uniżyć się. Woleliście ogólnikowo przeprosić za "błędy", "nieufność", "złe założenia". To są takie grzechy, które człowiek wymienia, kiedy potencjalny pracodawca zadaje mu pytanie o jego wady na rozmowie kwalifikacyjnej. Niestety kolejna ściema, żeby dobrze wypaść. Jesteście jak uczeń siadający w pierwszej ławce i kiwający głową na znak, że rozumie, w celu uniknięcia ciągłego pytania przy tablicy i otrzymywania wyższej oceny niż na to zasługujecie. Pod latarnią przecież najciemniej.

Co do bohaterstwa, to na razie wy jesteście bohaterami. Do dziś zachodzę w głowę jak udało się Wam wykonać najbardziej skomplikowany układ łyżwiarstwa figurowego. Co prawda wyjście z Kościoła, tak żeby nie było wyjściem to tylko pojedynczy tulup, ale powrót do KK nie zmieniając zanadto doktryny i budując wizerunek nawracającej się wspólnoty to już poczwórny aksel zakończony godzinnym piruetem z dłońmi grającymi na nosie wszystkim zrobionym po drodze w bambuko.

Zachęcają do komunikowania się z Tobą na privie ukazujesz odwieczną politykę działania wspólnoty, która jest podobna do polityki tłumienia wolnościowych ruchów w krajach totalitarnych. Nie możecie dopuścić do tego, by ludzie ze sobą rozmawiali, bo dojdzie do tego, że spostrzegą, że niezależnie spostrzegają bezlik wad wspólnoty, które podważają sens jej istnienia. Okaże się, że wcale nie są głupsi od Ciebie i Jacka, i nie ma sensu, żeby oddawali wolną wolę w ręce tak nieodpowiedzialnych ludzi. Okaże się, że umieją sami myśleć i mają lepsze pomysły. Lepiej porozmawiać z każdym osobiście, czyś nie?

No i uwaga na temat stylu pisania: Michał, dam Ci kontakt do Faktu i Super Expressu. Tam lubią taki styl. Miejsce pracy gwarantowane.

Janek01(R)

09.07.2013,
23:51

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

DOSKONAŁE!!! callesuav i szczera - szacun !!!

Nie dajmy znów po sobie jeździć jak po małych dzieciach bez prawa do własnego zdania. DOŚĆ!!! Nigdy więcej :)

halst(R)

30.08.2013,
00:44

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

> Imienia nie ujawniam, bo trudno, żeby ofiara próbowała jawnie wyjaśnić coś
> ze swoim katem. Wyobraź sobie zgwałconą kobietę, która idzie do
> gwałciciela-recydywisty wyjaśnić przyczyny swojego gwałtu i pojednać się z
> nim w przypadku, gdy on nadal gwałci inne kobiety. Analogia jest nazbyt
> oczywista.
>
> Poza tym nikt w tym wątku nie oczekiwał odpowiedzi kata. Bo jest to wątek
> dla ofiar a nie dla katów.

W przypadku złych stosunków między ludzmi wystepują zawsze dwie strony: krzywdziciele i krzywdzeni. I choc przewaznie od
czasu do czasu te strony zamieniaja się rolami, nie zmienia to faktu, ze kto jest w danym momencie ofiara -ten cierpi. Wlasnie dlatego ofiara raz na jakis czas usiłuje wyrownac krzywdy i dla doznania bodaj chwilowej ulgi w cierpieniu mści się, zadając cierpienie krzywdzicielowi, czyniąc zeń z kolei ofiarę. Cykl moze się powtarzac niezliczona ilosc razy, przynajmniej dotąd, aż nie dojdzie do jakiejś katastrofy , która na ogoł zrywa patologiczna więz oparta na schemacie " kata i ofiary". Tak czy owak nasza kulturę cechują widoczne niekorzystne warunki, które sprzyjają powstawaniu tego typu postawom.. Zmienianie świata, to bardzo ryzykowna rzecz, bo się może nie udac i wypada wziac za to odpowiedzialność. Każdy dorosły człowiek nie powinien poddawać się żadnym formom opresji: psychicznej, fizycznej, ekonomicznej, seksualnej i żadnej innej ze strony nikogo obcego ani nikogo bliskiego. A dzieci należy przed każda formą przemocy bronic.

Do tego potrzebna jest prawdziwa życiowa dojrzałośc, bez ktorej nie sposob funkcjonowac w świecie godnie i szczęśliwie mimo zranień, strat czy problemów nieuniknionych w ludzkim losie. Czasem trzeba nadrobic zaleglości, wziąc może korepetycje i zdac wreszcie poprawkę z życiowej matury. Chodzi o to , by zbyt długo nie pławic się w złych wspomnieniach, a przywoływac dobre, a jeszcze lepiej zamiast wspominania zając się aktualnymi sprawami. Człowiek, to jedyna
istota, która potrafi przekraczac samego siebie. Może więc rownież rzeczy " nie do pomyslenia" jednak pomyślec. I może powstac po każdym upadku. Może naprawic i zadoścuczynic jeżeli sam coś popsuł lub kogoś skrzywdził. Wreszcie może siebie uzdrowic i wybaczyc, jeśli został zraniony. Może w gruncie rzeczy zniesc to, o obiektywnie uchodzi " za nie do zniesienia". Myśle , że słusznie niektore rodzaje naduzyc nigdy nie ulegają przedawnieniu. Dopoki zyje ofiara i dopoki zyje sprawca, wyrządzona krzywda seksualna trafia do Sądu. Osoby trzecie rozpatruja sprawę tak szczegołowo jak sie da. I wyrok nie jest tu najważniejszy, bo często ofiary nie chcą zemsty, ale uznania ich bolu,
dopiero wtedy mogą przebaczyc. Ale sa też i tacy ludzie, którym wystarcza świadomość sprawieliwosci Bozej, ktora ma sie okazac w przyszłosci. Tacy ludzie radzą sobie pod skrzydłami swoich aniołow, pełni wiary i ufności Bogu.

callesuav(R)

30.08.2013,
16:21

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Halst,

Widzę, że cytujesz jakieś "mądre" dzieło.

Myślę, że powinieneś wziąć pod uwagę fakt, że zostaliśmy wykorzystani, kiedy byliśmy niepełnoletni. Wtedy to przeprowadzono pranie mózgu i usidlono nas w depresyjnym mechanizmie myślenia, z którego bardzo trudno wyjść.

Poza tym nie wziąłeś pod uwagę jeszcze jednego aspektu: do wspólnot nadal przychodzą kolejne osoby, w tym osoby niepełnoletnie. Założyłeś, że chodzi o zemstę. Niestety błędnie. Uważam, że należy chronić i ostrzec społeczeństwo, a w szczególności młodzież, która jest podatna na różnorakie filozofie i manipulacje, przed działaniami szeroko pojętej grupy "Chefsiba".

Ponadto, ja poczułbym satysfakcję tylko w sytuacji obnażenia tych negatywnych działań, publicznego uznania ich szkodliwości oraz zakazu dalszej działalności religijnej liderom wspólnot.

Pozdrawiam

halst(R)

30.08.2013,
20:29

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

> Halst,
>
> Widzę, że cytujesz jakieś "mądre" dzieło.

Zle widzisz ..

> Myślę, że powinieneś wziąć pod uwagę fakt, że zostaliśmy wykorzystani,
> kiedy byliśmy niepełnoletni. Wtedy to przeprowadzono pranie mózgu i usidlono nas w depresyjnym mechanizmie myślenia, z którego bardzo trudno wyjść."

Tak mowi dużo osob, ktore nie odnalazły się i odeszly z różnych Wspolnot charyzmatyznych. Nie jesteś wyjątkiem.

> Poza tym nie wziąłeś pod uwagę jeszcze jednego aspektu: do wspólnot nadal
> przychodzą kolejne osoby, w tym osoby niepełnoletnie.

Nie tylko do Chefsiby. Twoje obawy są chyba nieuzasadnione, przecież jest pokazna lista księzy, duszpasterzy, którzy wzięli za te grupe odpowiedzialnosc. Za dzieci też.

Założyłeś, że chodzi
> o zemstę. Niestety błędnie. Uważam, że należy chronić i ostrzec
> społeczeństwo, a w szczególności młodzież, która jest podatna na różnorakie
> filozofie i manipulacje, przed działaniami szeroko pojętej grupy
> "Chefsiba".

A w ktorym miejscu widzisz takie założenie. Podajesz się za ofiarę, a lidera nazywasz katem. Napisalam na czym polega taki mechanizm. Nie zrozumiałeś ?

> Ponadto, ja poczułbym satysfakcję tylko w sytuacji obnażenia tych
> negatywnych działań, publicznego uznania ich szkodliwości oraz zakazu
> dalszej działalności religijnej liderom wspólnot.

Aha, czyli masz swoją wizję zniszczenia tej grupy. Może księża widzą w tych ludziach potencjał i potrafią go wykorzystac z pożytkiem dla nich i dla innych.

" Wtedy to przeprowadzono pranie mózgu i usidlono nas w depresyjnym mechanizmie myślenia, z którego bardzo trudno wyjść."

Masz zamiar tkwic do konca w tej pulapce z dziecinstwa? Logika jest taka, jezeli ktos wyuczyl sie bezradnosci ( w taki czy inny sposob), to w doroslym zyciu moze nauczyc sie zaradnosci. To samo dotyczy myslenia negatywnego i pozytywnego oraz wszystkich waznych rzeczy potrzebnych do lepszego zycia. Negatywne schematy stanowią rezultat negatywnych doświadczen, ale kazdy ma w sobie zrodlo do zmiany zlego losu. Psychologowie wiedzą, ze czlowiek, jesli chce byc ofiara, to nią bedzie. Musi sam chciec zmiany. Przeciętny czlowiek ma w sobie dośc sily, ze moze byc non- victims ( nie ofiara). Taka wanka-wstanka. Wazne by
umiesic w sobie w odpowiednim miejscu srodek ciezkosci. Tym miejscem moze byc serce?

amienska(R)

31.08.2013,
09:45

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Poważnie?
Grupa ludzi o fanatycznych przkonaniach latami poważnie oszukuje kościół i nadużywa wiary i religii do spawowania niewyobrażalnej władzy nad młodymi ludźmi,są tego dziesiątki ofiar i co najmniej kilkunastu gotowych do mówienia świadków, w tym byli liderzy grupy, znający jej niejawną stronę, którzy nie mogli znieść takiego nadużywania chrzescijaństwa i jego wypaczania. A jedyne co interesuje mojego przedmówcę to rozsrząsanie psychologii tych nielicznych spośród bardzo licznej grupy poszkodowanych przez ten proceder, którzy zdecydowali się o tym głośno mówić?

Uważam odwrotnie, to już raczej milczenie,trwanie w lęku i bierność mogą być wyrazem przewlekłego trwania w pozycji dzieci czy ofiar. Tak jak w reklamie: Twoja niemoc rodzi przemoc. Reagowanie może też być wyrazem jeśli nie miłości bliźniego, to przynajmniej zwykłej ludzkiej i obywatelskiej przyzwoitości.
Dorośli ludzie widząc nadużycia powinni reagować, ale w Polsce to własnie na nich wylewa sie oburzenie, metaforycznie: lepiej nie mówić, że tatuś bije, bo będzie wstyd w rodzinie, a to taka porządna rodzina i chodzi do kościoła. Otóż trzeba mówić i reagować.

Mam duży szacunek do osób, które zaczęły ten wątek, za złamanie tabu milczenia i odwagę. Również za to, że sa ludźmi z krwi i kości, z emocjami, swoją własną złością, prawdziwymi. Brzmi to dla mnie autenetyczniej, niż wystudiowany PR Chefsiby czy próby pouczania autorów tego wątku, co do tego jak mają prawo przeżywać swoje własne uczucia.

halst(R)

31.08.2013,
11:05

@ amienska
 

Chefsiba is coming back!!

> Poważnie?

Tak prosze pana/pani -powaznie interesuje mnie- nie tylko z racji mojego wykształenia i wykonywanego zawodu- dawanie WSZYSTKIM ludziom szansy na lepsze, bardziej wartościowe życie.
I manipulowanie moimi wpisami i nie tylko -duzo mowi o ich autorach..

http://www.chefsiba.pl/Komunikat.pdf

http://warszawa.gosc.pl/doc/1614189.Szansa-dla-wspolnoty

amienska(R)

31.08.2013,
21:47
(zmieniony przez amienska
dnia 01.09.2013 o godz. 01:36)


@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Szanowny Nieznajomy,

Ja też obiema rękami poważnie podpisuję się pod dawaniem każdemu i zawsze szansy. Nie tylko sama przebaczyłam, cokolwiek było złego, ale i mam głęboką nadzieję i wiarę miłosierdzie Pana Boga wobec wszystkich, którzy w tej sprawie zawinili i dobrze wszystkim życzę.

Ale czym innym jest dawanie szans człowiekowi, a czym innym jest reagowanie na poważne nadużycia wewnątrz wspólnoty, które trwają nadal. Są sytuacje kiedy naprawdę trzeba zareagować. O tym może Pan nie mieć wiedzy, a osoby które tu piszą mają ją bezpośrednio. I mają prawo do swojego świadectwa. Chefsiba to naprawdę nie jest typowa wspólnota charyzmatyczna, to jest o kilka stopni na skali dalej.

Boję się, że analizowanie psychiki tych osób, które odważyły się o tym napisać może odwracać uwagę od meritum. Bo to dyskredytuje realny problem, a skupia uwagę na czyiś prywatnych emocjach. Tak w Chefsibie często robiono z krytyką. Ale pewnie to nie było Pana intencją. Może nie zna Pan pełni sytuacji i cała rzecz jest zupełnie przypadkowa. Jeśli tak, to zupełnie poważnie przepraszam za ostrzejsze słowa i ta odpowiedź nie była do Pana osobiście. To jest złożona sprawa, którą trzeba dobrze znać. Prosze przyjąć ciepłe słowa, jeśli Pana wpis wynikał po prostu z życzliwości, troski o kogoś, albo chęci podzielenia się swoją wiedzą/ opinią. Tu naprawdę nie chodzi o podżegnanie do nienawiści, a skoro się wzajemnie nie znamy i nie znamy swoich kontekstów, to może i ja źle zrozumiałam kontekst Pana wypowiedzi i jej sens.

Proszę też zrozumieć, że Pana wpis mógł (znowu nie twierdzę, że to było intencją) zabrzmieć jak totalna ocena osoby, która szczerze i z trudnymi emocjami poprosiła o pomoc w tej sprawie, sugestia, że ta osoba chce trwać w urazach, w jakiś pułapkach z dzieciństwa, i że naprawdę poczułam kontrast, że nagle zajmujemy się tym kimś i oceniamy go, a nie całość sprawy, która jest ogromnie poważna.

miło pozdrawiam

halst(R)

01.09.2013,
13:38

@ amienska
 

Chefsiba is coming back!!

> Szanowny Nieznajomy,
>
> Ja też obiema rękami poważnie podpisuję się pod dawaniem każdemu i zawsze
> szansy. Nie tylko sama przebaczyłam, cokolwiek było złego, ale i mam
> głęboką nadzieję i wiarę miłosierdzie Pana Boga wobec wszystkich, którzy w
> tej sprawie zawinili i dobrze wszystkim życzę.
>
> Ale czym innym jest dawanie szans człowiekowi, a czym innym jest reagowanie
> na poważne nadużycia wewnątrz wspólnoty, które trwają nadal. Są sytuacje
> kiedy naprawdę trzeba zareagować. O tym może Pan nie mieć wiedzy, a osoby
> które tu piszą mają ją bezpośrednio. I mają prawo do swojego świadectwa.
> Chefsiba to naprawdę nie jest typowa wspólnota charyzmatyczna, to jest o
> kilka stopni na skali dalej.
>
> Boję się, że analizowanie psychiki tych osób, które odważyły się o tym
> napisać może odwracać uwagę od meritum. Bo to dyskredytuje realny problem,
> a skupia uwagę na czyiś prywatnych emocjach. Tak w Chefsibie często robiono
> z krytyką. Ale pewnie to nie było Pana intencją. Może nie zna Pan pełni
> sytuacji i cała rzecz jest zupełnie przypadkowa. Jeśli tak, to zupełnie
> poważnie przepraszam za ostrzejsze słowa i ta odpowiedź nie była do Pana
> osobiście. To jest złożona sprawa, którą trzeba dobrze znać. Prosze przyjąć
> ciepłe słowa, jeśli Pana wpis wynikał po prostu z życzliwości, troski o
> kogoś, albo chęci podzielenia się swoją wiedzą/ opinią. Tu naprawdę nie
> chodzi o podżegnanie do nienawiści, a skoro się wzajemnie nie znamy i nie
> znamy swoich kontekstów, to może i ja źle zrozumiałam kontekst Pana
> wypowiedzi i jej sens.
>
> Proszę też zrozumieć, że Pana wpis mógł (znowu nie twierdzę, że to było
> intencją) zabrzmieć jak totalna ocena osoby, która szczerze i z trudnymi
> emocjami poprosiła o pomoc w tej sprawie, sugestia, że ta osoba chce trwać
> w urazach, w jakiś pułapkach z dzieciństwa, i że naprawdę poczułam
> kontrast, że nagle zajmujemy się tym kimś i oceniamy go, a nie całość
> sprawy, która jest ogromnie poważna.
>
> miło pozdrawiam

Mila pani Amienska

Przeciez pani wie, ze pisze pani do kobiety, sporo tu moich wpisow na tym forum. Nie wierze w to, ze czlowiek moze byc az tak malo uwazny, to raczej niemozliwe ? Mnie to nie przeszkadza, tylko nie rozumiem, co panstwu to daje? Jezeli jestesmy tak malo uwazni, to nie dziwmy sie potem, ze latwo wpadamy w zyciowe tarapaty.

Nie martwilabym sie obecnie o losy tej grupy, bo są, czy bedą pod czujnym okiem zapewne bardziej uwaznych ludzi :-) . Tak sie sklada, ze mam troche wiedzy na temat tejze Wspolnoty, ale nie musze pani tego wyjasniac. To jest forum dyskusyjne, a nie prywatny gabinet, wiec prosze nie pokazywac palcem, kto jest uprawniony, a kto nie do zabierania glosu . Akurat ja i mysle wiele innych osob nie czuje w sobie kata, ani tez nie podaje sie za ofiare tejze grupy. Ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wszelkie poczucie krzywdy i uporczywe obwinianie innych lepiej przemienic w poczucie wartosci i odpowiedzialnosci za swoje uczucia.

Poczucie wartosci, to wlasnie wiara w siebie. Nie, ze wszystko umiemy i robimy dobrze, ale , ze ze wszystkim sobie poradzimy. Nawet, gdyby " tym wszystkim" mialo byc, zmiana planow, akeptacja niepowodzenia, skrucha za popelnione grzechy, naprawienie win lub zwyczajne rozpoczecie od nowa. Krzywdom dokonanym nie sposob zaprzeczyc, a nawet nie ma co roztrzasac czy byly prawdziwe. Poczucie krzywdy jest ze swej natury zawsze subiektywne. Nie mysle tu o
skrajnych formach przemocy(gwalt, molestowanie seksualne et). Jednym ze sposobow jest wziecie odpowiedzialnosci nawet za te ciosy, ktore zadal ktos inny. Ewangeliczna utopia? Samobiczowanie? Nic podobnego. Odpowiedzialnosc za wlasny bol moze nas z niego wyzwolic.

Jesli sie czlowiek na cos nie zgadza, zawsze przeciez moze powiedziec stop, zerwac kontakty, ale nie robimy tego, potem jestesmy na siebie zli, ze tkwilismy tak dlugo w pulapce i dalatego ta frustracje projektujemy na domniemanych sprawcow tego wydarzenia. Tylko od dzieci trudno wymagac dobrze wyksztalonych mechanizmow obronnych. Chociaz i one probuja radzic
sobie czesto w dosc sensowny sposob. Ja osobisie dziekuje Bogu za wszystkie doświadczenia, i te dobre, i te zle. Dzieki nim czlowiek dorasta, jesli tylko chce zrozumiec..

pozrawiam pania ( halst) Halina S

callesuav(R)

01.09.2013,
20:36

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

> Mila pani Amienska
>
> Przeciez pani wie, ze pisze pani do kobiety, sporo tu moich wpisow na tym
> forum.

Ja i pozostali autorzy wątku znają to forum tylko ze sprawy sprzed 7 lat, kiedy to opisywano problem Chefsiby. Wtedy każdy z nas zażarcie jej bronił.
Pani zatem też nie znamy. Jest Pani dla nas kompletnym "noname'em".

> Nie martwilabym sie obecnie o losy tej grupy, bo są, czy bedą pod
> czujnym okiem zapewne bardziej uwaznych ludzi :-)

Wbijanie szpili z uśmieszkiem. To dopiero klasa. ;)

. Tak sie sklada, ze mam
> troche wiedzy na temat tejze Wspolnoty, ale nie musze pani tego wyjasniac.

Lepiej nie wyjaśniać. Wyjdzie, że jest to niewiedza, bądź wiedza skrajnie szczątkowa. Podstawowe pytanie brzmi: czy była Pani członkiem tej wspólnoty i czy zajmowała Pani jakieś wysokie stanowisko w tejże wspólnocie? Z Pani wypowiedzi wynika, że NIE. A co za tym idzie, wie Pani bardzo mało. Nawet Kościół Katolicki we własnej osobie wie o Chefsibie niewiele.

> To jest forum dyskusyjne, a nie prywatny gabinet, wiec prosze nie
> pokazywac palcem, kto jest uprawniony, a kto nie do zabierania glosu.

Czy Pani jest naprawdę tak nieuważna? Można być w ogóle tak nieuważnym? Czy ktoś Pani zabraniał się wypowiadać?

> Akurat ja i mysle wiele innych osob nie czuje w sobie kata, ani tez nie
> podaje sie za ofiare tejze grupy. Ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze
> wszelkie poczucie krzywdy i uporczywe obwinianie innych lepiej przemienic w
> poczucie wartosci i odpowiedzialnosci za swoje uczucia.

Jak widać mamy różne doświadczenia...
>
> Jesli sie czlowiek na cos nie zgadza, zawsze przeciez moze powiedziec stop,
> zerwac kontakty, ale nie robimy tego, potem jestesmy na siebie zli, ze
> tkwilismy tak dlugo w pulapce i dalatego ta frustracje projektujemy na
> domniemanych sprawcow tego wydarzenia. Tylko od dzieci trudno wymagac
> dobrze wyksztalonych mechanizmow obronnych. Chociaz i one probuja radzic
> sobie czesto w dosc sensowny sposob. Ja osobisie dziekuje Bogu za
> wszystkie doświadczenia, i te dobre, i te zle. Dzieki nim czlowiek dorasta,
> jesli tylko chce zrozumiec..
>
Widzę, że lubi Pani przechwalać się ignorancją. Mam nadzieję, że to nie z powodu chęci zaistnienia (bo popularny wątek, to się wypowiem i będę sławna ;). Pani brak wiedzy na temat mechanizmów sekty wprost eksploduje w Pani wpisach. Czy naprawdę wierzy Pani, że na początku ktoś miał jakieś wątpliwości, że coś się nie zgadzało? Na początku zawsze jest pięknie. Na dodatek u nas naprawdę było w pewnych względach pięknie. Jednak wspólnota podlegała procesowi radykalizacji, stawała się coraz bardziej autorytarna. Mnie osobiście pierwsze wątpliwości przyszły po ośmiu latach!!! I nie jestem jedyny! Po ośmiu latach obudziłem się z ogromnym żalem, że dokonałem błędnych wyborów, które niestety zamknęły w moim życiu wiele możliwości.

Osobiście proszę o dokształcenie się. I w żadnej mierze nie zabraniam Pani wypowiadania się. Tylko po co to robić, jeżeli oznacza to obnażenie niewiedzy i kopanie leżących? Najłatwiej powiedzieć, że kobieta sprowokowała gwałt i nie umie poradzić sobie z emocjami.

Serdecznie pozdrawiam,
callesuav

halst(R)

01.09.2013,
21:23

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Ej, ludzie, ludzie. Racje mial ten, co z wami nie zaczynal. .Tak, chce byc slawna, moze mi zaproponuja jakies stanowisko w Chefsibie. :-) Dla mnie to Wspolnota, a nie sekta. Z sekty tak bys sie latwo czlowieku nie wyplatal, i nie mial bys ochoty na pyskowki. Znac mnie nie musisz, ale plec rozpoznawac wypada, chociazby po koncowkach ( pisa-łam, , otrzymal-am itp.) To chyba nie takie znowu trudne.
Są ofiary i super-ofiary. I nie ma mocnych, nawet i kopniakiem nie podniesiesz, jak ktos chce lezec, a pana zlosc, choc projektowana na innych, w sumie wymierzona jest w samego siebie. Nie szkoda zdrowia?
Wszystkiego dobrego!

callesuav(R)

01.09.2013,
22:55

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Ej, ludzie, ludzie. Proszę przeczytać cały wątek od początku i znaleźć miejsce, w którym ktoś stwierdza, że Chefsiba = sekta. Niestety nie znajdzie Pani.
Szkoda, że nadal uważa się Pani za znawczynię czyichś wewnętrznych doświadczeń, mimo że się nie znamy. I uważa Pani, że łatwo było się wyplątać. Jeżeli 8 lat to dla Pani mało i łatwo... Szkoda słów. Rozumiem, że to trolling i prowokacja? Negowanie doświadczeń i emocji to jedna z najboleśniejszych form represji. Przykre, że Ci którzy doprowadzili ludzi do bardzo trudnej sytuacji życiowej, żyją sobie dalej, korzystają z wyzysku i cudzego poświęcenia a nawet z pieniędzy... Ma Pani rację: jak to się zwykło w tym kraju mawiać: "Nic się nie stało!!!"

Pozdrawiam

callesuav(R)

01.09.2013,
22:58

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

> Ej, ludzie, ludzie. Racje mial ten, co z wami nie zaczynal. .Tak, chce byc
> slawna, moze mi zaproponuja jakies stanowisko w Chefsibie. :-) Dla mnie to
> Wspolnota, a nie sekta. Z sekty tak bys sie latwo czlowieku nie wyplatal, i
> nie mial bys ochoty na pyskowki. Znac mnie nie musisz, ale plec rozpoznawac
> wypada, chociazby po koncowkach ( pisa-łam, , otrzymal-am itp.) To chyba
> nie takie znowu trudne.
> Są ofiary i super-ofiary. I nie ma mocnych, nawet i kopniakiem nie
> podniesiesz, jak ktos chce lezec, a pana zlosc, choc projektowana na
> innych, w sumie wymierzona jest w samego siebie. Nie szkoda zdrowia?
> Wszystkiego dobrego!

Ciekawe, że nie odpowiedziała na tę bardziej merytoryczną część mojej wypowiedzi. Czy mam rozumieć, że rzeczywiście nie chodzi o argumentację?

Ja nie twierdzę, że nie cierpię z powodu mojej własnej złości.
Każdy cierpi z powodu złości, którą nosi w sobie. Czy to znaczy, że kolejni ludzie mają cierpieć tak jak ja? Rozumiem, że Pani na tym nie zależy. Tylko proszę wprost tak napisać.

noname(R)

02.09.2013,
01:06

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Witam, od dłuższego czasu przyglądam się tej dyskusji i w końcu nie wytrzymałem, muszę się wypowiedzieć...


Pani Halst,

Pisze Pani, że zna Pani Chefsibę, można wiedzieć w jaki sposób? Tak się składa, że ja też tę wspólnotę znam, od środka. Byłem w niej stosunkowo krótko, ale szybko zacząłem bliską współpracę z Jackiem Weiglem. Bliska współpraca oznacza dość częste spotkania jeden na jeden i rozmowy o technicznych sprawach. Kogo znamy, kto nas wspiera, kto nam pomaga i dlaczego. Jak działamy, po co robimy to i tamto. Jaki jest prawdziwy cel najgłośniejszych akcji. Po nieco ponad dwóch latach takich rozmów (i sporej ilości zrealizowanych "projektów") oraz wielu dowodach na to, że to, co dzieje się we wspólnocie jest patologią, odszedłem. Mnie było łatwo - dołączyłem w wieku, w którym trudno było wymóc na mnie cokolwiek, czy cokolwiek we mnie zmienić. Odszedłem bogatszy w doświadczenie i uboższy w wiarę. Ja tam byłem 2 lata, ale wiele osób było tam o wiele dłużej. Mówi Pani, że interesuje się tym tematem zawodowo - proszę mi powiedzieć, dlaczego często przestrzega się przed kontaktami młodzieży z grupami mającymi na nią zły wpływ? Ta wspólnota w sposób mało dostrzegalny z zewnątrz wychowuje ludzi. Młodych ludzi. Bardzo młodych. Nikt nie stoi z batem i nie każe niczego robić. Nie dzieje się nic spektakularnego. Nic, co dostrzegłby człowiek postronny. Dlatego dobrze jest mieć doświadczenie bycia członkiem tej wspólnoty by móc oceniać, czy jej byli członkowie mają, czy też nie mają prawa czuć się oszukanymi i ograbionymi z młodości. Kiedy tam byłem i słyszałem od "starszych" że to lider zadecyduje czy mogę się z kimś spotykać, czy nie, to pukałem się w głowę sądząc, że to jakiś żart. Kiedy mówili mi, że lider mi powie, co mogę robić, a czego robić nie mogę, także nie wierzyłem. Postawa liderów (szczególnie głownego lidera) sprawiła, że uwierzyłem. A teraz widzę, z jakimi wdrukowanymi w głowę przekonaniami ci ludzie żyją. Ja przychodząc do wspólnoty wiedziałem jak wygląda normalne życie. Większość z tych ludzi tzw. "świat" traktuje lub traktowała jako coś odległego, niebezpiecznego, złego. Znali tylko wspólnotę i prawa nią rządzące. Nic dziwnego, że teraz to wszystko boli. Sam czuję się często jak idiota wspominając, jak dawałem wodzić się za nos. Mogę się tylko domyślać, jak czują się ci, którzy tkwili w tym dłużej. Nawet nie próbuję się domyślać, z czym muszą walczyć na co dzień, żeby normalnie żyć. Skutki tych często przegranych walk widzę zbyt często i trafia mnie szlag, że osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy robią to nadal w świetle prawa, a obecnie pod szyldem KK. Jeśli Pani interesuje się tą sprawą zawodowo, to proszę powiedzieć - czy jeśli to, co mówimy jest prawdą, to Chefsiba powinna dalej działać jak działa i produkować ludzi, którzy muszą walczyć o każdą normalną reakcję na "świat"? Oczywiście, wszyscy się z czymś zmagamy, ale po co dokładać jeszcze powody do walki z samym sobą? Wspólnota religijna powinna być chyba ostatnim miejscem, gdzie takich kłopotów można się nabawić, prawda?

Nie bardzo rozumiem, dlaczego miałbym się zgadzać na to, że ktoś wykorzystuje moją niewiedzę, młodość, energię, zaufanie, a potem każe mi brać za to odpowiedzialność. To bez sensu. Nie mam żadnych podstaw psychologicznych, więc może Pani mi wyjaśni, dlaczego miałbym godzić się na to, by ktoś robił mi krzywdę, a potem patrzeć, jak taką samą krzywdę robi innym? Szczególnie jeśli mogę zwrócić uwagę komuś, kto ma moc przerwać ten proceder. Wspomina Pani księży, którzy zajmują się sprawą Chefsiby. Kiedy Chefsiba była w Kościele (a była przecież nie tak znowu krótko), opiekowali się nią również księża. I byli izolowani od praktyk wspólnoty i jej prawdziwej doktryny. Właśnie dlatego w końcu Chefsiba została z KK usunięta. Bardzo wczesne rozmowy dotyczące potencjalnego pojednania Chefsiby z KK toczyły się jeszcze za mojej bytności we wspólnocie. I nie były wewnątrz wspólnoty komentowane przez jej liderów inaczej, niż jako wśliźnięcie się z powrotem do KK w celu werbowania ludzi i używania autorytetu KK do sygnowania poczynań Chefsiby/SISO.

Dlatego nie wierzę w szczerość liderów tej wspólnoty. To, że dostojnicy Kurii podpisali dokumenty dotyczące powrotu Chefsiby do KK nie jest dowodem na nic. Proszę zauważyć, że nigdzie nie widnieje żaden podpis, ani oficjalnie wyrażone na piśmie (z podpisami, pieczęciami) stanowisko liderów wspólnoty co do jej doktryny. Nie ma też nigdzie szczegółowego zapisu rozmów, gdzie byłyby wymienione konkretne przewinienia, do popełnienia których liderzy by się przyznali w imieniu wspólnoty. Z dokumentów Kurii dowiadujemy się pobieżnie, że liderzy za coś żałują. To bardzo piękna, chrześcijańska postawa, ale to trochę mało, prawda? Zwłaszcza, że z ówczesnej doktryny nie zrezygnowali do dziś. Proponowałbym porozmawiać z obecnymi członkami wspólnoty, tak szczerze, w co tak na prawdę wierzą: w kwestii chrztu, święceń kapłańskich, namaszczenia chorych, spowiedzi, zwierzchności papieskiej, dogmatu o Wniebowzięciu Maryi. Podpowiem: większość będzie unikać stanowczych stwierdzeń. Jak Pani dobrze poszuka, może Pani znajdzie 2, może 3 katolików. Trochę to może być dziwne w obliczu stwierdzenia, że wspólnota nigdy nie przestała być katolicka. A może nigdy nie była katolicka? Może to tylko fasada? Kłamstwo?

Po co to wszystko piszę? Bo nie lubię jak ktoś robi ze mnie idiotę. Tak, jestem zły na tę sytuację. Tak, chcę żeby osoby szukające informacji na temat Chefsiby mogły poznać głos ludzi, którzy poznali ją od podszewki. Chcę ujawnienia całej prawdy. Bo prawda nas wyzwoli, czyż nie?

P.S. Callesuav - noname to czasem także name...;)

halst(R)

02.09.2013,
17:57

@ noname
 

Chefsiba is coming back!!

> Mówi
> Pani, że interesuje się tym tematem zawodowo

napisany przez halst(R), 31.08.2013, 11:05

> Poważnie?

Tak prosze pana/pani -powaznie interesuje mnie- nie tylko z racji mojego wykształenia i wykonywanego zawodu- dawanie WSZYSTKIM ludziom szansy na lepsze, bardziej wartościowe życie.
I manipulowanie moimi wpisami i nie tylko -duzo mowi o ich autorach..



> Jeśli Pani interesuje się
> tą sprawą zawodowo,

Tak prosze pana/pani -powaznie interesuje mnie- nie tylko z racji mojego wykształenia i wykonywanego zawodu- dawanie WSZYSTKIM ludziom szansy na lepsze, bardziej wartościowe życie.
I manipulowanie moimi wpisami i nie tylko -duzo mowi o ich autorach..


> Nie bardzo rozumiem, dlaczego miałbym się zgadzać na to, że ktoś
> wykorzystuje moją niewiedzę, młodość, energię, zaufanie, a potem każe mi
> brać za to odpowiedzialność. To bez sensu. Nie mam żadnych podstaw
> psychologicznych, więc może Pani mi wyjaśni, dlaczego miałbym godzić się na
> to, by ktoś robił mi krzywdę, a potem patrzeć, jak taką samą krzywdę robi
> innym?

napisany przez halst(R), 01.09.2013, 13:38

Jesli sie czlowiek na cos nie zgadza, zawsze przeciez moze powiedziec stop, zerwac kontakty, ale nie robimy tego, potem jestesmy na siebie zli, ze tkwilismy tak dlugo w pulapce i dalatego ta frustracje projektujemy na domniemanych sprawcow tego wydarzenia. Tylko od dzieci trudno wymagac dobrze wyksztalonych mechanizmow obronnych. Chociaz i one probuja radzic
sobie czesto w dosc sensowny sposob. Ja osobisie dziekuje Bogu za wszystkie doświadczenia, i te dobre, i te zle. Dzieki nim czlowiek dorasta, jesli tylko chce zrozumiec..

napisany przez halst(R), 30.08.2013, 00:44

W przypadku złych stosunków między ludzmi wystepują zawsze dwie strony: krzywdziciele i krzywdzeni. I choc przewaznie od
czasu do czasu te strony zamieniaja się rolami, nie zmienia to faktu, ze kto jest w danym momencie ofiara -ten cierpi. Wlasnie dlatego ofiara raz na jakis czas usiłuje wyrownac krzywdy i dla doznania bodaj chwilowej ulgi w cierpieniu mści się, zadając cierpienie krzywdzicielowi, czyniąc zeń z kolei ofiarę. Cykl moze się powtarzac niezliczona ilosc razy, przynajmniej dotąd, aż nie dojdzie do jakiejś katastrofy , która na ogoł zrywa patologiczna więz oparta na schemacie " kata i ofiary". Tak czy owak nasza kulturę cechują widoczne niekorzystne warunki, które sprzyjają powstawaniu tego typu postawom.. Zmienianie świata, to bardzo ryzykowna rzecz, bo się może nie udac i wypada wziac za to odpowiedzialność. Każdy dorosły człowiek nie powinien poddawać się żadnym formom opresji: psychicznej, fizycznej, ekonomicznej, seksualnej i żadnej innej ze strony nikogo obcego ani nikogo bliskiego. A dzieci należy przed każda formą przemocy bronic.

Do tego potrzebna jest prawdziwa życiowa dojrzałośc, bez ktorej nie sposob funkcjonowac w świecie godnie i szczęśliwie mimo zranień, strat czy problemów nieuniknionych w ludzkim losie. Czasem trzeba nadrobic zaleglości, wziąc może korepetycje i zdac wreszcie poprawkę z życiowej matury. Chodzi o to , by zbyt długo nie pławic się w złych wspomnieniach, a przywoływac dobre, a jeszcze lepiej zamiast wspominania zając się aktualnymi sprawami. Człowiek, to jedyna
istota, która potrafi przekraczac samego siebie. Może więc rownież rzeczy " nie do pomyslenia" jednak pomyślec. I może powstac po każdym upadku. Może naprawic i zadoścuczynic jeżeli sam coś popsuł lub kogoś skrzywdził. Wreszcie może siebie uzdrowic i wybaczyc, jeśli został zraniony. Może w gruncie rzeczy zniesc to, o obiektywnie uchodzi " za nie do zniesienia". Myśle , że słusznie niektore rodzaje naduzyc nigdy nie ulegają przedawnieniu. Dopoki zyje ofiara i dopoki zyje sprawca, wyrządzona krzywda seksualna trafia do Sądu. Osoby trzecie rozpatruja sprawę tak szczegołowo jak sie da. I wyrok nie jest tu najważniejszy, bo często ofiary nie chcą zemsty, ale uznania ich bolu,
dopiero wtedy mogą przebaczyc. Ale sa też i tacy ludzie, którym wystarcza świadomość sprawieliwosci Bozej, ktora ma sie okazac w przyszłosci. Tacy ludzie radzą sobie pod skrzydłami swoich aniołow, pełni wiary i ufności Bogu.

halst(R)

13.09.2013,
23:41

@ noname
 

Chefsiba is coming back!!

>
> Po co to wszystko piszę? Bo nie lubię jak ktoś robi ze mnie idiotę. Tak,
> jestem zły na tę sytuację. Tak, chcę żeby osoby szukające informacji na
> temat Chefsiby mogły poznać głos ludzi, którzy poznali ją od podszewki.
> Chcę ujawnienia całej prawdy. Bo prawda nas wyzwoli, czyż nie?
>

Tak, szczegolnie prawda o sobie ma moc wyzwalajaca. Dawno, dawno temu :-) , kiedy bylam na trzecim roku studiow psychologicznych, nasza grupa przyjaciol opiekowal sie bardzo madry duszpasterz. Pamietam , jak opowiadal nam kiedys swoj sen. Snilo mu sie, ze zmarl i zaprosil cala parafia na wlasny pogrzeb. Stanal przy otoczonej kwiatami trumnie, i gdy muzyka ucichla wyglosil mowe zalobna : " Ukochani bracia i siostry, zebralem was tu dzisiaj, aby powiedziec wam prawde o sobie, poniewaz wiem, ze po mojej smierci wszyscy moi koledzy i przyjaciele beda mnie chwalic, a nawet wyolbrzymiac moje zalety. Nie powiedza o mnie zlego slowa, aby bron Boze nikogo nie urazic. Dlatego zaprosilem was tu dzis abyscie uslyszeli z ust moich cala prawde o mnie. W tym momencie parafianie zaczeli glosno komentowac: Prawda... prawda...Aha pewnie teraz bedzie sie nam spowiadal." I w tym momencie obudzil sie zaniepokojony. Zastanawialismy sie nad znaczeniem tego snu. I doszlismy do takiego samego wniosku jak wczesniej ksiadz Piotr, ktory z pokora stwierdzil, ze nie powiedzial prawdy o sobie, bo jego uszy by jej nie zniosly, a on sam ucieklby z cmentarza". Tylko co daje nam ucieczka? Miejsce, w ktorym sie znajdujemy nie zmienia naszego stanu ani na jote: przeciez zabieramy wszedzie siebie tam, gdzie sie udajemy. A zatem raczej trzeba wejrzec w siebie i stwierdzic co trzeba zrobic, w ktora strone sie zwrocic.
Ja po latach autoanalizy i prob naprawiania swojego zycia, zaczelam zdawac sobie sprawe, kim jestem, co musze zrobic, aby moc zniesc prawde o sobie samej. I tak zaczelam nabierac dystansu do nieprawosci i zla, ktore mi wyrzadzono i przestalam marnowac czas na myslenie o " zlych" ludziach, ktorzy mnie w zyciu skrzywdzili. Nie bylo to latwe, ale poniewaz chcialam byc zdrowa na ciele , duszy i umysle, musialam zapomniec o przeszlosci. Skoro Bog nam wszystkim wybacza dlaczego akurat w tym mamy go nie nasladowac.

Kazdy mlody czy stary, kobieta czy mezczyzna, moze poglebic proces samoakceptacji, rozwazajac slowa tego anonimowego wiersza zatytulowanego:

Czlowiek w lustrze..

Gdy zdobedziesz cos chcial w pogoni za snem,
I swiat cie na chwile oglosi swoim krolem,
Podejdz do lustra i przyjrzyj sie sobie,
I posluchaj dobrze glosu, co ten czlowiek ci powie.
Nie jest to matka ni ojciec ni zona
Ktorych opinia nie moze byc liczona.
Gdyz nikt nie wyda o tobie wazniejszego sadu,
Niz ow czlowiek z lustra co na ciebie spoglada
Ktos moze myslec, ze czlowiek z ciebie dusza
ze nie ma nad ciebie lepszego towarzysza
Lecz czlowiek z lustra powie, zes sie stoczyl
Jesli nie bedziesz mogl mu spojrzec w oczy
To jego zadawalaj, o reszte dbaj niewiele
Bo to on bedzie z toba do samego konca
I jesli juz zostal twoim przyjacielem
najtrudniejszy egzamin zdales celujaca
Swiat przez lata mozesz za nos wodzic,
zbierajac po drodze brawa i nagrody
Lecz jesli przed lustrem w oczy mu klamales
zbierzesz na koniec zniwo, ktore sam zasiales

A to, ze ktos tam probuje z nas robic idiotow-jakie to ma dla naszego czlowieka znaczenie?
pozdrawiam

amienska(R)

03.09.2013,
15:17
(zmieniony przez amienska
dnia 03.09.2013 o godz. 16:43)


@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Oj rzeczywiście, w takim razie przepraszam Panią za pomyłkę (z sprawie formy żenskiej), ja nie znam tego forum dobrze i nie zauważyłam tych żeńskich końcówek, a zasugerowałam się samym nickiem.

Nie zaglądam tu też często, a zobaczyłam, że w międzyczasie dyskusja się zrobiła wokół tego. Nie będe sie do niej odnosić, bo chyba nie warto jątrzyć. Jeśli coś niepoprawnie lub źle sformułowałam to bardzo mi przykro.

Może jeszcze tylko do wszystkich... Dużo tu Państwo piszą o wolności odejścia. Może warto w takim razie powiedzieć, że w Chefsibie nauczano, być może naucza się nadal, że nie wolno odejsć od wspólnoty bez specjalnej zgody i błogosławieństwa lidera i zdarzało się, że on tej zgody komuś po prostu nie udzielał. Oczywiscie dorosły człowiek może odejść i tak, ale ponieważ uważano, że bycie pod autorytetem lidera chroni przez atakami demonów i zapewnia błogosławieństwo Boże, to grożono karami i nieszczęściami za odejście bez tej zgody. W efekcie ludzie odchodzili w ogromnym stresie... Może nie warto ich stygmatyzować za to, że się tak dali (bo część dorastała w tym środowisku od bardzo młodego wieku i została tak uformowana, wierzyła w to wszystko całym sobą w nadziei, że służy Panu Bogu i poświęcała się temu szczerze i do bólu przez lata) tylko pomyśleć, czy ktoś rzeczywiscie ma prawo tak robić i takich rzeczy nauczać.

miło wszystkich pozdrawiam

halst(R)

03.09.2013,
18:13

@ amienska
 

Chefsiba is coming back!!

> Może jeszcze tylko do wszystkich... Dużo tu Państwo piszą o wolności
> odejścia. Może warto w takim razie powiedzieć, że w Chefsibie nauczano, być
> może naucza się nadal, że nie wolno odejsć od wspólnoty bez specjalnej
> zgody i błogosławieństwa lidera i zdarzało się, że on tej zgody komuś po
> prostu nie udzielał. Oczywiscie dorosły człowiek może odejść i tak, ale
> ponieważ uważano, że bycie pod autorytetem lidera chroni przez atakami
> demonów i zapewnia błogosławieństwo Boże, to grożono karami i
> nieszczęściami za odejście bez tej zgody. W efekcie ludzie odchodzili w
> ogromnym stresie... Może nie warto ich stygmatyzować za to, że się tak
> dali (bo część dorastała w tym środowisku od bardzo młodego wieku i została
> tak uformowana, wierzyła w to wszystko całym sobą w nadziei, że służy Panu
> Bogu i poświęcała się temu szczerze i do bólu przez lata) tylko pomyśleć,
> czy ktoś rzeczywiscie ma prawo tak robić i takich rzeczy nauczać.

Czegos nie pojmuje. Jak mozna bylo milczec przez tyle lat. I zyc ze swiadomoscia, ze tyle osob pozostalo tam na stracenie ? Dopiero teraz otwieracie usta, jak de facto nad grupa ksieza roztoczyli nie tylko opieke, ale i kontrole.

amienska(R)

03.09.2013,
21:35

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Przez ostatnie lata nie było się do kogo zwrócić o pomoc, bo grupa zgodnie z poprzednim dekretem działała na własną rękę i nie miała nad sobą żadnej władzy.
Ponadto ja trochę liczyłam, że się pozmieniało, i dopiero sprawy, które wyszły teraz niedawno przekonały mnie, że niestety nie, albo nie wszystko.

Ale mam wielką nadzieję, że biskupi i kapłani Kościoła jakoś rzeczywiscie wywrą pozytywny wpływ na tę bardzo złożoną sprawę. To byłaby jedna z najlepszych możliwych ścieżek. Chyba na potrzeby forum tyle wystarczy.

halst(R)

04.09.2013,
19:11
(zmieniony przez halst
dnia 04.09.2013 o godz. 19:14)


@ amienska
 

Chefsiba is coming back!!

" Ale mam wielką nadzieję, że biskupi i kapłani Kościoła jakoś rzeczywiscie wywrą pozytywny wpływ na tę bardzo złożoną sprawę. To byłaby jedna z najlepszych możliwych ścieżek. "

Jestesmy wiec zgodne,co do tego, ze obecna sytuacja, jest z roznych wzgledow najkorzystniejsza dla wszystkich.

pozdrawiam serdecznie

callesuav(R)

04.09.2013,
14:23

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

> Czegos nie pojmuje. Jak mozna bylo milczec przez tyle lat. I zyc ze
> swiadomoscia, ze tyle osob pozostalo tam na stracenie ? Dopiero teraz
> otwieracie usta, jak de facto nad grupa ksieza roztoczyli nie tylko opieke,
> ale i kontrole.

Ciekawi mnie Pani zaciętość w obronie tej grupy.
Czy jest jakiś szczególny powód?

halst(R)

07.09.2013,
08:55
(zmieniony przez halst
dnia 07.09.2013 o godz. 21:02)


@ amienska
 

Chefsiba is coming back!!

> Poważnie?
> Grupa ludzi o fanatycznych przkonaniach latami poważnie oszukuje kościół i
> nadużywa wiary i religii do spawowania niewyobrażalnej władzy nad młodymi
> ludźmi,są tego dziesiątki ofiar i co najmniej kilkunastu gotowych do
> mówienia świadków, w tym byli liderzy grupy, znający jej niejawną stronę,
> którzy nie mogli znieść takiego nadużywania chrzescijaństwa i jego
> wypaczania. A jedyne co interesuje mojego przedmówcę to rozsrząsanie
> psychologii tych nielicznych spośród bardzo licznej grupy poszkodowanych
> przez ten proceder, którzy zdecydowali się o tym głośno mówić?
>

Mysle, ze jezeli ktos bez uprzedzen czyta moje wpisy, to golym okiem widac, iz nie analizuje psychiki osob, ktorych de facto nie znam, ale pisze o pewnych mechanizmach, ktore zawsze sa te same i powoduja, iz " mamy to co mamy". Poznanie ich jest glownym sposobem na wychodzenie z toksycznych relacji. Aby zapobiegac- trzeba poznac swoja role jaka odgrywa sie w takich czy podobnych sytuacjach. Mowienie o poczuciu krzywdy, oczywiscie jest wazne, ale wszelkie dzialania " po" zawsze są juz nieco spoznione. Bez naszej pomocy manipulacja nie moze sie zakorzenic w takim stopniu, ktory w tak dramatyczny sposob nam szkodzi. Do tego potrzeba przynajmniej dwoch osob-to jest pewna transakcja. Kazdy z nas wnosi w relacje z innymi spory zestaw " wyzwalaczy", ktore powoduja, ze jedni poddaja sie manipulacjom, inni zas nie. Mialam okazje obserwowac w zyciu ludzkie zachowania, ktore ewoluowaly od stanu, w ktorym postrzegamy siebie jako ofiary, do momentu, gdy jestesmy gotowi przyjac odpowiedzialnosc za wlasne zycie i wlasne problemy, nie obarczajac za nie innych. Latwo jest koncentrowac sie na zachowaniach innych ludzi i myslec ze jesli oni sie zmienia lub ich wyeliminujemy, to wszystko bedzie dobrze. A tak naprawde, to my sami , zeby nie czuc sie ofiarami innych , albo tez nie stac sie nimi w przyszlosci- potrzebujemy zaangazowania i odwagi, by zrozumiec siebie i zmienic sposob, w jaki oddzialujemy na potencjalnych manipulatorow oraz w jaki sposob oni oddzialuja na nas. Zeby nie powiedziec w nastepnych kontaktach-znow przegralem(am), znow ktos pokonal mnie emocjonalnie. Do tego potrzebne jest widzenie, a nie spoglądanie przez mgle, ktora wokol nas chce wytworzyc kazdy manipulator..i pompuje coraz to nowe jej warstwy. Kiedy mamy do czynienia z mgla, nasze zmysly staja sie stepione, a wrazliwe czujniki, przestaja dzialac. W jezyku psychologii poznawczej slowo mgla-angielski odpowienik fog stanowi skrot slow, Fear, Obligation, Guilt-" lek, poczucie obowiazku i poczucie winy. Sa to trzy stany emocjonalne, ktore kazdy manipulator, niezaleznie od typu jaki reprezentuje, usilnie stara sie w nas wzmonic. Mgla jest, mysle odpowienia metafora, ktora otacza kazda emocjonalna manipulacje. Mgla dociera wszedzie, dezorientuje, zaciemnia wszystko oprocz dojmujacego dyskomfortu jaki wywoluje. Kiedy znajdziemy sie w takiej mgle, desperacko poszukujemy odpowiedzi na pytania: Jak sie tu dostalem? Jak mam sie wydostac? Jak mam polozyc kres tym wszystkim trudnym uczuciom? To trio emocji nie jest nam obce.Wszyscy mamy jakies zobowiazania i zdajemy sobie sprawe z naszych zwiazkow z ludzmi i odpowiedzialnoscia wobec rodziny i spoleczenstwa. Te uczucia sa nieodlaczne w zyciu w swiecie, na ktorym sa inni ludzie...Na ogol potrafimy z tymi uczuciami egzystowac i nie pozwalamy im sie pokonac. Ale postepowanie manipulatorow intensyfikuje w nas te emocje az o poziomu, w ktorym czujemy sie tak zle, ze gotowi jestesmy zrobic wszystko,-nawet wbrew wlasnym interesom-by poczuc sie lepiej. Mgla wywoluje niewiodoczna, ale rozbuowana reakcje lancuchowa. Aby nauczyc sie przerywac takie reakcje musimy zrozumiec na czym ona polega. Manipulatorzy tworza swoje swiadome i nieswiadome strategie na podstawie informacji o tym, czego mozemy sie obawiac, co moze nas zabolec. Gromadza o nas informacje i probuja odkrywac nasze czule miejsca, ktore byc moze kiedys ujawnialismy..Dlatego, rozpoznajac w innym cechy manipulatora, zawsze nalezy stwarzac z nim wiecej niz powierzchowne relacje. To chyba jedno z najlepszych zabezpieczen.. U podloza dzialan osoby, ktora za wszelka cene i na rozne sposoby chce nami manipulowac, lezy obawa przed strata, zmiana, przed utrata wladzy, pozycji. Niektorzy zas, moga nie sprawdzac sie w okreslonych rolach. Brak kompetencji i predyspozycji, powoduje przypisywanie sobie ponadprzecietnych cech i zdolności. To swoisty bilet na jedyny sposob potwierdzania wlasnej wartosci. Moga poczuc sie silnymi tylko wtedy, kiedy inni podskakują ilekroc oni strzela z palcow. Uleglosc wobec slow czy zachowan takich osob jest dla nich swoista nagroda, a w czlowieku, ktory sie poddaje kurczy sie poczucie wlasnej wartosci i skutecznosci.

Zarowno z osobistego, jak i zawodowego doswiadczenia wiem, ze nic nie zmieni sie w naszym zyciu, jesli nie zmodyfikujemy swojego zachowania. Musimy nie tylko zrozumiec wlasne postepowanie, ale tez dzialac tak, by przeciwdziałac nastepnym porazkom. Do tego potrzebna jest swiadomosc, gdzie zaczyna sie , a gdzie konczy odpowiedzialnosc wobec innych ludzi. Istnieje jednak granica za ktora czesto na pozor niewinna manipulacja, zmienia sie w cos bardziej szkodliwego. Az przykro patrzec , ze niektorzy probuja podpierac sie w takich dzialaniach wartosciami chrzescijanskimi.

callesuav(R)

07.09.2013,
23:53

@ halst
 

Chefsiba is coming back!!

Ile razy mamy pisać, że nie chodzi o nas?

To, co dzieje się w naszej psychice to nasza sprawa.
Ale widzę, że Pani nie obchodzi to, że są ludzie, którzy cierpią z powodu działalności grupy "Chefsiba".

Jasne! Niech dalej niszczą innym życie. Niech dalej wykorzystują niewinne nastoletnie zaufanie do ludzi. W końcu to jest wina tylko tych ciemiężonych. Oj! Przepraszam! Przecież oni nie są ciemiężeni! Oni sami siebie ciemiężą. Więc niech takie grupy działają. Nie można im nic zarzucić.

Poważnie wygląda na to, że Pani ma jakiś konkretny interes w odwracaniu uwagi od Chefsiby i w bronieniu jej. To mnie coraz bardziej przeraża. ;)

halst(R)

08.09.2013,
06:54

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

> Ile razy mamy pisać, że nie chodzi o nas?
>
> To, co dzieje się w naszej psychice to nasza sprawa.
> Ale widzę, że Pani nie obchodzi to, że są ludzie, którzy cierpią z powodu
> działalności grupy "Chefsiba".

Pompuje pan mgle wokol moich wpisow, dlatego pewnie tak marnie sam pan widzi...
Mysle, ze akurat Panu moze chodzic o jakies osobiste porachunki.. , bo malo Pana obchodzi, by inni poradzili sobie z emocjami i nie cierpieli tak jak pan..
Zalozyl pan, ze zniszczenie zrodla swojego cierpienia przyniesie panu ulge, ale to zle zalozenie. Czesto ofiary zabijaly wlasnych katow, i dalej pozostawaly ze swoimi chorymi emocjami. I odwrotnie, kat niszczac jedna ofiare szuka nastepnej. Czasami trzeba poszukac swojego prawdziwego kata- w sobie...

> Jasne! Niech dalej niszczą innym życie. Niech dalej wykorzystują niewinne
> nastoletnie zaufanie do ludzi. W końcu to jest wina tylko tych
> ciemiężonych. Oj! Przepraszam! Przecież oni nie są ciemiężeni! Oni sami
> siebie ciemiężą. Więc niech takie grupy działają. Nie można im nic
> zarzucić.

napisany przez amienska(R), 03.09.2013, 21:35
"Przez ostatnie lata nie było się do kogo zwrócić o pomoc, bo grupa zgodnie z poprzednim dekretem działała na własną rękę i nie miała nad sobą żadnej władzy.
Ponadto ja trochę liczyłam, że się pozmieniało, i dopiero sprawy, które wyszły teraz niedawno przekonały mnie, że niestety nie, albo nie wszystko.

Ale mam wielką nadzieję, że biskupi i kapłani Kościoła jakoś rzeczywiscie wywrą pozytywny wpływ na tę bardzo złożoną sprawę. To byłaby jedna z najlepszych możliwych ścieżek."


Na dawne grzechy jest wyprobowany sposob: wlasne trzeba wyznac, w jakiejs formie spowiedzi, a cudze-wybaczyc. To sedziowie i prokuratorzy niech zajmuja sie sledztwem, zbieraniem zeznan i osadzaniem win. Nie pokrzywdzeni.

> Poważnie wygląda na to, że Pani ma jakiś konkretny interes w odwracaniu
> uwagi od Chefsiby i w bronieniu jej. To mnie coraz bardziej przeraża. ;)

Wyglada na to, ze nie zna pan takiej postawy, iz mozna cos dla innych ludzi robic bezinteresownie. I akurat to nie moje, ale pana wpisy w sposob wrecz doskonaly bronia tych, ktorych tak pan "umilowal"... Zaspokoje panska ciekawosc. Nigdy nie mialam i nie mam zadnych interesow z Chefsiba. Ten typ duchowosci nigdy mi nie odpowiadal. Blizej mi do mnichow.

Pomimo , a moze wlasnie dlatego, ze w ten sposob pan o mnie pisze, dedykuje ten piekny wiersz Milosza na rozpoczecie tego i kazdego innego dnia.

Dar
Dzien taki szczesliwy
Mgla opadla wczesnie, pracowalem w ogrodzie.
Kolibry przystawaly nad kwiatem kaprifolium.
Nie bylo na ziemi rzeczy, ktora chcialbym miec.
Nie znalem nikogo, komu warto bylo zazdroscic..
Co przydarzylo sie zlego zapomnialem.
Nie wstydzilem sie myslec, ze bylem, kim jestem.
Nie czulem w ciele zadnego bolu.
Prostujac sie, widzialem niebieskie morze i zagle..

szczera(R)

10.07.2013,
09:14
(zmieniony przez szczera
dnia 10.07.2013 o godz. 09:15)


@ Michał Nikodem
 

Chefsiba is coming back!!

Aha, tak jeszcze pomyślałam, że potrzebne jest małe wyjaśnienie.
W Waszych kręgach, Michale, jak to bywało w poprzednich tego typu wypadkach, macie już pewnie ukutą teorię, że oto spotykają Was tutaj niezasłużone prześladowania za wiarę z naszej strony. I że Jezusa też prześladowano. A on milczał.

Otóż pragnę sprostować, że spotykają Was zasłużone prześladowania za grzechy i nadużycia, których dopuściliście się względem nas, niszcząc nasze życia. Za te lata gwałcenia, jak to callesuav dosadnie ujął, choć jest to właściwe i w pełni uzasadnione określenie. Twoje milczenie jest zatem nieuzasadnione, bo to po prostu nie jest ten przypadek co z Jezusem.

Pomyślałam, że powinieneś to wiedzieć, bo Wasze interpretacje potrafią tak bardzo odbiegać od prawdy, że trudno się potem w tym wszystkim połapać.
Skoro więc już ustaliliśmy, że to nie jest ten przypadek, co w sytuacji prześladowań za wiarę, jak to miało w przypadku Jezusa, śmiało możesz przemówić, bądź więc łaskaw odpowiedzieć na moje pytania.

A że grzech był publiczny, to i pokuta musi być publiczna względem tych, którym zawiniliście. Tak mnie kiedyś uczyliście, pamiętasz jeszcze?

Tak więc słucham uważnie.

callesuav(R)

11.07.2013,
17:36

@ szczera
 

Chefsiba is coming back!!

Szczera,

Nie łudź się. Nie ma co oczekiwać odpowiedzi Rzecznika Prasowego Apostolskiego Ruchu Wiary. Nawet jeżeli odpisze, to gładko wyśliźnie się z uścisku dokładnie zadanych pytań niczym "roztropny wąż".

Może lepiej, żeby nie odpowiadał, skoro jego odpowiedź i tak niczego nie wyjaśni.

Pozdrawiam ciepło.

szczera(R)

09.07.2013,
16:04
(zmieniony przez szczera
dnia 09.07.2013 o godz. 18:23)


@ Michał Nikodem
 

Chefsiba is coming back!!

Michał,

Z całym szacunkiem, ale nie bądź bezczelny. Skoro wiesz, kim jesteśmy, to nie wołaj nas do tablicy żebyśmy się ujawnili. Nie mamy obowiązku ujawniać się z nazwiska, a większość nicków ludzi piszących tutaj oraz szczegółowość ich historii powoduje, że zainteresowani, tacy jak Ty, wiedzą, o kim jest mowa. Mnie na przykład wstyd jest tych 10 lat. Wstyd, żal i jeszcze parę nieprzyjemnych wspomnień. Przyjdzie taki czas, że się ujawnię. Na razie jednak, od kilkunastu miesięcy, próbuję sobie ułożyć życie na nowo. Jeśli nie mam w tej chwili siły na to, żeby się ujawnić, to nic Ci do tego. Zwłaszcza jeśli, jak piszesz, i tak wiesz kim jestem. I przestań nas oskarżać jakimiś zawoalowanymi tekstami, że piszemy w środku nocy po tylu latach. To ma nas zdyskredytować? Możemy pisać kiedy chcemy i teraz właśnie, patrząc na Wasze PUBLICZNE ruchy nie wytrzymaliśmy tej obłudy i cukierkowatości, uznając, że powinniśmy zareagować.

Żeby było jasne, odeszłam ok. półtora roku temu. Nadal mam kontakt z osobami, które zostały. Bliski kontakt. Uważnie słucham tego, co mówią. I mogę śmiało powiedzieć, że zmian doktrynalnych nie ma. Są tylko zmiany fasadowe, oficjalne. Takie, które mają umożliwić Wam powrót do KK. Po prostu pewne nauczania i praktyki z powrotem schodzą do podziemia. Z resztą argument, że osoby, które odeszły nie wiedzą jak jest teraz, jest obecny we wspólnocie co najmniej od ostatniej burzy na Tezeuszu, te 6 lat temu. I zawsze był nadwornym argumentem, aby zdyskredytować świadectwa byłych członków. Tylko ciekawe, że ludzie, którzy odchodzą i to odchodzą na przestrzeni co najmniej ostatnich siedmiu, ośmiu lat, odchodzą z tych samych powodów, które opisaliśmy szczegółowo powyżej. A zatem o jakich zmianach mówisz?

Twoja propozycja, aby złe doświadczenie wspólnoty już nami nie kierowały i sugestia, że może czas na jakieś zmiany albo pomoc jest... kolejnym nadużyciem. NIE JESTEŚ JUŻ NASZYM LIDEREM. Więc przestań nas pouczać, co powinno, a co nie kierować naszym życiem. Nie chcieliście wtedy rozmawiać. Na mojego pożegnalnego maila z informacją, że odchodzimy nie odpisał NIKT z liderów. Po 10 latach ciężkiej pracy nie było ŻADNEJ próby rozmów, żadnego dziękuję czy do zobaczenia. Nagle zebrało Wam się na dialog z nami i wyjaśnianie? A może chodzi tylko o kolejne fasadowe zamiecenie sprawy pod dywan, żeby sprawa ucichła? I żebyś mógł pisać na fejsie, że sytuacja została wyjaśniona? Otóż, jak to czytamy w dokumentach Kurii, sprawa jest W TRAKCIE wyjaśniania. Prawdę mówiąc, nie mamy wielkich nadziei, że nasza reakcja coś da. Ale przynajmniej spróbowaliśmy. To dobrze, że, jak piszesz, znaleźli się biskupi i księża, którzy dialog podjęli i potraktowali was po ojcowsku. Szkoda, że Wam nie starczyło tej dojrzałości i troski o zagubionych.

Jeszcze co do tych Waszych zmian i nawrócenia. Dekret bardzo zgrabnie omija kluczowe kwestie. Czytamy, że pokutowaliście za brak zaufania wobec hierarchii kościelnej; przyjęcie z góry, że dla charyzmatu Wspólnoty nie ma miejsca w Kościele katolickim; za bunt wobec niektórych praktyk religijnych; za przyjmowanie antykatolickiego nauczania. Piszesz, że Biskup Tadeusz Pikus i zespół roboczy kurii mają szczegółowe informacje o kwestiach problematycznych w przeszłości Chefsiby. Ale co się kryje pod tymi ogólnymi sformułowaniami?

Czy pokutowaliście nie tylko za przyjęcie, ale za GŁOSZENIE antykatolickiego nauczania?

Czy biskupi wiedzą, że Jacek Weigl i Michał Jeleń CHRZCILI chrztem wodnym swoich podwładnych?

Czy wiedzą o tym, że udzielali WIECZERZY? Oraz że przyjmowali ją i nadal przyjmują w innych kościołach protestanckich?

Czy wiedzą o tym, że Jacek UDZIELAŁ ŚLUBÓW, także osobom, które były już wcześniej w związkach małżeńskich?

To pewnie i tak tylko pytania retoryczne, bo, tak jak napisał Callesuav, wspólnota do mistrzostwa doprowadziła sztukę używania słów tak, aby rozmówca był usatysfakcjonowany i przekonany o zgodności poglądów. Zwróćmy jeszcze uwagę na, tylko niektóre, dwuznaczne sformułowania zawarte w Komunikacie Kurii, będące najczęściej cytatami z Waszych wypowiedzi:

1. Nie jesteśmy wrogami Kościoła. To słowa Jacka Wiegla w liście do kard. Nycza. Nie ma tu jednak mowy o Kosiciele katolickim tylko o kościele w szerokim, ekumenicznym znaczeniu. Dla katolików jednak określenie Kościół jest często jednoznaczne z Kościołem Katolickim, o czym Jacek dobrze wie i często stosuje tę taktykę, wykorzystując inne rozumienie tych pojęć przez obie strony.
2. Nasze serca są w kościele katolickim. A dlaczego nie powiedzieć po prostu jesteśmy katolikami? No bo nie jesteście. A wasze serca są w KK żeby tych ludzi nawracać na swoje.
3. Chefsiba nie czerpie objawienia nadprzyrodzonego udzielonego na sposób cudowny (wizje, głosy). Tutaj to po prostu brak mi słów. Powiem tylko tyle, że jest dokładnie odwrotnie. A słowo WIZJA, a zwłaszcza WIZJA LIDERA, rozumiana jako jego cudownie udzielony liderowi przez Boga oficjalny kierunek dla wspólnoty to przecież podstawa działania Chefsiby teraz. Jak możecie temu zaprzeczać?
4. Spotkania Chefsiby, poza miejscem świętym, nie miały charakteru nabożeństwa. Oczywiście, jest to prawdą z punktu widzenia hierarchów KK. Natomiast z punktu widzenia liderów i członków wspólnoty, spotkania niedzielne BYŁY nabożeństwami. Tak też były członkom wspólnoty przedstawiane, a nieobecność w na tzw. spotkaniu w niedzielę oznaczała opuszczenie wspólnego zgromadzenia, choćby dany człowiek był tego dnia na trzech mszach świętych pod rząd.
5. Chefsiba, znajdując się poza parafią, nie przyjęła oferowanych propozycji przyłączenia się do którejś ze Wspólnot protestanckich. I znów, dla hierarchów KK jest to objaw prokatolickości lidera, który nie dał się skusić. Prawda jest jednak taka, że Jacek chce rządzić sam i dlatego nigdy tak naprawdę nie poddał się żadnemu ruchowi chrześcijańskiemu. I nigdy tego nie zrobi. Dlatego też, między innymi, tworzony jest przez niego nowy byt, zwany Apostolskim Ruchem Wiary. Jakby w Kościele, w tym zwłaszcza w Kościele Katolickim, mało było tego typu ruchów. Może jeszcze tylko dodam, że słowo APOSTOLSKI również jest stosowane dwuznacznie. W rozumieniu KK jest to oczywiste odwołanie do 12 Apostołów. Natomiast ze strony Chefsiby, jak to wielokrotnie podkreślano i czego wielokrotnie byłam świadkiem, tym APOSTOŁEM jest po prostu Jacek Weigl. Z czyjego nadania? Z jego własnego, ale kto by się tam czepiał o takie drobiazgi.

Takich sprytnych dwuznaczności jest więcej. To są tylko te najbardziej rażące. Rodzą się też kolejne pytania.

Dlaczego Jacek nie mówi jako LIDER WSPÓLNOTY ZA SIEBIE (oprócz zabawnego zdawkowego oświadczenia na stronie SEI, które z resztą niczego nie wnosi..)?

Dlaczego Ty, Michale, NIE ODNOSISZ SIĘ DO NASZYCH RZECZOWYCH ARGUMENTÓW, tylko próbujesz sprowadzić nasze wypowiedzi do wynurzeń poranionych frustratów, których nie chcesz i nie zamierzasz potraktować poważnie?

Dlaczego chcesz abyśmy pisali na PRIV, skoro sprawa jest PUBLICZNA, w Wasze zaniedbania i nadużycia jako liderów wspólnoty dotyczą już prawdopodobnie SETEK OSÓB?

Po co każdemu z nas odpisałeś TO SAMO? Wystarczyło zamieścić tego posta raz, i tak nie jest skierowany do żadnego z nas osobiście. Czy chcesz w ten sposób nas zaspamować i sprawić, że forum będzie mniej czytelne? Czy też kłamstwo powtórzone kilka razy ma się stopniowo stać prawdą, jak to miało miejsce z wieloma powtarzanymi do obrzydzenia INTERPRETACJAMI faktów w Chefsibie?

Dlaczego ze strony internetowej Chefsiby USUNIĘTO CAŁĄ HISTORIĘ opuszczania KK i związane z tym pisma i dekrety sprzed 6ciu lat? Rozumiem, że piszecie historię na nowo. Ale nie da się tak po prostu wymazać tego co było. A ludzie mają prawo wiedzieć jaka jest droga organizacji, której są członkami.

Dlaczego, skoro jesteście takimi prawowiernymi katolikami, Wasz powrót do KK budzi takie KONTROWERSJE TAKŻE WŚRÓD PROTESTANTÓW, którzy z licznych kontaktów towarzyskich i organizacyjnych również znają Wasze prawdziwe wyznanie wiary i widzą w tym, najogólniej mówiąc, jakąś niekonsekwencję i obłudę?

Wiedz, Michale, że nie czuję się bohaterem ani tym bardziej anonimem. Czuję się ofiarą. Każde słowo napisane tutaj starannie ważę, bo wiem, że Bóg osądzi także mnie. Nie mogę jednak milczeć, patrząc jak wprowadzacie w błąd kolejne osoby.

Po prostu jestem

szczera

zxcvb(R)

02.09.2013,
14:48

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

Witam.

Podobnie jak niektórzy z Was jestem BYŁYM członkiem Chefsiby. Niedawno również dotarła do mnie informacja, że owa wspólnota "wraca" na łono kościoła katolickiego. Czy to przykrywka? Nie mi to oceniać, ale napiszę to co wiem.

We wspólnocie byłem ok. 4 lat, to był okres mojej młodości gimnazjalnej i licealnej. Trafiłem tam całkiem przypadkowo - poszukiwałem relacji z Bogiem, żywej relacji z Bogiem. Poza tym zawsze byłem zafascynowany oprawą muzyczną na mszach o 9:30. Przybyłem...i jak wrażenia? Jak u większości z Was! Byłem iście zafascynowany! WOW! wspólnota, która żyje. I to jeszcze w mojej parafii. Nie spodziewałem się niczego złego, w końcu spotkania były w kościele. W Chefsibie było tak, że wymagano od nas wręcz uczestnictwa w spotkaniach domowych. Przyznam się, że byłem na nich tylkokilka razy, za co zawsze dostawałem burę. Przecież jak to, jak należysz do wspólnoty to musisz uczestniczyć, to jednoczy itp. Animatorzy narzucali nam interpretacje Słowa Bożego, tlumaczyli, co przez dany fragment mamy rozumieć. Na wzmianki o mojej maryjności i kulcie świętych albo milczano, albo tłumaczono, że to bałwochwalstwo. Ale wtedy nie dostrzegałem jeszcze tego złego... Gdy rozpętała się cała ta burza jak wilk broniłem Chefsiby. Czułem się tam dobrze mimo, że np. obciążano mnie mimo mojej niechęci "ewangelizacją ursynowa" pod przykrywką pomocy innym. Wtedy też powiedziano nam, aby nie odposywać na komentarze ludzi zarzucających nam protestantyzm oraz nie opowiadać co się dzieje na spotkaniach. Wspólnota odeszła z kościoła, ja nie - za sprawą mojego taty, który wręcz zakazał mi chodzić na spotkania - buntowałem się, ale cóż, byłem niepełnoletni. Zostałem sam. Ludzie, którzy byli mi bliscy przestali się do mnie odzywać, utrzymywać kontakt. Traktowali mnie jak obcego. Do dzisiaj jednak utrzymuję sporadyczny kontakt z niektórymi osobami i wiem co się dzieje w tej wspólnocie. Napiszę o suchych faktach, nie mam urazu do tej wspólnoty, moje rany zostały już zagojone, ale myślę, że osoby które mają zamiar przystąpić do Chefsiby czy tam ARW muszą wiedzieć jak to funkcjonuje. w Szczególności katolicy. Otóż:
1. Wspólnota przez dłuższy czas nazywała siebie chrześcijańską skupiając wokół siebie ludzi wyznających doktrynę protestancka i w mniejszości katolicką. Jednak grupa protestancka stanowi większość.
2. Członkowie przez dłuższy czas wrogo byli nastawieni do sakramentów, do maryjności, i komunii świętej. Większość też nie chodziła do kościoła
3. Większość osób neguje chrzest dzieci.
4. Śluby w większości zawierane są w zborach protestanckich, poza tym oni "łączą się tylko ze sobą"
5. Syjon, Abba, Chefsiba, Samuel, Szkoła Podstawowa Daniel, Odpowiedzialni, Klubik dla Dzieci i pewnie szereg innych organizacji prowadzone są przez czlonków chefsiby
6. Wspólnota przed "powrotem do KK" UWAGA, DEKLAROWAŁA SIĘ JUZ JAKO WSPOLNOTA PROTESTANCKA, CO WIECEJ JUZ MIELI SIĘ REJESTROWAC jako PROTESTANCI!
7. Na spotkania zapraszano protestanckic pastorów i słuchano się ich wytycznych
8. Najwazniejszy punkt. WSPOLNOTA CHEFSIBA PO ROZMOWIE Z WLADZAMI PROTESTANCKIMI USŁySZAŁA, ZE LEPIEJ BEDZIE JAK PORWOCA NA LONO KK BO TAM DOTRĄ DO WIEKSZEJ LICZBY OSÓB NIZBY BYLI W JAKIMS ZBORZE.

tyle w tym temacie.

Edward(R)

18.11.2013,
15:15

@ zxcvb
 

Chefsiba is coming back!!

Poznałem niedawno członków wspólnoty ABBA, czy ich sytuacja jest podobna do sytuacji Chefsiby? Padły co prawda na tym forum zdania krytyczne na temat Michała Jelenia, lidera tej wspólnoty, czy jednak jest czego się bać. Księża z par . na ul. Ateńskiej sprawiają wrażenie, że wszystko jest ok. Czy mógłby ktoś z byłych członków ABBY rzucić trochę światła na aktualną sytuację tej wspólnoty i jej status w Kościele. Będę wdzięczny. Relacje obecnych uczestników znam, są entuzjastyczne.

Paul(R)

05.02.2014,
09:37

@ Edward
 

Chefsiba is coming back!!

ordokatolikpraktykujący(R) jeśli jesteś z tej parafii, to powinieneś wiedzieć, że Syjonem opiekuje się duszpasterz i on jest odpowiedzialny za wspólnotę. Nie masz pojęcia, co dzieje się wewnątrz, więc przestań mieszać i udzielać informacji, o których jako osoba z zewnątrz nie masz pojęcia. Inaczej wchodzisz na drogę pomówień i oczerniania, ponadto podważasz autorytet proboszcza i opiekuna grupy. Jeśli masz jakieś uwagi, to udaj się do nich, a nie siej fermentu. Taka postawa nie ma nic wspólnego ani z ordo ani katolik ani praktykujący.

ordokatolikpraktykujący(R)

13.01.2014,
15:09

@ callesuav
 

Chefsiba is coming back!!

> Pax


Ja już o koło 4 lata temu pisałem o Chefsibie. Byłem jej uczestnikiem. Nie wiem dlaczego tutaj nikt nie pisze o Abbie i Syjonie, które z Chefsiby wyrosły. Ja pisałem o tym kilka lat temu. Dlaczego tylko Chefsiba została wywalona z KRK a Syjon i Abba nie ? Dlaczego nie pisze nikt, że Chefsibianie chodzili do zborów baptystów, zielonoświątkowych a najgorsze jest to, że do spichlerza gdzie każde kazanie jest takie: Kościół Rzymskokatolicki to instytucja szatańska, księża wszyscy to pedofile. Spichlerz założył Andriew Stepanov, który był wywalony z ATK. Chciał być księdzem ale tak rozrabiał, że go usunęli. W Chefsibie niestety wielokrotnie widziałem były sprzedawane płyty muzyczne Spichlerza. Wiem też, że protestańci , którzy tak nie nawidzą księży, katolików, Kościoła Rzymskokatolickiego i wszystko co z nim jest związane to za to kochają Chefsibę, Abbę i Syjon i chwalą ich za rozwalanie Kościoła Rzymskokatolickiego. Syjon niestety w mojej parafii Marianie na Bonifacego 9
Andźelika i Krzysztof Talarkowie są liderami a Abba na Ateńskiej 12 również w parafii Rzymskokatolickiej. Kontakt do mnie 608760327 codziennie po 23:50 oprócz wtorków.


Pax















Witam,
>
> Zarejestrowałem się na Tezeuszu, żeby wrócić do tematu sprzed 6 lat.
> A mianowicie: Wspólnota Chefsiba.
>
> Na mocy dekretu Abp Nycza będzie ona mogła w trybie ad experimentum
> funkcjonować w Kościele Katolickim pod opieką księży orionistów w
> Warszawie. Dekret brzmi wzniośle i napisany w duchu pojednania.
>
> Niestety obawiam się, że Abp Nycz nie jest świadom istoty swojej decyzji.
>
> Jestem były członkiem wspólnoty Chefsiba i dokładnie wiem, jakie rzeczy
> działy się w tej wspólnocie. Znam konkretne czyny, które kwalifikują się na
> ekskomunikę. Przykłady: udzielanie chrztów i ślubów, odprawianie wieczerzy
> w obrządku protestanckim. Czyny te były udziałem lidera wspólnoty: Jacka
> Weigla.
>
> Z moich informacji wynika, że nie nastąpiły pokuta i żal z powodu tych i
> wielu innych czynności niezgodnych z doktryną Kościoła Katolickiego. Jak
> więc można podejmować próby przyjmowania tych osób na nowo do Kościoła? I
> to całą wspólnotę?
>
> "Dzięki" Chefsibie nabyłem więcej wątpliwości co do chrześcijaństwa i Boga
> niż miałem wcześniej. Dziś jestem antyklerykałem i kwasi-centrolewicowcem.
> Ta wspólnota dała mi do myślenia, chociaż dopiero po 8 latach
> uczestniczenia w jej formacji. Dziś uważam, że religia jest zwodnicza i
> może jedynie Bóg jeszcze jakoś się broni, ale nie obrządek i rytuał czy
> doktryna. Do tego doprowadziła mnie Chefsiba. Czuję się wykorzystany.
> Czuję, że zmarnowałem kawał młodości. Swoich poglądów się nie wstydzę,
> jednak podejrzewam, że dla Katolików takie wyznanie może być ostrzeżeniem.
> I dobrze!
>
> Za żadne skarby nie wolno przyjmować tych ludzi do Kościoła zanim nie
> ukorzą się, nie wyrażą żalu i nie wyznają na nowo wiary katolickiej. W
> przeciwnym razie ich działanie jest kolejnym kłamstwem, mającym na celu
> zwiększenie liczby potencjalnego łupu: czytaj ludzi do zdobycia, czyli
> nowych członków. Znam sposób myślenia Jacka Weigla. To czysty
> pragmatyk/businessman. Ma po prostu zbyt małą grupę docelową więc musi ją
> zmienić.
>
> Proszę Was o opinię w tej sprawie. Nie chcę, żeby ta grupa ponownie
> okłamywała Katolików tak, jak robiła to, kiedy byłem jej członkiem. (Sam
> uzyskałem chrzest z rąk Jacka Weigla, pomimo uprzedniego chrztu
> katolickiego, kiedy jeszcze działaliśmy w Kościele).
>
> Jeżeli znajdę wsparcie ze strony większej grupy ludzi, być może będziemy w
> stanie wpłynąć jakoś na decyzje zwierzchników Kościoła.

Forum Tezeusza | Kontakt do Admina | Regulamin | Objanienia | Archiwum »
mamy 11608 Postw w 1244 Wtkach, 686 Uczestnikw, obecnie 19 Online (0 bywalcw i 19 goci)
powered by  RSS-Feed  ^